wtorek, 1 lipca 2014

Krótki fragment powieści, filmik, być może ostatnia notka

Witajcie! Będę wielce ukontentowana, jeśli ktoś zdecyduje się jeszcze czytać mój wpis. Jak powszechnie wiadomo są wakacje. Niby już od jakiegoś czasu mam luz, a na blogu nie publikuję nowych notek. To dosyć zadziwiające, że gdy na głowie miałam więcej spraw byłam w stanie tworzyć. Teraz czas wolny, ale sama nie wiem, chyba brak mi chęci. Dodatkowo od komputera "odciągają" mnie komunikaty o trzech wirusach, które podobno nie stanowią zagrożenia - avast tak głosi - lecz gdyby naprawdę tak było, nie wyświetlało by się to znowu po ich rzekomym usunięciu. Avast wykrył, włączyłam więc skanowanie, dochodzi np. do 98 czy 99% i zacina się. Ok, ściągnęłam Dr Web Cure it czy jakoś tak - pomógł mi ten program bowiem poprzednio, gdy wspomniany wcześniej antywirus również mnie zawiódł. Tym razem jednak doktor nawet nic nie wykrył. Więc kolejna opcja; Malwarebytes Anti-Malware - bowiem to, co mam na kompie nie musi być zwykłymi wirusami tylko złośliwym oprogramowaniem i chyba tak jest, np. adware, riskware. Wykryło tam chyba tego z 50. xd Zaskakujące, gdyż komputer raczej nie działał wolniej niż zwykle, chociaż wiem, iż nie musi być to nieodłączny aspekt tego typu oprogramowań. Te trzy komunikaty od avast nadal się pojawiają, ale w różnych momentach, czasem np. po dwóch godzinach od włączenia. Poza tym przy jednym z nich chyba jest adres jakiejś strony - teraz dokładnie nie pamiętam - której w ogóle nie kojarzę, z drugiej strony nie tylko ja korzystam z tego sprzętu. Ale dobrze, właśnie usunęłam historię przeglądarki - jak mam w zwyczaju zawsze to czynić - i wyświetla się to o wirusach, to jakim cudem wykryło mi go na stronie internetowej, skoro nie mam jej włączonej. No cóż, aktualnie czekam z niecierpliwością na ponowne pojawienie się owych komunikatów, by wpisać wszystkie nazwy w neta - co zresztą już robiłam - by znaleźć tym razem coś skutecznego na ich stałe zlikwidowanie. Jedno jest pewne, avast kolejny raz mnie zawodzi. To tyle na ten temat. Dziś wypożyczyłam sobie Ojca Chrzestnego, ale czy przeczytam całego to nie wiem, bo książka taka krótka nie jest. Jakiś czas temu zaczęłam pisać dalszą część powieści, ale zdążyłam stworzyć tylko początek, dalej jakoś nie mam chęci pisać. Szkoda, bo fabuła wreszcie miała się rozkręcać i miałam już taki główny zamysł wymyślony... Trudno, daję to, co napisałam:

Emma obudziła się około 6.30. Jak zwykle przesłuchała sobie muzykę. Następnie poszła do łazienki przebrać się. Gdy skończyła wróciła do pokoju i pościeliła łóżko. Nagle zauważyła, że ktoś do niej dzwoni. Na wyświetlaczu telefonu komórkowego pojawił się napis Marius i jego zdjęcie. Em postanowiła wyjść na zewnątrz, by móc tam spokojnie porozmawiać z bratem - bez obawy, że ktoś jej przeszkodzi. Zbiegła zatem po schodach na dół, wyszła z budynku i udała się w stronę ławek. Teraz mogła już odebrać połączenie.
- Hej, co tam? - spytała.
- Czemu nie odbierasz od razu, co ty tam robisz o tej porze. Spałaś jeszcze? Uważaj, bo się spóźnisz na zajęcia! - odpowiedział szybko Marius.
- No co ty? Nigdy taki nie byłeś, nie przejmowałeś się szkołą, nauką.
- Dobra, przejdę do konkretów... Chodzi o to, że... Właściwie, to rodzice nie chcieli, żebyś się teraz o tym dowiedziała. Nie mów im nic - odrzekł poważnym tonem.
- W takim razie co to za sprawa?
- Drobne kłopoty finansowe występują w ostatnim czasie w restauracji taty.
- W ostatnim czasie? A dokładniej od kiedy?
- Jeszcze przed twoim wyjazdem na studia.
- Co? To ja tu siedzę w akademiku i chodzę na płatne studia...
- Właśnie. - przerwał jej. - Mogłabyś trochę ograniczyć swoje wydatki.
- Może lepiej rzucę studia?
- To na pewno nie. I tak nie są jakoś strasznie drogie, poza tym po rozwiązaniu tego egzaminu kwalifikującego i czegoś tam jeszcze dostałaś w nagrodę stypendium, pamiętasz?
- Racja, ale ten akademik. Może lepiej wrócę do domu i będę dojeżdżać. A i lepiej od razu sprzedajcie moje mieszkanie.
- Kupiliśmy je niedawno i jesteśmy związani umową, aby go nie sprzedawać przez najbliższe 5 lat. Ale z tym akademikiem, to faktycznie nie wiem. Rodzice mówili, że przez pierwszy semestr pewnie jeszcze pomieszkasz tam, ale nie wiedzą, jak będzie później.
- A czemu to ty mnie o wszystkim informujesz?
- Czekaj, to było tak; rodzice rozmawiali ze sobą, nie wiedząc, że właśnie przyszedłem ich odwiedzić. Drzwi nie były zamknięte, chyba się gdzieś chcieli wybrać. Kiedy jednak spostrzegli, że wszystko słyszałem, to nie chcieli, abym tobie o tym mówił. Masz się skupić na nauce, a nie zamartwiać takimi rzeczami. Więc nic ci nie mówiłem, ale ostatnio sprawy mają się coraz gorzej. Pomyślałem, że lepiej będzie jak się o wszystkim dowiesz.
- Aha. Ale może faktycznie zrezygnuję z tych studiów. Przecież mogę po nich nie dostać nawet pracy, wyląduję na kasie w jakimś markecie.
- Zapomniałaś już o marzeniach, o filmie, reżyserii? Zobaczysz, jeszcze nagrasz wielką produkcję i spłacisz rodzicom wszystkie długi, które u nich zaciągnęłaś - powiedział śmiejąc się lekko pod koniec.
- Otóż to, marzenia. One z definicji nie mogą się spełnić, bo gdy to następuje przestają już nimi być.
- Ja muszę już kończyć, zaraz lecę z Robertem na siłownię.
- Zobaczysz, jeszcze przez to zbankrutujemy. - zaśmiała się Emma.
- Nie, jego ojciec załatwił nam wejściówki za free. Kończę, nara.
Dziewczyna następnie usiadła na ławce znajdującej się w pobliżu, by móc przemyśleć sytuację finansową rodziny. W jej głowie pojawiły się wyrzuty przez wczorajsze zakupy. Zaczęła się też martwić, czy aby nie przepisać się na jakiś "racjonalniejszy" kierunek.

I tyle, nie jestem z siebie zadowolona, bo dawno nie dawałam tak krótkiego tekstu opowiadania. Na dodatek wcale aż tak wiele nie ma on wnosić, a przez fakt, iż dałam ten fragment oddzielnie może się wydawać, że ma spore znaczenie.
W sobotę, tj. pierwszy dzień wakacji zrobiłam filmik wykorzystując oczywiście The Sims 3. To takie video do piosenki Breaking Benjamin - Give Me a Sign, gdyż bardzo mi się spodobała. Niedogodności jak zwykle musiały się pojawiać, kreator zamulał i wyłączał się, bo nie mam takiego dobrego kompa. Musiałam znowu wykonywać te same czynności. Następnym razem zapisywałam więc co chwilę, by w razie czego znowu nie stracić tyle pracy. Kolejne problemy wystąpiły podczas zapisu filmu, przetwarzania czy jak to zwać. Komputer zaczął burczeć jak jakaś stara pralka czy wirówka. xd Pojawił się niebieski ekran, a na nim długi komunikat i jakieś odliczanie. Napisane było po angielsku, zatem postanowiłam sobie odpuścić, bo jeśli nawet znam ten język, to pojęć związanych bezpośrednio z systemem raczej nie. Toteż zrestetowałam urządzenie. To było za dużo na mój sprzęt, ustawiłam lżejsze parametry, przez co musiała ucierpieć jakość filmiku. Trudno, lepiej tak niż wcale i rozwalony komp. Dam parę zdjęć "z planu teledysku" xd, a właściwie przed nim i z jego początku. Czterech simów zostało specjalnie na jego potrzebny stworzone, po wszystkim rzecz jasna usunęłam ich, a właśnie muszę teraz pousuwać filmiki nagrane w simsach i program do tworzenia filmików, bo miejsce zajmuje. Dobrze, fotki.
Przed mieszkaniem:
Trochę integracji, żeby się swobodniej grało i wykonywało swoją rolę. ;p
Musieli od razu wynieść się z okolic mieszkania i pojechać do klubu. Nie zdążyłam ich wyposażyć w samochód, toteż taxówka magiczna zawiezie zawsze w danym momencie. Ale ten taxówkarz się ubrał, w graniaku, no bez przesady. xd
A tak wyglądało na początku mieszkanie w środku:
Tu przyjaciółka głównej bohaterki teledysku analizuje stan wody w Bridgeport, a tak na serio to nie miała jeszcze zawadzać przed mieszkaniem.
Co za skupienie, pewnie dlatego, że m.in. ściany już zmienione no i tv nowy doszedł.
Taka tam obserwacja - nasuwają się wnioski typu "wszyscy szczęśliwi, oprócz mnie" - para w oddali została wynajęta z miasta. Wyskoczył komunikat, że kogoś zdradzili. Nie przejmowałam się jednak, iż ich życie legnie w gruzach, bowiem od początku miałam zamiar gry nie zapisywać i dotrzymałam obietnicy. ;d Także żyją sobie w spokoju z rodzinami czy partnerami, nie sprawdzałam ich biografii.
Teraz wrzucam tenże filmik z youtube (mojego konta oczywiście), uprzedzam, że jakość nie powala i płynność także pozostawia wiele do życzenia - nie moja wina, tylko kompa. No to teraz już pewnie zniechęciłam to nieliczne grono, któremu może przez chwilę przemknęła myśl, by obejrzeć moją produkcję. Ale co tam:





Jeszcze krótko o tym, co ciekawego w necie; smutny autobus od MSW i jego parodia smutny samolot. W szczególności są podzielone opinie na temat tego pierwszego, odpowiada za niego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Filmik ma zachęcać do sprawdzania autobusów, czy nie są stare itp. Jednak sposób w jaki przedstawiono tam mało zdatny do użytku pojazd był dość dziwny w stosunku do tego, co chciano osiągnąć. Bowiem internautom jest żal poniżanego, smutnego autobusu. Mi również zrobiło się go szkoda, nie przeczę. xd A tu taka końcówka, nie spodziewałam się. Chodzi wszakże o to, by nie mieć żadnej litości i sprawdzić ten rejestr, ponieważ życie ludzkie jest ważniejsze. No cóż, pewnie mogliby to przekazać w bardziej stosowny sposób, lecz może chodziło właśnie o to, byśmy zwrócili na sprawę uwagę. Ja widziałam na stronie głównej youtube ten filmik od paru dni i wczoraj myślę sobie, iż muszę w końcu obejrzeć, dodatkowo dodało go MSW! To co tam może być takiego interesującego? Już wiem o co chodzi, jestem spokojna. ;d Co do parodii głosy również bywają podzielone.
 To już wszystko, co przygotowałam. Może jeszcze napiszę, a może nie.

25 komentarzy:

  1. Musisz pisać, musisz! się załamię jak przestaniesz ;-; Jeny, Emma nie może rzucić studiów :_: Mi jest żal tego autobus, pod koniec się cieszyłam, że motylek go uratuje, a ta ruda jędza... :'(. A smutnego samolotu nie oglądałam, bo jestem teraz na laptopie i na nim a) są dziwne dźwięki od głośników b) internet strasznie się muli. Obejrzę sobie dopiero, jak wrócę do domu, tak samo jak Twój filmik.

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku :o le się wciągnęłam :p nie mogłam przestać czytać tego posta!

    zaczęłam pisać nowego bloga :) ja już obserwuję twój od dłuższego czasu, może zaobserwujesz mój?
    http://butterflies-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rezygnuj z pisania jeżeli sprawia Ci to satysfakcję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku piszesz tak.. tak.. poetycznie ? Naprawdę masz talent ! Nie rezygnuj !

    weird-world-of-blue.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tak samo! Wena nie przychodzi, gdy leżę cały dzień w łóżku ;) Trzeba się poruszać, zobaczyć otaczający świat i rzeczy, zrobić trochę ciekawych historii i tadam! Już jest o czym pisać.
    Powinnaś coś jeszcze napisać, bo dobrze ci to wychodzi. A co do filmiku- podoba mi się! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak miałam kiedyś z wirusami, w końcu komputer podczas użytku sam mi się wyłączał, w efekcie czego, po raz tam któryś już się włączył. {*}
    Fajna historyjka, mało kto na tyle się stara, by pisać takie rzeczy :)
    Filmik zaczęłam oglądać i po 14 sekundach się zawiesił i koniec XD

    renia-zarowa.blogspot.com
    Pozdrawiamy! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. jeśli kochasz pisać to nigdy, przenigdy z tego nie rezygnuj :)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    http://monika-ludwa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś bardzo dobra! Zawsze chciałam mieć taki talent to pisania ;c

    Serdecznie zapraszam do mnie: http://bajkidziewczynazmarzeniami.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam te simsowe zdjęcia :)
    Pisz, pisz!

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz ogromny talent, pisz dalej :)
    pytałaś o wspólną obserwację, ja już.
    nataliaasworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy blog. Zapraszam do mnie.
    Męski blog o modzie i lifestyl'u.

    http://gabriel-data.blogspot.com/

    Obserwacja za obserwację?
    Zaobserwuj, zobaczę zrobię to samo!
    Tylko przypomnij w komentarzu.
    www.gabriel-data.blogspot.com - KLIK
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
  12. Pytałaś o obserwację, ja już:) Fajne opowiadanie;) Obyś poradziła sobie z tymi wirusami!:D
    http://my-life-my-dreams-my-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Pytałaś o obserwację : ) Ja już xd
    http://love-patrysia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za tak miły komentarz na moim blogu :)
    Pytałaś o wspólną obserwację. Ja już obserwuję i teraz twoja kolej. Liczę na ciebie!!
    http://the-haappy-one.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  15. Pytałaś o wspólna obserwacje. Ja już obserwuje i teraz czekam na twoja kolej:)

    http://invaluaaable.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Pisz dalej ! Masz talent. Też myślałam o tym, żeby zacząć pisać własne opowiadanie, ale niestety brakuje mi zapału do pracy. Tobie to wychodzi rewelacyjnie i za to cie podziwiam :) Mam nadzieję, że doczekam się następnej notki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowici simowie, filmik jest wspaniały !!
    Masz ogromny talent, rób to dalej, teraz może ci być trudno ale kiedyś nie pożałujesz :) Obiecuje
    Dziękuję za komentarz na moim blogu, jestem ci bardzo wdzięczna :)

    littlemoonster13.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmmm... na początku chciałabym uwzględnić jedną, aczkolwiek dość ważną rzecz. Mianowicie - pewnie wiele osób mówi Ci, że to świetny pomysł wyciągnięcia historyjki z Simsów. Uważam dokładnie tak samo. To niesamowita idea i chociaż nie przepadam za tą grą, to twój blog przypadł mi do gustu. Z niecierpliwością czekam na następny post i życzę weny. Zapraszam do mnie : http://photographyfashionstar.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham simsy! Twoi simowie są piękni!
    Proszę pisz dalej! Bo wyczuwam u Ciebie niesamowity talent! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie gram w simsy, nawet nie mam na czym ;p Ale pomijając ten fakt bardzo długo zajęło mi przeczytanie tej notki, chodź jak stwierdzam po przeczytaniu znalezienie czasu na przeczytanie twojej pracy opłacało się :) Bardzo spodobało mi się opowiadanie, filmik i oświadczam tu i wszystkim nie przestawaj pisać. widać, ze to lubisz, a blog ma rozgłos, jest dużo komentarzy to powinno cię zmotywować

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie piszesz nie rezygnuj z tego. Chętnie przeczytałabym jeszcze jakieś z twoich historii.
    obs/obs? Za komentarze sie odwdzięczamy ; p
    avilandpolly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. O! Widzę, że masz dodatek ,,Po zmroku''.
    A co do opowiadania, to Emma ma trudny wybór, ja bym jednak na jej miejscu kontynuowała studia ;d

    OdpowiedzUsuń
  23. Niesamowite co robisz , simsy są zjawiskowe sama w nie gram , ale nigdy nei pomyślałam bym o nakręceniu filmu czy tez pisaniu o ich życiu, nie rezygnuj z tego i mam nadzieje ze po wakacjach wrócisz

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, że dodajesz też obrazki, dzięki temu wszystko lepiej wygląda, no i widać że wkładasz w to wiele pracy :)

    OdpowiedzUsuń

Napiszesz komentarz? Będzie miło, lecz czułabym się bardziej usatysfakcjonowana, jeśli zagości w nim trochę kreatywności, odwołania się do chociażby fragmentu notki. Zresztą co ja się będę rozpisywać - nasze słowa świadczą przecież o nas samych.