piątek, 11 marca 2016

Powieść - III "U brodacza" + screeny z Simsów

Siema, siemka, siemano. Cóż za głupie powitanie, ale lepsze to niż stale przeze mnie powtarzane "witajcie", "witam" etc. Bez owijania w bawełnę dalsza część:

- Uciekajmy! - wykrzyknął Giovanni łapiąc Em za rękę.
- Spokojnie! - odpowiedziała zatrzymując go. - Przecież chyba nie wierzysz, że to jest jakiś psychopata. Serio? Gość po prostu ma taki image!
- Co ty gadasz?! Teraz sobie robisz ze mnie żarty? Wiedziałem, że w lesie mogą na ciebie czyhać niebezpieczeństwa, a najlepsze jest to, iż nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy!
Emma jednak nie miała zamiaru ruszyć się z miejsca. Odwróciła się tylko w stronę nadbiegającego drwala. Młodzieniec natomiast począł szukać w kieszeniach kluczyków od auta, w taki sposób, jakby tańczył macarenę. Było już jednak za późno, brodacz stał na wprost brunetki, wpatrując się w nią szaleńczym wzrokiem. Giovanni zamachnął się już, by uderzyć potencjalnego wroga pięścią w twarz, gdy poczuł w okolicach ust oraz nosa wilgotną chusteczkę. 

  Chłopak otwierał powoli oczy, starając się rozeznać, gdzie właściwie jest. Ręce miał skrępowane, konkretniej przez przytwierdzenie nadgarstków i łokci do oparcia krzesła, natomiast okolice kostek przywiązane do przednich nóg obiektu. Wybór pomieszczenia wybił go z tropu. Przypominał sobie bowiem powoli, co się stało i spodziewał się raczej jakieś chatki. Znajdował się natomiast w ekskluzywnym salonie; kanapa i fotele obite skórą, imponujący fortepian, reprodukcja "Graczy w karty" Paula Cézanne'a, w złotej ramie i - już neutralne pod względem miana luksusu - mahoniowe meble. Na wprost niego w podobnej pozycji siedziała Em. Nie dała poznać po sobie żadnych oznak zdezorientowania. "Najwyraźniej szybciej się przebudziła, o ile oczywiście spotkało ją to samo, co mnie" - rozmyślał.
Emma zauważywszy, iż jej towarzysz zaczyna przytomnieć, zaczęła z przejęciem:
- I co my teraz zrobimy? Ty nie słyszałeś, co on tam za ścianą mówił. Już dzwonił po transport! - panikowała.
- Teraz mi to mówisz? Trzeba było się mnie wcześniej posłuchać! - mówił z lekka zdenerwowany - A masz ten swój scyzoryk?
- I co jeszcze?! Oczywiście, że nie! Mnie też uśpił jakąś substancją, zaraz po tobie.
Giovanni zaczął się rozglądać, a w końcu wiercić i bujać się na krześle.
- Co ty robisz? Myślisz, że to zabawne? - spytała.
- Lepiej skorzystaj z mojego pomysłu, to może jakoś poluzujemy te więzy.
Em przymierzała się do odpowiedzi, lecz w tej chwili do pokoju wszedł napotkany w lesie brodaty mężczyzna. Wszakże gdyby nie ten charakterystyczny zarost, byłby nie do poznania - w garniturze, włosach zaczesanych do tyłu, utrwalonych w takim stanie żelem, nie dało się też nie zauważyć, iż jest przystojny. 
- Co tu się dzieje? - spytał Giovanni, próbując opanować wahania w głosie spowodowane frustracją, za którą jednak zwyczajnie krył się strach.
- Śmiesz mi zadawać pytania? Hałasy takie tu robicie! Co? Sądziłeś, że tak łatwo uporasz się z więzami? A przechodząc do meritum; to ja zamieściłem to ogłoszenia o łowcach przygód. Szukałem ludzi, którzy będą w stanie dla mnie pracować. Podróże są oczywiście nieodłącznym aspektem, ale... najpierw muszę was sprawdzić.
- I to część tego testu, tak? - zapytał Giovanni.
- Owszem. Muszę jednak już teraz zaznaczyć, iż albo przyjmiecie tę ofertę albo już po was - odrzekł poważnie.
- Ale to na czym będzie konkretniej polegać ta praca? Mamy szukać jakiś zaginionych obiektów, antyków? - dopytywała Emma.
- Zadaje pani za dużo pytań. Chociaż... im prędzej się dowiecie, tym więcej czasu zaoszczędzę. Zawsze mogę poszukać kogoś na wasze miejsce. Otóż macie szukać... ale kogoś. To bardzo dyskretna robota. Widziałem wasze zachowanie w lesie i myślę, że może uda wam się temu podołać.
- Mamy zostać jakimiś detektywami? - zagadywał młodzieniec.
- Jestem w posiadaniu pokaźnej kolekcji... broni. Ale nie chcę dalej brudzić sobie rąk - odpowiedział dobitnie.
Giovanni spojrzał szeroko rozwartymi oczami na Emmę, czekał na jej reakcję. W końcu po chwili wahania odparła:
- Ja nie mogę się na to zgodzić... Swego czasu chciałam studiować prawo, zostać panią prokurator, ogółem zawsze sprawiedliwość i uczciwość były dla mnie istotne. 
Teraz antagonista spojrzał na chłopaka oczekując odpowiedzi.
- Nawet nie ma mowy - zadeklarował pewniej, dzięki stanowisku znajomej.
- W takim razie muszę się was pozbyć - powiedział lekkim tonem mężczyzna w garniturze. - Chociaż może ciebie ułaskawię - powiedział do Emmy.
- Co ma pan na myśli? - zapytała drżącym głosem.
- Po prostu zostaw tego łajdaka - wyrzekł wskazując na Włocha. - Tam w lesie zauważyłem, że jesteś odważna i szkoda by było, aby taka jednostka się zmarnowała. A on? Jest taki strasznie pospolity i w dodatku myśli, że zabawny. Więc krótka piłka; pozbędę się tylko jego lub was obu. Nie bądź głupia. I tak go nie uratujesz.
Em utkwiła swoje spojrzenie w twarzy Giovanniego. Po paru sekundach zaczęła uciekać jednak od jego wzroku i zwróciła się do "pracodawcy":
- Nie mam więc wyboru. Zgadzam się na taki układ.
Momentalnie jeszcze przed chwilą grożący śmiercią osobnik rozciął więzy jej scyzorykiem. Giovanni przyglądał się temu wszystkiemu z niedowierzaniem. Liczył jednak, że dziewczyna jakoś postara się wydostać go z tej sytuacji. Oni jednak nic nie mówiąc opuścili pomieszczenie, zamykając je na klucz.
Po około pięciu godzinach drzwi wreszcie znowu się otworzyły. Do pokoju weszła Emma, trzymająca tacę z posiłkiem - konkretniej śledzie solone i kilka kawałków chleba - oraz butelkę octu. Podeszła do stojącego w rogu stołu, po czym zostawiła na nim produkty.
- I co? - spytał z lekkim zdenerwowaniem Giovanni. - Rozwiążesz mnie czy będziesz mnie karmić?
- Nie unoś się - odrzekła zakluczając drzwi - teraz mogę cię rozwiązać. - Toteż wykonała ową czynność przy użyciu swojego scyzoryka, oczywiście.
- Okay, to teraz powiesz mi, co wymyśliłaś, by mnie stąd wyciągnąć? - zadając pytanie, spoglądał z nadzieją.
- No wiesz... - mówiła spuszczając wzrok. - Nie chcę się narażać, przy sposobności chcę się sama uwolnić od Roberta...
- Widzę przeszliście już na "ty", no pięknie. Naprawdę sądziłem, że...
- Słucham?! - gwałtownie Emma przerwała wypowiedź rozmówcy. - Dlaczego niby miałabym ci w jakikolwiek sposób pomagać?
- Wciąż masz do mnie pretensje o tę akcję wczorajszą? Znaczy chyba wczorajszą, bo nawet nie wiem, ile czasu minęło. Która godzina w ogóle?
- Chciałoby się aż rzec twoja ostatnia - wyrzekła, zaśmiawszy się pod koniec. - Ale będziesz miał swoją szansę. Rosyjska ruletka - mówi ci to coś? Lepiej zjedz posiłek - powiedziała, opuszczając pomieszczenie i od razu zakluczyła na zewnątrz drzwi.
Po może jakiejś godzinie brunetka wróciła razem z Robertem i ... księdzem. 
- Tutaj proszę - tłumaczył mężczyzna z brodą. - Pogrzeb już niedługo będzie mógł się odbyć, lecz właściwie dlaczego nie załatwić by od razu dwóch spraw. Potrzebuję wizy i... - odwrócił się w stronę Emmy, uklęknął, wyjął z kieszeni pudełko - Czy wyjdziesz za mnie? Pamiętaj, że darowałem ci życie.
- Po raz drugi chyba nie mam wyboru... A co ze świadkami? - mówiła chcąc się wykręcić.
- A tu jest ten twój kumpel, niech się jeszcze pod koniec swojego marnego życia na coś przyda - uargumentował. 
Giovanni z przerażeniem spoglądał na całą sytuację. W końcu Em nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. Teraz aspirujący podróżnik już nic nie rozumiał. Brodacz natomiast zerwał swą brodę, która okazała się być sztuczna.
- Poznaj Roberta... mojego starego, dobrego przyjaciela - wyrzekła dziewczyna z uśmiechem na ustach.

Żeby kompletnie nie zanudzać dam obrazki z The Sims 3, screeny z czasów licealnych jeszcze, o ile się nie mylę. Akurat dziś, przeglądając foldery, natknęłam się na nie, miały zostać tu zamieszczone dawno temu:
I tyle, mam świadomość przerostu dialogów nad opisami, ale opisy potrafią być naprawdę nużące - zwłaszcza, jeśli tworzą je amatorzy. Może zacznę pisać w formie dramatu w końcu? xD A tak na serio; jeśli najdą mnie niebanalne koncepcje, to za jakiś czas znowu coś tu napiszę - ale raczej nie będzie to dalsza część tekstu, tylko coś ot tak, luźnego. Do widzenia. :)

13 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz! Losy bohaterów bardzo mnie zaciekawiły. Naprawdę wciągnęła mnie Twoja opowieść. Czekam na dalsze części :)
    z-pasja-w-obiektywie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, co za historia! Zwrot akcji na końcu niesamowity, nie spodziewałbym się :D Ale naprawdę super wyszło. Giovanni musiał być nieźle zaskoczony, ale przyznam, że zasłużył sobie na małą karę! Następnym razem porządnie się zastanowi, zanim zacznie napastować niewinne niewiasty :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz, i mega posty! :)
    http://mey-meyy.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejka, pamiętam Cię! Fajnie, że jesteś. :) Historia świetna, a simowie jeszcze lepsi. Zgadzam się, że przesadna ilość opisów może być nużąca. Końcówka najlepsza! Arleta

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz świetnego bloga Twoje posty są naprawdę bardzo interesujące obserwuję i mam zamiar zostać biernym obserwatorem :))
    zapraszam do mnie
    nowy post:
    dblazkowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe opowiadanie, bardzo podobał mi się moment oświadczyn :) super klimat i świetna historia, na prawdę masz do tego dryg. ja sama kiedyś pisałam opowiadania, nie wiem dlaczego zaprzestałam, zabierałam się za to wiele razy, pewnie przez brak czasu gdzieś to mi uciekło. W każdym bądź razie, opowiadanie super! no i świetne screeny :D
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś bardzo kreatywna ;D
    miło się czyta :)
    Fajne screeny z simsow ;p
    http://magdelblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zwrot akcji na samym końcu naprawdę mnie zaskoczył, po tytule domyśliłam się, że to będzie coś związanego z brodaczem, ale nie spodziewałam się, że okaże się kimś innym niż na początku :) A co do Simsów to kiedyś również uwielbiałam w nie grać, chociaż przyznam, że ja grałam w nieco starszą edycję ;) Pozdrawiam! :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. The Sims..najlepsza gra, poświęcałam jej duuużą część swojego czasu:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślałaś kiedyś nad wydaniem książki? Masz cudowne zwroty akcji i język i szkoda, żeby te umiejętności się zmarnowały! :)
    http://lone-gunmens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. przyjemnie czyta się twoje posty, będę zaglądała tu częściej:)
    + trochę mi brakuje do upragnionych 600 obserwatorów:\ byłabym wdzięczna za obserwacje za którą na pewno się odwdzięczę! zapraszam:) -> klik

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie piszesz :) Screeny super, mają klimacik ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne opowiadanie i ten zwrot akcji ! :D ahh genialne !
    Pozdrawiam cieplutko.
    stay-possitive.blogspot.com
    Poklikałabyś w linki w najnowszym poście? Z góry dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń

Napiszesz komentarz? Będzie miło, lecz czułabym się bardziej usatysfakcjonowana, jeśli zagości w nim trochę kreatywności, odwołania się do chociażby fragmentu notki. Zresztą co ja się będę rozpisywać - nasze słowa świadczą przecież o nas samych.