środa, 15 października 2014

Cytaty filozofów, theatrum mudni, wspomnienia Emmy, znaczenie muzyki dla mnie

 Witajcie! Dodaję wpisy rzadziej - jak łatwo zauważyć - ale to głównie ze względu na szkołę. Skoro zatem już zdecydowałam się napisać, to bez zbędnych słów przechodzę do mojego zamysłu na tenże post.

 Otóż kiedyś tam - tj. po którejś z kolei "reaktywacji" mojego bloga napisałam, że niby interesuje mnie filozofia. Czy ja wiem, czy to prawda? Bardziej po prostu lubię sama rozmyślać nad sensem ludzkiej egzystencji czy w ogóle czegokolwiek innego. Krótko mówiąc moja wiedza w tym temacie jest znikoma. Mam jednak kilku wybranych miłośników mądrości, których szczególnie sobie cenię. Właściwie to niekoniecznie tyle ich samych, ile część wypowiadanych przez nich słów. Toteż podzielę się z wami paroma cytatami:
Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.” Sokrates
Śmiem zatem twierdzić, iż wszyscy mamy zadatki na myślicieli. Jakie to dla mnie motywujące.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia. Platon
Nic dodać, nic ująć.
Straszną jest rzeczą, kiedy dusza zmęczy się życiem szybciej niż ciało.” Marek Aureliusz - tak, ten cesarz rzymski
Rzecz jasna mowa tutaj o czymś, co zwiemy stanami depresyjnymi. Skąd ja to znam. Czasem bez głębszego powodu popadam w tzw. doła, w innym przypadku przez jakieś niepowodzenia. Nie jest zbyt istotna przyczyna. Ważne, iż wygląda to prawie tak samo. Myślę nad tym, że nie potrafię i prawdopodobnie nigdy nie będę prawdziwie korzystać życia. Co więcej marnuję czas w chwili prowadzenia tych wewnętrznych monologów. Ponownie wyrzucam sobie, że należało iść na profil mat-fiz. Przecież matmę rozumiałam, a szansy nie wykorzystałam. Co mi do głowy strzeliło z tym humanem?! Mogłam zostać informatykiem, tworzyłabym wirusy. Jako ich kreator byłabym pierwszą osobą, która znałaby ich zapewne jakże skomplikowaną budowę.Toteż sprzedawałabym do nich antywirusy. Takie z lekka nieuczciwe zajęcie, lecz przynajmniej opłacalne. Ale ja wybrałam profil humanistyczny. Studia również muszą być w tym kierunku, bo przez te trzy lata w liceum więcej wiedzy wpajano mi z tych rozszerzonych przedmiotów. Ostatecznie będę szczęśliwa, jeśli chociaż dostanę pracę w markecie czy innym sklepie. Co do tej depresji, to potem zadaję sobie już tylko pojedyncze pytania. Następnie przechodzę sobie w stan "niemyślenia", "niepragnienia" - taka prawie nirwana, a kiedyś myślałam, że to niemożliwe. Nie ma jednak szans bym popadła w głębszą apatię, nawet tego nie potrafię. Bowiem muszę choćby uczyć się (w tym roku szkolnym czeka mnie matura) i dlatego nie mogę zacząć sobie wszystkiego zlewać. Okazuje się, że od formy się nie uwolnię - niczym Józio z Ferdydurke.
Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.” Fryderyk Nietzsche
Niestety, ale wydaje się to być smutną prawdą.

 Teraz trochę z innej półki, bo z literatury;
Głupstwo, wszystko głupstwo!... A wam, gdybyście myśleli, mogłoby się zdawać, że to jest coś wielkiego! (...) Głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy... Gdzież prawda?
Wyjaśnię krótko, gdyż na pewno jeszcze nie wszyscy czytelnicy przerabiali tę lekturę w szkole. Jest to fragment Lalki autorstwa Bolesława Prusa. Słowa wypowiada subiekt Ignacy Rzecki (przyjaciel głównego bohatera - Stanisława Wokulskiego), gdy po zamknięciu sklepu przygląda się znajdującym w nim zabawkom. Część z nich da się nakręcać, lalki zaczynają tańczyć, chodzić itp. Ignacy trzyma nad nimi władzę i do nich właśnie kierował swoją wypowiedź. Po co one to robią? Przecież nie ma to większego sensu. Został tutaj wykorzystany motyw theatrum mundi. Rzecki przyrównuje sobie te zabawki do ludzi, którzy gdzieś pędzą w tym świecie, lecz właściwie nie wiadomo, w jakim konkretnym celu. Świat jest teatrem, a my aktorami. Zostaliśmy rzuceni w określoną rzeczywistość, społeczność - a w taki właśnie sposób kształtuje się osobowość. Może ona więc być zwyczajną wypadkową miejsca naszego urodzenia, sposobu wychowania, środowiska, w którym przebywamy. Czy więc zatem możemy tak naprawdę kierować swoim życiem? To jest ciekawe moim zdaniem zagadnienie i nie znam właściwej odpowiedzi. Nawet gdybym ją postawiła, to byłaby ona tylko subiektywnym odczuciem, a niekoniecznie prawdą.

 Przechodzę do wspomnień Emmy, tym razem już na serio mało tekstu i trochę screenów - odnośnie powieści, to dalsza część na razie się nie pojawia, gdyż teraz nie mam wystarczająco dużo czasu, nie chcę pisać tego na odwal.

 "Siedzę sobie w swoim pokoju. Nagle wchodzą Marius i Robert. Właśnie wrócili ze studia nagraniowego. Przyszedł im ostatnio taki pomysł do głowy, że chcą założyć zespół rockowy. Dziś nagrali swój pierwszy kawałek. Wątpię, iż długo będą to ciągnąć. Żałuję, że w studiu nagraniowym mnie z nimi nie było, ale przekazują mi za to filmiki, fotki i muzykę na pendrivie. Zatem oglądamy te zdjęcia. Na pierwszym Robitzu wita się z ojcem - Davidem - który jest m.in. producentem muzycznym. Na pianinie gra sobie Stu - przyszedł tam z kumplami do towarzystwa, ale sam nie należy do boysbandu.
Tu już Robert testuje swój wokal.
Po drugiej stronie szyby bacznym wzrokiem i słuchem oczywiście nadzoruje wszystko David.
Robert z Codym - perkusistą w tle.
Cody robi hałas.
Robitzu, co to za mina?
Jest moc!
A co to? Plantacja jakaś? Za dużo tej zieleni jak na rock&roll.
Znowu nasz wokalista.
A teraz ponownie perkusista.
Wreszcie na pierwszym planie mój brat Marius - gitarzysta - całe życie na to czekałam.
Kolejna fotka Mariusa, tak mało go było do tej pory, widać chcieli to nadrobić.
Wszyscy razem, rock, yeah! A skąd tam się wziął Alan? Hawajska koszula zawsze spoko.
Mój tata - Benny - też tam był, czuję się dumna. Oryginalny ten jego pomysł z białymi butami do granatowego garniaka.
Jedne z ostatnich partii wokalnych Roberta.
Śpiewem dołącza się nawet Marius. W tle jakaś dziewczyna? Czyżby fanka?
No i już Robert kończy odśpiewywać ostatnią kwestię.
Ostatnia solówka na gitarze i lekkie uderzenia w talerze. Lider grupy zadowolony po wykonanej robocie patrzy, jak idzie kumplom.
Ciekawe, o co chodziło Codyemu.
Rockmani już po wszystkim czekają na przystanku autobusowym.
Skończyliśmy przeglądać fotki, teraz filmiki, będzie jazda..."

Filmików jednak tu nie dam, bo chyba takowych nie posiadam. W tych zdjęciach i słowach było rocka pewnie tyle, co popu, ponieważ te screeny mogą mieć z trzy lata, a wtedy słuchałam raczej innej muzyki. Co by tu jeszcze? No tak, jestem dumna z naszej reprezentacji piłki nożnej. W sobotę, jak wiecie wygraliśmy 2:0 z Niemcami - mistrzami świata. Wczoraj ze Szkocją 2:2, ale to i tak nie jest wcale zły wynik. Oby Polsce szło tak dalej. :D

 Daję jeszcze teledysk zespołu Red do piosenki Feed The Machine. Lubię ich kawałki, a tu dodatkowo niezłe video.

W pierwszym momencie patrząc na tekst Feed The Machine oraz sam tytuł otrzymujemy słowa "nakarm maszynę", co oznaczałoby według mnie poddanie się jakiemuś systemowi, niezważanie na to, co czynimy, byleby iść do przodu nawet raniąc przy tym innych. Wszakże w pewnym momencie, prawie pod koniec, pojawiają się słowa "wake up, wake up and kill the machine". Chodzi bowiem o to, by obudzić się, przestać robić bezmyślnie to, co dotychczas, zacząć świadomie żyć, samemu decydować o swoim losie. Przynajmniej taka jest moja interpretacja. ;) Ten kawałek w chwilach zwątpienia daje mi bodziec do działania. Zresztą tu macie taki niby "wiersz" - nie mogę tego tak nazwać, gdyż poetką nie jestem i się nie nadaję - i on bardziej przekaże Wam znaczenie dla mnie muzyki:

Kiedy wszystko wydaje się szare,
wtedy tracę w życie już wiarę.
Czuję, iż dłużej tak być nie może,
lecz kto mi w tych chwilach pomoże?
Inni też mają swoje sprawy,
niepotrzebne im moje obawy.
Co zatem me myśli ukoi?
Opuszczają mnie siły powoli.
Ostatnie wyjście znajduję -
- słuchawki z szafki wyjmuję.
Muzyka jak ocean przepływa,
otacza mnie, moc odkrywa.
Chęć do działania wraca
i złe karty odwraca.

Te dźwięki tak pięknie brzmią,
że nigdy z mej pamięci nie znikną.

To tyle, mam nadzieję, że nie zanudziłam Was do reszty. Dziękuję za uwagę. ;)