piątek, 1 stycznia 2016

Witajcie ponownie, powieść - I "Oferta pracy"

 Witam Was serdecznie, o ile ktoś to przeczyta - naprawdę jestem świadoma, że po takim czasie nikomu może się nie chcieć zajrzeć na tego bloga. Jako, że dziś pierwszy stycznia życzę szczęśliwego Nowego Roku, spełnienia marzeń, jak najwięcej pogodnych, ale i radosnych chwil, zawiązywania wartościowych znajomości, wytrwałości w nauce i dobrych wyników. ;)  Dla wyjaśnienia krótko poinformuję, że studiuję filologię polską ze specjalnością dziennikarką, to odnośnie ostatniego tutaj zamieszczonego wpisu. Od jakiegoś czasu czułam nieprzeparte pragnienie, by coś napisać, zatem macie w tym poście efekt urzeczywistnienia tejże chęci. Pisałam to na szybko, bo tak pisać lubię, co z tego, że istnieje wtedy większe prawdopodobieństwo na wkradnięcie się błędów wszelakiego rodzaju. Nie przedłużając dodam tylko, iż znowu nazwałam swoją bohaterkę Emma - najlepiej jednak nie łączyć jej z poprzednią. Ta jest bardziej tożsama z moją osobą. Zatem proszę:

- "Czymże jestem na tym świecie? Czy nie tylko nic nieznaczącym dodatkiem? Nie mogę zyskać nawet miana mikro składnika" - rozmyślała siedząca na ławce w parku Emma wpatrując się z namysłem w gwieździste niebo. - "Tak... ach, tak bardzo chciałabym to zmienić! Ale nie, kolejne dni nie będą niczym różnić się od poprzednich. Szarość, rutyna, moi stali towarzysze... Gdyby inni widzieli, jak marnotrawię ten czas, gdy oni spotykają się ze znajomymi przeżywając jednocześnie chwile, które będą mogli godnie w starości wspominać."
Po tejże refleksji bohaterka poczęła wszak oddawać się pozytywnym rozmyślaniom na temat przyszłości, jak miała to w zwyczaju. Jeśli coś idzie nie tak, to w końcu nadchodzi taki moment, że ta młoda kobieta woli po prostu kreować w umyśle własną, niemal idealistyczną wersję świata, a przede wszystkim swojego życia.
Gdy dochodziła pierwsza w nocy Em postanowiła powrócić do rzeczywistości i zarazem do domu, tam zaś od razu poddała się snowi.

Koło dziewiątej Emma się przebudziła. Swój wzrok skierowała na prawo, na okno, gdzie blask słoneczny stwarzał skupisko wielokolorowych refleksów. Ta magiczna gra świateł niemal zawsze wprawiała dziewczynę w dobry nastrój, ukazywała jakby w swoisty sposób okruchy nadziei - na co? Na lepsze, nie było istotne, o jakiś aspekt wówczas chodziło. Przyszło jej zatem na myśl, by spożytkować konkretnie ów dzień. Pełna energii, której strasznie brakowało jej w ciągu poprzednich dni, podbiegła w stronę szafy, zdecydowała się na czerwone i czarne ubrania - kolory te miały wyrażać intensywność, dziewczyna pragnęła charakteryzujących się właśnie tym doznań. Następnie chwyciwszy je ruszyła w stronę łazienki. Po gorącej, ale zarazem orzeźwiającej kąpieli przebrała się we wcześniej wybrane ubrania oraz wysuszyła brązowe włosy, z wiśniowymi wszak końcówkami. Odpowiednim śniadaniem na taki dzień były miodowe płatki przypominające wyglądem ziarna pszenicy. Posiłek ten nie wymagał bowiem żadnych przygotowań, produkt wystarczyło zalać mlekiem. Kiedy Em skończyła spożywać już posiłek ostatnim bardziej znaczącym rytuałem, którego musiała dokonać było wykonanie makijażu, niezbyt jednak skomplikowanego - w tej materii jej przyjacielem był tusz do rzęs, a kolegą eyeliner, gdyż czasem wręcz nie miała dla niego cierpliwości. Po spełnieniu tego "obowiązku" Emma była gotowa na podbój miasta, tak właśnie sobie to obmyśliła, cokolwiek to miało oznaczać.
Rzeczą, której poszukiwała od czasu skończenia studiów polonistycznych była niewątpliwie praca. Ze względu na słoneczność dnia ruszyła do parku. Tam znajdowała się tablica z ogłoszeniami, gdzie jedna z ofert szczególnie przykuła jej uwagę.
- "Poszukiwacz przygód! To jest to" - stwierdziła z zadowoleniem w myślach i tlącą się nadzieją, iż może ten dzień odmieni jej żywot, nikły w jakiekolwiek rewelacje.
Dziewczyna była tak zapatrzona w obiekt oferujący spełnienie dziecięcych marzeń, że nie spostrzegła, iż ktoś również chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o tej niecodziennej propozycji pracy.
- Przepraszam, czy mogłaby się pani nieco przesunąć? Jestem ciekaw o co konkretniej chodzi z tym poszukiwaniem przygód - odrzekł lekkim tonem szczupły młodzieniec, niepozbawiony wszak mięśni - te zarysowywały się na bordowej koszulce - wzrostu ok 1,80 m, przypominał z lekka obcokrajowca.
Emma odwróciwszy się zauważyła także jego zadbane, czarne włosy sięgające okolic ramion i brązowe tęczówki. Nie była jednak zadowolona z faktu, iż tak pochopnie spojrzała w jego oczy, zwłaszcza, że młody mężczyzna uczynił to samo, w tej samej chwili.
- Przepraszam - powiedziała spuszczając wzrok i momentalnie usuwając się z wcześniej zajętego miejsca. W tej chwili chciała jak najszybciej opuścić znajomego.
- "Fajny chłopak, ale musiałam akurat wtedy na niego spojrzeć... w taki sposób! Kto wie, może inaczej wywiązałaby się nawet między nami jakaś ciekawa rozmowa, a tak... Muszę gnać stąd czym prędzej" - takie myśli momentalnie przechodziły przez umysł młodej kobiety.
Młodzieniec natomiast zauważywszy jej nieśmiałość i chęć opuszczenia owego miejsca rzekł pewnie, uśmiechając się przy tym:
- Ależ bynajmniej nie chciałem, by przeze mnie pani nie dała sobie szansy na zrobienie kariery! I to w takiej dziedzinie.
Em odwróciła się nieco w stronę rozmówcy.
- Nie, ja tak tylko spoglądałam - odpowiedziała.
- Nie wydaje mi się, spoglądała pani z takim zaciekawieniem, a wręcz pasją! - przekonywał.
- Może faktycznie jest w tym trochę racji, ale ja i tak nie nadaję się do takich rzeczy.
- Lubi pani poznawać obce kultury, potrawy, podziwiać zabytki, słowem - podróżować?
Emma chcąc nie wyjść na niewychowaną spojrzała ponownie prosto w oblicze młodzieńca, gdyż on cały czas na nią spoglądał - w końcu nie bez powodu rozmowę na żywo pomiędzy ludźmi zwie się "face to face". Mimo to dziewczyna nadal pozostawała spięta.
- A kto nie lubi? - spytała.
- Gwarantuję, że znajdą się i tacy, którzy wolą spędzić wakacje czy urlop w swoim miejscu zamieszkania, a nawet przed komputerem. To co, może sprawdzimy tę ofertę? - zaproponował.
- Skoro pan już ją sobie upatrzył, to nie chcę z panem rywalizować...
- Skończmy może z tym pan, pani - odrzekł młody mężczyzna wcinając się w wypowiedź Em. - O ile to oczywiście w niczym nie przeszkadza.
- Nie ma problemu, jestem Emma - odpowiedziała wyciągając ku niemu dłoń i jednocześnie zaczynając czuć się pewniej.
- Giovanni, miło mi - wyrzekł odbierając uścisk jej dłoni.
- A wiedziałam, że skądś znam ten akcent! Viva l'Italia!
- Całe życie czekałem na ten twój entuzjazm - odparł z lekka się śmiejąc.
- Przecież przed chwilą się poznaliśmy.
- No tak, ale mam wrażenie, jakbyśmy znali się nie od dziś...
- Wy Włosi wszyscy tacy jesteście? - spytała uśmiechając się.
- Jesteśmy przyjacielscy, jeśli to masz na myśli. Byłaś oczywiście w naszej słonecznej Italii?
- Zgadza się, naprawdę piękny kraj, zabytki, aż czuć w powietrzu tę świetność z czasów Cezara, ludzie otwarci, tacy beztroscy. Muszę w tym miejscu dodać, że mój tata również należy do tego zacnego grona. Poznali się z mamą w Rzymie, kiedy ona wyjechała tam z koleżankami na wakacje po ukończeniu liceum.
- Czyli w tobie też płynie italska krew, na pewno znajdziemy też więcej wspólnego. Na przykład tę pracę.
- Ale powiedziałam już, że mogę ci to odstąpić, po co mamy ze sobą konkurować i skazać na zagładę tę zapewne jakże pięknie zapowiadającą się przyjaźń.
- Zawsze jesteś taka nieuważna? - spytał Giovanni wskazując na lewą, dolną część plakatu. - Potrzebny duet!
- Nie zdążyłam tego doczytać, w końcu mi przerwałeś.
- A więc postanowione - odrzekł, po czym od razu sięgnął po telefon z kieszeni ciemno brązowych spodni, spisał numer z ogłoszenia i na niego zadzwonił.
Gdy po drugiej stronie słuchawki odezwał się głos, młodzieniec od razu wyraził swoje zainteresowanie ofertą, dodając oczywiście, że udało mu się znaleźć towarzyszkę - jest więc duet. Emma podczas tej rozmowy potrząsała głową, szeptała, że "nie", ale to nic nie dało. Po chwili Giovanni odłożył komórkę.
- No to załatwione, mamy się stawić jutro o dwunastej - poinformował.
- Ale przecież mówiłam, że nie! - odpowiedziała Emma udając zdenerwowanie, zresztą niezbyt umiejętnie.
- Przestań już się przekomarzać. Gdybyś naprawdę tego nie chciała, to wyrwałabyś mi telefon z ręki.
- Przecież to niegrzeczne - zaprotestowała.
- Jesteś z dobrego domu widzę. Ja natomiast pochodzę z prostej rodziny, obawiam się, czy nie zaczniemy ponawiać historii Romea i Julii. W każdym razie, nawet jeśli, to nam uda się uciec i żyć szczęśliwie.
- Naprawdę jesteś zabawny i do tego masz wyobraźnię - rzekła z uśmiechem na ustach Emma.
Młodzi ludzie w końcu zdecydowali się przejść do pobliskiej kawiarni, wymienili się numerami telefonów i poczęli zawzięcie dyskutować o możliwych przygodach, na które mogą się natknąć podczas wykonywania domniemanej pracy.

I na tym koniec, w tym miejscu chciałabym się zrehabilitować - otóż nie przepadam za opisami, dlatego mi nie wychodzą. Zawsze wolałam dialogi, zarówno w czytaniu, jak i pisaniu. Przyznam jeszcze, że naprawdę chciałabym znowu tu coś napisać, ale muszę znaleźć po temu czas. Papa ;D

7 komentarzy:

  1. Emma wydaję się ciekawą, intrygującą postacią.

    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam całość i powiem Ci że zaciekawiłaś mnie! Zostaję na dłużej :)
    foto-by-sara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Specjalność dziennikarska powiadasz? Zajmuję się dziennikarstwem "zawodowo" na codzień. Trzymam kciuki za Ciebie, Twoje studia, przyszłość i oczywiście blogowanie. I Tobie również Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!


    www.sarahfrompl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe opowiadanie. Piszesz takim fajnym prostym językiem, a nie jak większość. To jest bardzo ważne! Pisz dalej!

    Komentarz u mnie = Komentarz u Ciebie
    http://bieganiejestspoko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie :D

    Zapraszam do mnie
    wankostories.blogspot.com
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że to jest bardzo dziwne, ale myślałem o Tobie kilka dni temu i się zastanawiałem, czy jeszcze tu wrócisz, czy też może kompletnie porzuciłaś bloga. Ale zdarzały Ci się już takie dłuższe przerwy w przeszłości, więc byłem dobrej myśli. Ja nie wiem, ale chyba mam jakieś przeczucia, skoro napisałaś tego posta akurat w czasie, gdy o Tobie myślałem :D

    Już po pierwszym akapicie polubiłem Emmę, gdyż podobnie jak ja, kreuje ona w umyśle idealną wersję świata. Myślę, że powinna ona zacząć wprowadzać tę wizję w życie! Chociaż z drugiej strony, jej świat i tak wydaje się idealny, co bardzo mi się podoba! Też chciałbym tak spotykać na ulicy fajnych ludzi :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. To skoro wróciłaś po tak długim czasie, to wytrwałości Ci życzę! Świetne opowiadanie! Masz super styl pisania. Emma <3 Miłego dnia! Obserwujemy?

    Komentarz u mnie = Komentarz u Ciebie
    http://bieganiejestspoko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Napiszesz komentarz? Będzie miło, lecz czułabym się bardziej usatysfakcjonowana, jeśli zagości w nim trochę kreatywności, odwołania się do chociażby fragmentu notki. Zresztą co ja się będę rozpisywać - nasze słowa świadczą przecież o nas samych.