środa, 27 sierpnia 2014

Powieść

 Siema! Jak wiadomo niedługo szkoła. Nawet nie wiem, kiedy wakacje tak zleciały. Z doświadczenia jednak miałam świadomość, że jak zwykle wolność minie niespostrzeżenie. Pójdę teraz do trzeciej klasy liceum i czeka mnie matura. Muszę przyznać, że egzaminu dojrzałości obawiam się niebywale. Najbardziej przeraża mnie perspektywa ustnego polskiego - dotychczas można było wybrać sobie samemu temat, dobrze się do niego przygotować - polegającego akurat od mojego rocznika (nieszczęsne '96) na losowaniu kilka minut przed wypowiedzią. Dodam, że zakres obejmuje także gimnazjum, kiedy to nie było jeszcze wiadome, jak będzie wyglądać matura. Zatem byli moi nauczyciele na pewno nie przerobili wszystkiego, a kto wie? Ja mam takiego pecha, to może właśnie to wylosuję? Okay, koniec użalania. Proszę, kolejna część powieści:

 W piątek rano przed zajęciami Emma spotkała na stołówce Johna siedzącego przed laptopem.
- Cześć - powiedział patrząc w ekran.
- Czym ty jesteś tak zaabsorbowany? - spytała podchodząc do niego od tyłu i patrząc przez ramię.
Chłopak był na stronie jakiegoś forum o wolnomularstwie.
- A ty znowu z tym? - zapytała Em zajmując miejsce na krześle obok.
- Tak - odpowiedział kierując już teraz na nią swój wzrok. - Poczytałem niektóre posty i tak sobie myślę, czy nie skontaktować by się z jakimś bardziej doświadczonym użytkownikiem.
- No to pokaż jakiś spis.
John wszedł zatem w odpowiednią zakładkę. Pojawiła się lista nicków i małe awatary obok nich. Emma wodziła po kolei oczami po każdej z nazw. Nagle wskazała prawą ręką jednego z użytkowników.
- Ja go znam! - zakomunikowała miło zaskoczona.
- Jesteś tak sceptycznie nastawiona do naszego pomysłu, a sama masz takich znajomych? - zauważył Hill przechodząc na stronę konta tejże osoby.
- Szczerze, to nie wiedziałam, że on może mieć takie zainteresowania. Właściwie on jest kolegą mojego ojca, a był moim nauczycielem fizyki - wytłumaczyła zerkając na profil.
- Wszechstronny ten HeinzM. - Taki właśnie ten użytkownik miał nick na forum. - Można by się z nim jakoś skontaktować?
- No pewnie, mam go w znajomych na facebooku. 
- Byłbym wdzięczny gdybyś to jak najszybciej załatwiła. Taka drobna przysługa w zamian za udział w tej sesji na konkurs.
- Okay - zgodziła się.
Nagle usłyszeli jakieś kroki, ktoś najwyraźniej schodził ze schodów. Student momentalnie zamknął laptopa. W drzwiach po chwili pojawił się Matthew Tellmer i podszedł, do nich.
- Siema, a co wy tak cicho? - zapytał.
- Siema - odpowiedzieli niemal równocześnie Emma i John. Dalej mówił chłopak. - Bo słyszeliśmy, że ktoś idzie.
- I co, macie jakieś tajemnice, o których nikt nie może usłyszeć? - zadał pytanie rozbawiony Matt.
- Żebyś wiedział. - Zaśmiał się John. - Ale skoro chcesz wiedzieć, o czym gadamy, to słuchaj. A powiedz, Emmo, Heinz skarżył się na ciebie ojcu?
- No co ty, żartujesz? Fizyka szła mi całkiem nieźle. To nawet dość interesujący przedmiot. Dobra, ja lecę na zajęcia - odrzekła odchodząc.
- Co za Heinz? - spytał zaciekawiony Matthew.
- To bardzo długa i żmudna zarazem historia, nie będę cię nią zamęczać z samego rana. - Gdy Hill to mówił, twarz kolegi stawała się mimo wszystko coraz bardziej zafascynowana. Toteż blondyn po prostu powiedział - to był jej nauczyciel fizyki i kumpel jej ojca. O to chodziło.
Dalej kontynuowali rozmowę o tym m.in., co się dzieje na uczelni, a zatem także o konkursie.
Emma natomiast spotkała na korytarzu nowego, ostatniego już współlokatora. Chłopak podszedł w jej stronę, podał rękę i odparł
- Hej. Nazywam się Damien Harris. A ty?
- Emma Czartoryska, miło mi - odpowiedziała oddając uścisk dłoni.
- Mi również. Pewnie domyślasz się, że także będę tu teraz mieszkał?
- No tak. Coś późno przyjechałeś. Nie będziesz mieć przez to kłopotów na uczelni?
- Miałem na głowie pewną sprawę, ale wszystko jest załatwione.
- To najważniejsze. Widziałeś się już z resztą?
- Jeszcze nie, właśnie przechadzam się tu i rozglądam. Pewnie są jeszcze w swoich pokojach.
- Niektórzy pewnie tak, ale na stołówce - mówiła wskazując ręką lewą stronę - spotkasz dwóch współlokatorów. Ja spieszę się teraz na uczelnię.
Nowo poznany student udał się za poleceniem w wyznaczone miejsce.
 Kiedy Em była już przed budynkiem uczelni napisała szybko smsa do Hilla: "W przerwie skontaktuję się z Heinzem i dam ci jak najszybciej znać czy są jakieś rezultaty". Pierwsze dwie godziny wykładów zleciały dziś studentce wyjątkowo szybko. Po nich usiadła sobie na ławce, wyjęła telefon i weszła na facebooka. Miała szczęście, ponieważ jej były nauczyciel akurat był w sieci. Napisała do niego, iż jej kumpel jest zainteresowany masonerią. Kolega ojca Em odpisał w miarę szybko, zaproponował nawet, że mogą go odwiedzić, a on podzieli się chętnie z kimś swoimi spostrzeżeniami. Ucieszył się bowiem, gdyż wreszcie znalazł kogoś z otoczenia podzielającego jego nietypowe zainteresowanie. Emma obiecała dać odpowiedź po kolejnych zajęciach. Tymczasem zadzwoniła do Johna i przekazała mu wiadomość. Chłopak był zadowolony i powiedział, iż mogliby wpaść do Heinza w weekend. Okazało się, że nauczycielowi fizyki również to odpowiada, zaproponował spotkanie na sobotnie po południe. Emmie zostały tego dnia jeszcze tylko ćwiczenia ze szkicowania. Udała się w miejsce, gdzie niektórzy już zaczynali rysować, pani profesor jednakże jeszcze nie było. Zauważyła nagle Tamorę wraz z poznanym dziś rano kolegą, którzy ruszyli w jej stronę.
- Hejka, dopiero teraz udało mi się ciebie złapać. Co ty na to, żeby jutro porobić te zdjęcia? - spytała blondynka.
- Akurat jutro? - zapytała lekko zaniepokojona Emma, nie mogła powiedzieć koleżance o swoich planach, skoro poprzedniego dnia rano udawała z Wardem i Hillem, że sprawa z wolnomularstwem była tylko żartem. Wpadła jednak na pewien pomysł. - Czekaj. Nasze zdjęcia muszą być jak najlepsze. Pewnie większość zrobi je w tym mieście, a ja proponuję byśmy na weekend wybrali się do mnie. Mam w końcu własne mieszkanie, więc musi być z niego chociaż chwilowy pożytek.
- Serio? Byłoby ekstra! - odrzekła ucieszona King.
- To postanowione, ruszamy jutro z rana.
Damien nie wtrącał się do rozmowy, gdyż i tak nie dotyczyła ona jego. 
 Około 18.00. Em skończyły się ostatnie zajęcia. Wróciła jak najszybciej do akademika. Teraz musiała wyjaśnić wszystko Johnowi. Ten z początku wątpił w słuszność planu, ale Czartoryska obiecała mu, że współlokatorka na pewno nie dowie się o spotkaniu z Heinzem, który mieszka w tym samym mieście, co niegdyś Em.

 Następnego dnia podekscytowana Tamora zaczęła budzić koleżankę już o 6.30. Emma otworzyła więc oczy i zapytała suchym tonem:
- Czego ty ode mnie chcesz? Mamy weekend, a budzisz mnie tak wcześnie. - Po czym odwróciła się na bok chwytając lekko za poduszkę.
- Wstawaj, jedziemy! - mówiła radośnie Tam.
Em spojrzała na kumpelę od góry do dołu i okazało się, że ta była już przebrana.
- No dobra - uległa Czartoryska odsuwając kołdrę, powoli przeciągając się i raz ziewając. - Ale co z Johnem?
- Zaraz też po niego pójdę. 
- Okay, nie tylko ja będę cierpieć. - Zaśmiała się Emma.
W czasie gdy Tamora poszła po Hilla Em wybrała ubrania i udała się do łazienki. Kiedy przyszła już gotowa do pokoju, King oznajmiała jej, że John niebawem ma zjawić się na stołówce.
Po zjedzeniu wspólnie śniadania trójka studentów była już gotowa. John wezwał taksówkę, postanowili równomiernie podzielić koszty. Wzięli ze sobą torby z ubraniami, które zapakowali do bagażnika. Około 10.00. byli na miejscu. Emma wyjęła z kieszeni klucze od domu i zaprosiła towarzyszy do środka. Studenci wyjęli swoje bagaże z samochodu, po czym rozłożyli je na kanapie. Emma zaproponowała, aby na początek zrobili sobie zdjęcia w normalnych rzeczach. Powiedziała także, że zabierze ich teraz swoim autem w odpowiednie do tej sesji miejsce. Nie brali zatem ze sobą żadnych przedmiotów, oprócz lustrzanki, którą wzięła Tamora. Po piętnastu minutach byli już w wyznaczonej lokacji.
- To tutaj! - zakomunikowała Em wychodząc z pojazdu. - Chodźcie za mną. - Wykonała charakterystyczne dla tego wyrażenia zamachnięcie ręką.
- Co to za miejsce? - spytała Tam.
- A jak myślisz? - odpowiedziała pytaniem podchodząc w stronę makiet.
- Przecież to jest studio filmowe - powiedział uśmiechając się John. - Na pewno możemy tu przebywać?
- Na zewnątrz tak, co innego, gdybyśmy chcieli dostać się do środka. Wtedy musiałabym wziąć przepustkę - tłumaczyła Emma.
- Ty tam byłaś? - zadała pytanie blondyka.
- Pracowałam w wakacje na niezbyt ważnym stanowisku. Dlatego też wybrałam takie studia, by móc tutaj spełnić swoje cele - mówiła zadowolona brunetka.
- To przyszłość masz zapewnioną - zauważył Hill. - Jakby co wkręcisz mnie do jakiegoś filmu, jako aktora?
- Nie wiedziałam, że masz takie ambicje. No jasne, że załatwię ci robotę, będziesz statystą.
Trójka młodych dorosłych jeszcze trochę pożartowała, a następnie znaleźli kobietę, która zgodziła się zrobić im fotografie na tle makiety domu, chodziło bowiem o przedstawienie zwykłego życia. Studenci wspaniale bawili się podczas pozowania.
~~ Oto rezultaty:
~~
Potem postanowili przebrać się za hipisów. W tym celu wrócili do domu Emmy. Zaczęli szukać odpowiednich ubrań. Dziewczyny szybko poradziły sobie z tym zadaniem, John jednak miał wątpliwości.
- No nie wiem - mówił. - Ja naprawdę muszę to ubierać? Może tylko wy będziecie na tych zdjęciach?
- Nie ma mowy - odrzekła Tam.
- Właśnie. Widziałeś jak było zabawnie podczas przygotowywania zdjęć w normalnych ciuchach, a co dopiero jako hipisi - przekonywała Czartoryska.
- Ale przecież będę wyglądał jak jakiś bezdomny, że też nie mieli bardziej odpowiednich ubrań w sklepach. A zresztą co mnie to. Będę jak hipis! Pokój, miłość, wolność i te sprawy - ciągnął z entuzjazmem. - Więc mam schowane zioła i piwo jako rekwizyty.
- Prawdziwe zioła? - spytała zaskoczona King. - Ja mam fajki jakby co.
- To weźmiesz, mogą się przydać. A moje zioła są lecznicze, tak abyśmy bez żadnego uszczerbku na zdrowiu mogli je zjeść. Nie są to żadne narkotyki. Oczywiście masz zapalniczkę? - zapytał odwracając wzrok w stronę blondynki, ta jednak pokiwała głową przecząco.
- Spokojnie, ja mam - odparła Em. - Przyda też się rozpalić jakieś ognisko.
Następnie ekipa przebrała się w wyznaczone rzeczy. Na koniec Emma przewiązała sobie włosy bandaną i wyprostowała końcówki. John natomiast włożył czapkę i zmienił nieco uczesanie. Odnośnie Tam wszyscy zgodnie stwierdzili, że ma ona już odpowiednią fryzurę. Wszakże, aby coś zmienić namalowała sobie na twarzy wzór z gwiazdkami.
- To teraz kierunek, plaża! - zakomunikowała Czartoryska. - W taką pochmurną pogodę nie będzie tam dużo ludzi.
Emma również tym razem kierowała samochodem, gdyż najlepiej znała miasto. Na plaży zauważyli kogoś.
- To Matthew Hamming! Ten aktor - krzyknęła podekscytowana Tamora.
- Jesteś jego fanką? - spytała spoglądając na koleżankę Czartoryska.
- No pewnie.
Emma ku zdziwieniu towarzyszy bez skrępowań podeszła do gwiazdora. Toteż John i Tamora dołączyli do niej.
- Siema, Matthew - powiedziała ucieszona brunetka.
- No cześć! - odpowiedział aktor. - To już prawie tydzień, jak cię tu nie było. Jak tam studia?
Emma opowiedziała mu krótko o uczelni. Następnie wyjaśniła kompanom, że poznała Hamminga we wcześniej odwiedzonym studiu filmowym i przedstawiła ich sobie nawzajem
- Powiedz hipisko - odparł Matthew - to nowi przyjaciele przekonali cię do tego stylu?
- No tak - zaśmiała się. - Bierzemy udział w konkursie. Chodzi o to, by zaprezentować różne style. A właśnie, zgodzisz się być naszym fotografem?
- Zazwyczaj to inni chcą mi robić fotki, będzie miła odmiana.
- A mógłby pan zrobić sobie z nami zdjęcie? Wtedy na pewno wygramy! - zaproponowała Tamora.
Doszli wszakże do wniosku, iż aktor nie będzie pasował na razie do zdjęć, lecz wyraził on chęć późniejszego spotkania w jednym z klubów.
- Może zrobicie coś w stylu młodzi i bogaci? - spytał.
- Hm... Nie wiem czy to przejdzie... Mam! Miłość na bogato, to w końcu serial telewizyjny, więc może być. Co z tego, że trochę śmieszny - odpowiedziała Emma.
Tam nie miała jednak odpowiedniej kreacji, toteż Hamming obiecał, iż odwiedzą prędzej studio filmowe i tam coś wybiorą. Teraz szczęśliwa trójka mogła już w spokoju przystąpić do zdjęć. Lustrzankę obsługiwał zatem gwiazdor. Najpierw Emma rozpaliła ognisko. Podczas wykonywania fotografii było mnóstwo śmiechu i zabawy. Studenci pożyczyli nawet później od jakiegoś przechodnia koszyk do pikniku. Jedzenia jednak z niego nie ruszali. Pewien chłopak użyczył im swojej gitary, gdy zobaczył, kto jest ich fotografem. Zioła natomiast posłużyły zarówno do zjedzenia, spalenia, by uzyskać kolorowy dym bez niszczenia przyrody oraz jako ozdoba umieszczona przez nich na ziemi.
~~ Zdjęcia hipisów (niestety nie mogłam znaleźć bardziej pasujących ubrań, mam jednakże nadzieję, iż stroje ujdą w tłoku xD):
~~
Po wszystkim Emma spojrzała na telefon i uświadomiła sobie, że za pół godziny ma odbyć się spotkanie z Heinzem. Podeszła do Johna i powiedziała mu o tym, gdy Tamora była zajęta rozmową z Hammingiem. Czartoryska oddaliła się trochę, zadzwoniła do entuzjasty wolnomularstwa, wyjaśniła sprawę i przełożyła spotkanie na niedzielę. Wróciwszy w stronę ekipy dziewczyna wyszeptała Hillowi, co zostało uzgodnione. Teraz dwójka zainteresowanych masonerią była gotowa do dalszych zdjęć.

 W następnej notce dalszy ciąg sesji. ;) Podczas przygotowywania simów, lokacji oraz wykonywania screenów towarzyszyły mi kawałki polskiego zespołu Manchester (najczęściej Lubię Twoje Włosy - klimat z teledysku przypasował), jak i Nirvany (np. Lithium). Styl hipisów jest spoko, więc nie przejmujmy się problemami. Wszystko się ułoży. (Zakończenie zupełnie inne niż początek wpisu. xD) Stay positive. Remember: Peace and love!

środa, 20 sierpnia 2014

Powieść

Witajcie! Właśnie słucham sobie kawałka Duran Duran - Ordinary World. Poznałam go dzięki filmowi Przekładaniec (z Danielem Craigiem w roli głównej). Zresztą to nie jedyna piosenka, którą poznałam w taki sposób. Lubię też posłuchać muzyki specjalnie skomponowanej do filmów. Ale nie o tym ma być notka. Otóż popijam sobie tonic - uwielbiam ten smak najpierw lekko słodki, a potem gorzki ;D - i daję wam kolejną część powieści (piszę dalej prozą, na razie nie próbuję dramatu - to odnośnie tego, co napisałam ostatnio):

 Tej nocy Emma spała dość głęboko. Otóż obudził ją budzik o godzinie szóstej, a zazwyczaj wstawała zawsze sama przed wyznaczoną porą. Dziewczyna leżąc w łóżku rozejrzała się dookoła i zauważyła, że Tamory nie ma już w pokoju.
- "Hm... Co jest? - myślała - Wstała wcześniej ode mnie? Ciekawe, gdzie jest o tej porze. Może poszła do łazienki. Zresztą nie ważne. Dzień wczorajszy, to była dopiero jakaś głupota. Na pewno mi się to nie przyśniło... Nie, zawsze rozróżniam fikcję od rzeczywistości. Chłopacy po prostu pewnie robią sobie jakieś żarty. Tylko czy Tam się w to czasem nie wkręci? Była wczoraj taka podekscytowana. Mniejsza o to."
Studentka wstała szybko, wyjęła ubrania oraz kosmetyczkę z szafy biorąc je ze sobą i ruszyła w stronę łazienki. Na korytarzu usłyszała jakąś rozmowę dochodzącą z pokoju Johna i Brada. Najbardziej zdziwił ją głos Tamory. Postanowiła, iż sprawdzi, o co chodzi, gdy już się umyje i przebierze. Tego dnia założyła na siebie m. in. ciemnogranatowe jeansy i bordową koszulkę z długimi rękawami, zaginając je jednak w okolicach łokci. Po wykonaniu zamierzonych czynności Em podeszła do drzwi danego pokoju i zapukała w nie. Towarzystwo znajdujące się w środku nagle ucichło. Dało się słyszeć jedynie jakieś szepty. Wtem drzwi otworzył John.
- Witam! - zakomunikował wesołym tonem. - Masz jakąś sprawę?
- No tak, teraz to, aby się z tobą widzieć trzeba mieć poważny powód, prawda?
- Przepraszam, źle się wysłowiłem. Ale wiesz, jestem jakby trochę zajęty...
- A co Tamora u was robi?
- Co? Nie wiem, o czym mówisz - powiedział próbując uciec wzrokiem przed spojrzeniem Emmy.
- Kpisz sobie ze mnie?! Czego ty się obawiasz? - zapytała donośniejszym już tonem, znienacka chwytając brzeg drzwi i otwierając je szeroko. - No proszę. I co mi teraz powiecie?
- Słuchaj Em - tłumaczyła Tam - To ja przyszłam tu do nich w sprawie wolno... wolnomularstwa czy jak to tam.
- Wyjawiliście jej tajemnicę? - spytała wchodząc w głąb pokoju.
John również wszedł do środka i zamknął drzwi.
- Jaka tajemnica? - odezwał się Bradley.
- Z tą masonerią, wolnomularstwem, czy jak to tam zwać. - odpowiedziała Czartoryska.
- Kolejna, o co wam chodzi? - zapytał Brad udając zdziwienie.
Em spojrzała uważnie na koleżankę.
- Nie pokazałaś im rysunku?
- A właśnie. Czemu o tym nie pomyślałam? Już, już - mówiła szybko zafascynowana wyciągając z prawej, przedniej kieszeni spodni pozginaną kartkę. - Proszę! I co wy na to? - pokazała chłopakom kawałek papieru rozprostowując go. - Nie mówcie, że to nic. Em mi dała wskazówki, a ja w nocy siedziałam nad tym i szukałam informacji w necie.
- To jest, wiesz... - mówił po raz pierwszy chyba niepewny, co odrzec John.
- Celowo upuściłeś kartkę, by potem Tam ją znalazła i chcieliście nas wkręcić, tak? Jeszcze to wasze tajemnicze zachowanie. Ale nie przewidzieliście, że tak szybko zrozumiemy te zapiski? Tam są sprzeczne ze sobą teorie - mówiła Emma zaskakując kolegów.
- Dobra Brad. Wygrały, nie ma co dłużej grać. - Hill spojrzał porozumiewawczo na kumpla.
- Racja, dobre są - odpowiedział uśmiechając się.
- Serio? To był tylko żart? To nie jesteście członkami loży masońskiej? - spytała zrezygnowana Tam.
- Nie jesteśmy. Ta organizacja na pewno już dalej nie działa, a ci, którzy mówią inaczej chcą po prostu zwrócić na siebie uwagę albo są pomyleni.
Ta wypowiedź ostatecznie utwierdziła blondynkę w przekonaniu, że taka właśnie jest prawda. Wtem spojrzała na godzinę w komórce.
- Ja już lecę, zrobię tylko na szybkiego kanapki, bo za pół godziny mam zajęcia. Ale się zasiedziałam.
- W takim razie nie zatrzymujemy cię dłużej, pa - rzekła Emma.
Gdy drzwi za Tamorą już się zamknęły wyraz twarzy Em przybrał powagę.
- Zatem to były tylko żarty, tak? - zadała pytanie wpatrując się przy tym w nich uważnie.
- No pewnie - potwierdził Ward. - Ale skąd wiedziałaś, co przedstawia ten rysunek?
- Wiem więcej, niż możesz sądzić. - Zaśmiała się przy tym dziewczyna. - Więc lepiej nie ukrywajcie przede mną prawdy. W jakim celu John udałeś się wczoraj do biblioteki? Nie wiedziałeś, że mnie tam spotkasz i z tego, co pamiętam ty Brad, byłeś przeciwny mojemu pójściu tam. Lepiej nie kręćcie dłużej.
- Może by tak - mówił John patrząc na kolegę - powiedzieć? Nie chcę dłużej przez to psuć z Em relacji, zasługuje na to, by znać prawdę. Przecież widać, że się trochę zna. Może nam pomóc.
- Niech będzie, ale to na twoją odpowiedzialność - poinformował Bradley.
Okazało się, że chłopacy faktycznie szukają sposobu, jak dostać się do zgromadzenia wolnomularskiego. Emma wyraziła swój sceptycyzm względem tego pomysłu. Następnie dziewczyna udała się już na ćwiczenia ze szkicowania. Gdy wróciła z zajęć na korytarzu czekała na nią Tamora. Wyglądała na trochę zakłopotaną, niepewną czy coś powiedzieć.
- Cześć... - odrzekła.
- Siemka - odpowiedziała lekko zaskoczona stanem koleżanki Em. - Coś się stało?
- Wiesz, to w głównej mierze zależy od ciebie - ciągnęła unikając wzroku kumpeli - ale nie będę owijać w bawełnę. - Tu już nabrała pewności siebie i spojrzała prosto na brunetkę. - Zapewne widziałaś plakaty o konkursie o stylach ubiorów, co? - Emma potwierdziła skinieniem głowy. Tam tłumaczyła dalej. - Otóż dzisiaj zgłosiłam nas tam. Musimy zrobić sesję zdjęciową...
- Dlaczego nie zapytałaś mnie wcześniej o zgodę?
- Chciałam ci powiedzieć, ale przez to wolnomularstwo kompletnie zapomniałam, a do dzisiejszego południa przyjmowali ostatnie zgłoszenia. Jesteś zła? Będzie fajnie, kupimy nowe ciuchy.
- Właściwie może być nawet zabawnie. Chodzi o to, by przebrać się za osoby z różnych subkultur?
- Tak, ale można nawet wziąć pomysł z jakiegoś filmu. Musimy jeszcze wybrać odpowiednie miejsca na scenerię. Ale najpierw trzeba iść na zakupy.
Emma poczuła się teraz dość niekomfortowo. Obiecała sobie nie kupować zbyt dużo ubrań, ograniczyć wydatki. Nie chciała też zawieść współlokatorki, toteż opowiedziała jej o sytuacji finansowej rodziny. Tam zaproponowała jej drobną pożyczkę. Em chciała odmówić, lecz w tym momencie blondynka poprosiła ją w zamian o drobną przysługę:
- Bo potrzebny jest jeszcze chłopak. Bradley był trochę za niski. Matt... sama wiesz. Pasował tylko John i go też zapisałam. Powiesz mu o tym? - Patrzyła błagalnym wzrokiem.
Emma zgodziła się, w końcu Hill nie będzie mógł być na nią zły, gdyż ona przekazuje tylko informację. Zatem kiedy John wrócił do akademika Emma od razu poszła go przywitać. Po krótkiej pogawędce postanowiła przejść do konkretów.
- Słyszałeś pewnie o konkursie o stylach ubiorów. Trzeba zrobić zdjęcia w różnych klimatach...
John zaczął dziwnie spoglądać na rozmówczynię.
- No i co w związku z tym? - zapytał zdziwiony.
- No tak, otóż Tamora bierze w tym udział. Potrzebuje jeszcze chłopaka i zapisała ciebie, bo jako jedyny z akademika pasowałeś.
- Żartujesz, prawda? - zapytał z niedowierzaniem. - Dlaczego właściwie ty mi o tym mówisz? Masz z tym coś wspólnego?
- Mnie też zapisała. Tam bała się twojej reakcji. Zgodzisz się? Dziś upływał termin, a przez twoją masonerię nie miała okazji powiedzieć.
- Niech będzie, ale robię to dla ciebie - odrzekł po namyśle. - Ostatnio chyba zachowywałem się dosyć chamsko, co?
- Bez przesady. - Uśmiechnęła się Emma. - Około 18.00. idziemy zakupić stroje.
 Kiedy nadeszła wyznaczona pora trójka studentów udała się do centrum handlowego. Znaleźli tam mnóstwo odpowiednich do tegoż zadania ubrań. Zdecydowali się wstępnie na takie subkultury, jak hipisi, metalowcy oraz wymyślili także, by oddać nastrój jakiegoś filmu.

Jak można się domyślić w kolejnym wpisie zamieszczę sesję trzech bohaterów mojej powieści. To już nie przeciągam. Do kolejnej notki. ;)

środa, 6 sierpnia 2014

Akcja: jedz jabłka! Filmy

Witam Was! W dzisiejszym poście dalszej części mojej powieści nie zamieszczam, gdyż mam wobec niej pewne plany. Mianowicie przyszło mi na myśl kontynuowanie jej w formie dramatu, ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie. Popróbuję, bo lubię nowe rzeczy, jeśli się uda, to opublikuję.
 Teraz za to krótko o akcji jedzenia jabłek. Zapewne słyszeliście o niej od paru dni. Nawet nasz prezydent do tego zachęca. Sama też jestem jak najbardziej za. Nakreślę krótko tę sprawę, może ktoś nie jest zbyt wtajemniczony. xD Otóż Rosja wprowadziła embargo na część polskich owoców i warzyw. W szczególności ucierpiały właśnie jabłka, gdyż spora ich część wędrowała zawsze do naszego sąsiada ze wschodu. Deklaruje on, iż są niezdrowe itd. Dodatkowo podobno od początku tego roku już tak było, no to dlaczego dopiero teraz zdecydowali się na zakaz importu z Polski? Źródła donoszą, że to przez sankcje nałożone na Rosję przez Unię i USA w sprawie Ukrainy. Okay, tylko czemu ma na tym ucierpieć nasza gospodarka? Problemy dotyczą nie tylko właścicieli sadów, ale i choćby osób zbierających dane owoce. Ile miejsc pracy przez to zniknie? Dobra, nie sieję już paniki, ponieważ pewnie jak zwykle przesadzam. A tu macie zdjęcie, co znalazłam na necie. ;)
I co, przyłączyliście się do akcji? :D Ja właśnie jem wczoraj zakupione jabłko. 
 Nadszedł czas, by podzielić się z Wami filmami, które ostatnio obejrzałam i wydały mi się dość ciekawe. Co do kolejności, to nie ma ona większego znaczenia. Produkcje zamieszczam od tej, którą najprędzej zobaczyłam, do ostatnio obejrzanej. Wyjątkiem będzie jednak "Ojciec Chrzestny" (przeczytałam z ponad dobre trzy tygodnie temu książkę i znowu wkręciłam się w ten klimat), zarówno część pierwsza, jak i druga oraz "Człowiek z blizną". W rzeczywistości te dzieła oglądałam ostatnio (zresztą nie pierwszy raz), były bardzo interesujące, lecz na kino gangsterskie chciałabym w przyszłości poświęcić osobną notkę. Więc start:
Joe Black
Zdj. Claire Forlani, Brad Pitt
Gatunek: Fantasy, Melodramat
Premiera: 1998 r.
Ten film zauważyłam już dzięki zapowiedziom w tv. Gdy nadszedł dany dzień zaczęłam go oglądać, niestety z przerwami i nie do końca, gdyż trwa ok. trzy godziny. Jednak nie to było istotną przeszkodą; otóż pokazywano wtedy mundial i bracia chcieli oglądać mecze, a ja nie miałam ochoty na kłótnie. Postanowiłam obejrzeć go na necie. Wszakże długo nie mogłam znaleźć tyle wolnego czasu. Kiedy już mi się udało byłam zadowolona z tejże produkcji. Naświetlę fabułę: William Parrish (Anthony Hopkins) ma mieć niedługo sześćdziesiąte piąte urodziny. Jest znanym i szanowanym biznesmenem. Pewnego dnia zaczyna słyszeć tajemniczy głos. Okazuje się być to śmierć, która pojawia się później w postaci cielesnej jako Joe Black (Brad Pitt). Problemy stają się jeszcze bardziej zawiłe, gdy zakochuje się on w córce Williama, Susan (Claire Forlani). Fabuła jak dla mnie interesująca, a film nie dłużył mi się.

Mr. Nobody
Zdj. Jared Leto
Gatunek:  Dramat, Science Fiction
Premiera: 2009 r.
Na film zwróciłam uwagę przez aktora grającego główną rolę. Lubię bowiem zespół Thirty Second To Mars. Chciałam sprawdzić, jak wokalista radzi sobie w branży filmowej. Zerknęłam na filmwebie na krótki opis, który dodatkowo mnie zachęcił. Produkcja zaczyna się od ukazania ostatniego śmiertelnego człowieka nazywającego się Nemo Nobody. Ludzkość bowiem zdołała osiągnąć sposób na nieśmiertelność. Nemo ma już sto osiemnaście lat i jego czas dobiega niedługo do końca. W tych ostatnich chwilach opowiada o swojej przeszłości. To co mówi, nie wydaje się jednak proste i oczywiste, gdyż opisuje on różne, sprzeczne ze sobą nawzajem zdarzenia. Każde z nich jest konsekwencją jakiegoś innego wyboru, a może nawet jego braku. Kim tak naprawdę był Nobody? Obejrzyj i dowiedz się! Bardzo polecam ten film, a to choćby ze względu, iż po jego seansie mamy duże pole do interpretacji. Niektórym to dzieło może się wydawać chaotyczne, ponieważ nie wszystko zostało powiedziane i jest pewna zawiłość wątków. Mi jednak przypadają do gustu tego rodzaju historie. Lubię pomyśleć dłużej nad prawie każdym filmem, a szczególnie takim.

Zapach kobiety
Zdj. Al Pacino, Chris O'Donnell
Gatunek:  Dramat
Premiera: 1992 r.
"Zapach kobiety" został przeze mnie spostrzeżony dzięki Alowi Pacino. To jest chyba mój ulubiony aktor. Gra m. in. już we wcześniej wspomnianym "Ojcu Chrzestnym", ale znam go z jeszcze innych ról. Dodatkowo jest to dramat, a to mój ulubiony rodzaj dziesiątej muzy. Film na początku ukazuje siedemnastoletniego Charliego Simmsa (Chris O'Donnell), który uczy się w prestiżowej szkole dzięki stypendium dla wybitnie zdolnych. Pewnego wieczoru jest świadkiem incydentu. Sprawcy są jego kolegami. Chłopak staje przed trudnym wyborem; wydać kumpli czy zostać usuniętym z placówki? Zbliżają się też święta, a Charlie potrzebuje trochę pieniędzy. Znajduje opłacalną ofertę, ma przez dwa dni opiekować się niewidomym weteranem wojennym - Frankiem Sladem (Al Pacino). Ich znajomość początkowo nie zapowiada się na wielką przyjaźń. Im dłużej jednak ze sobą przebywają, tym bardziej rozumieją swoje problemy. Frank uczy także chłopaka, co w życiu jest wartościowe. Toteż sądzę, iż dzieło jest z pewnością warte obejrzenia.

Prestiż
Zdj. Christian Bale, Hugh Jackman
Gatunek:  Dramat, Thriller
Premiera: 2006 r.
W odszukaniu tej produkcji pomogła mi z pewnością witryna filmwebu. Mianowicie sprawdzałam, jakie dramaty są tam na liście zamieszczone. "Prestiż" znalazłam na czwartej stronie. Jest dość wysoko oceniany i nakłonił mnie również fakt, że bohaterami są iluzjoniści. Swego czasu interesowałam się trochę "magią". Przejdę do treści filmu: Robert Angier (Hugh Jackman) i Alfred Borden (Christian Bale) są przyjaciółmi, oboje pomagają w pokazach Cutterowi. Niestety podczas jednego z nich ginie żona Roberta. Wdowiec uważa, iż do niefortunnego zdarzenia doszło najprawdopodobniej przez lekkomyślność Alfreda. Wtedy to drogi miłośników magii rozchodzą się, zaczynają solowe kariery. Angier widząc szczęście zakochanego Bordena postanawia się zemścić. Alfred również nie jest przychylnie nastawiony do kolegi po fachu. Wtedy fabuła zaczyna się rozkręcać. Który z iluzjonistów "wygra"? Przyznam, że ja kibicowałam raczej Angierowi. Po tym seansie również nie mamy stu procentowej pewności, w jaki sposób naprawdę wszystko się zakończyło. Zapraszam zatem do oglądania!

Piękny umysł
Zdj. Russell Crowe
Gatunek:  Biograficzny, Dramat
Premiera: 2001 r.
Ten film także znalazłam w zakładce z dramatami, ponad to odtwórcę głównej roli znałam z "Gladiatora" (mega produkcja) oraz "Człowieka ringu". Akcja rozpoczyna się na uczelni. John Nash (Russell Crowe) posiada wybitny umysł matematyczny. Jego umiejętności są imponujące, lecz życie tego geniusza nie jest wcale tak czarujące, jak mogłoby się wydawać. Matematyk nie ma raczej przyjaciół. Okazuje się wszakże, iż nie to jest problemem. W końcu znajduje sobie kochającą żonę, Alicię (Jennifer Connelly). Losy Johna zaczynają się chwiać, kiedy ludzie dookoła niego zauważają, że widzi rzeczy, które w rzeczywistości nie istnieją. Stwierdzają u Nasha schizofrenię. Czy mężczyzna poradzi sobie z urojeniami? Jak w tej sytuacji odnajdzie się małżonka chorego? Film ten również mnie ujął. Na pozór przedstawienie biografii jakiegoś naukowca można by uważać za nudną historię. Ta jednak taka nie jest. Przedstawia zmagania z samym sobą, a właściwie umysłem. Tak więc możliwe, iż za niezwykły dar nowatorskiego myślenia przyszło mu właśnie tak zapłacić.
 To już wszystko. A jakie są wasze ulubione filmy? Co ostatnio oglądaliście? ;)