piątek, 9 maja 2014

Powieść, wywiad i sztuczki magiczne

Siema! Wreszcie weekend, świetnie. ;) Z tejże okazji piszę dziś notkę. Wreszcie czas wolny, chociaż ostatni tydzień wcale nie był przytłaczający. Chodzę do drugiej klasy liceum i dzięki maturzystom miałam pierwsze trzy dni tygodnia wolne. Nie będę dalej owijać w bawełnę, tylko od razu przejdę do dalszej części powieści:

Emma właśnie zaczęła się przebudzać, w pierwszej chwili rozejrzała się gdzie jest. Nie była bowiem przyzwyczajona do widoku mnóstwa bagaży koło siebie. Potem spojrzała w lewą stronę, przez okno. Było już jasno. Sprawdziła godzinę.
- "Co?! - myślała z lekka zestresowana. - Jak to, 7.37? Przecież o szóstej mieliśmy być już na miejscu. Co ten kierowczyna sobie ze mnie drwi, czy co? Niech się jeszcze okaże, że pomylił kierunki... Nie ma co, muszę z nim zamienić słówko."
- Proszę pana - powiedziała Em przechylając się lekko w prawą stronę i do przodu tak, by móc obserwować kierowcę i jego poczynania. - Czemu jedziemy?
- Pani nie wie? Jeszcze się pani nie obudziła? - zapytał kierowca lekko się uśmiechając.
Teraz dopiero gdy było jasno Em zauważyła, że jest to blondyn, który może mieć gdzieś z 20 lat i zastanawiała się czemu mówi do niego na pan, jednak głupio byłoby nagle zmieniać sposób mówienia.
- Co pan ma na myśli? - zapytała. - Powtórzę pytanie: czemu jedziemy? Mieliśmy być pod akademikiem o godzinie 6.00. z tego, co mnie poinformowano.
- Ach, więc o to chodzi. Korki oczywiście, na nie nic nie poradzę, choćbym chciał.
- Aha, ale mimo wszystko mógł mnie pan wcześniej obudzić i poinformować o tym, że jest przewidziane opóźnienie.
- Ale nie ma się już czym martwić. Jesteśmy za pięć minut na miejscu. Niech pani poobserwuje teren, będziemy przejeżdżać teraz koło budynków uczelni.
Emma zaczęła rozglądać się przez okno. Okolica wyglądała dość imponująco, zwłaszcza w świetle słońca. Siedziała już cicho i czekała na swój akademik. Wreszcie kierowca odrzekł:
- O! Proszę, jesteśmy na miejscu.
- Dobrze, dziękuję za podwózkę. Jakby co pieniądze wpłaciłam na uczelni.
- Tak, wiem. Pomóc pani w wyciąganiu bagaży?
- Hm... A czemu, gdy mnie pan zabierał z domu nie zaproponował tego samego?
- Bo pani nie prosiła - odparł uśmiechając się.
- A teraz może to zrobiłam? - zapytała ze zdziwieniem unosząc lekko w górę lewą brew.
- W takim razie teraz chcę naprawić mój wcześniejszy błąd.
- Nie, spoko, obejdzie się. Przynajmniej nie będę musiała płacić za siłownię - odpowiedziała uśmiechając się i biorąc od razu parę bagaży w ręce.
- W takim razie nie narzucam się, otworzę chociaż drzwi.
Chłopak zrobił to, a Em od razu położyła bagaże na chodniku.
- To może pomogę je wnieść? - zaproponował kierowca.
- Nie, dziękuję. A pan nie musi nigdzie o tej porze być? Przecież jazda ze mną się opóźniła.
- Faktycznie - odrzekł uderzając się ręką w czoło. - Muszę się spieszyć, szef nie będzie zadowolony.
Kierowca szybko wskoczył do samochodu i odjechał. Emma natomiast chwyciła walizkę i przyjrzała się akademikowi.
Gdy weszła do środka postanowiła, że zostawi tam chwilowo bagaże, a międzyczasie przejdzie się po różnych pomieszczeniach. Na lewo od korytarza było miejsce przeznaczone na oglądanie telewizji i czytanie książek. Na prawo natomiast znajdowała się stołówka, a za nią kuchnia. Na pierwszym piętrze były dwa pokoje i dwie duże łazienki. Na drugim mieściły się trzy pokoje i  - co pozytywnie zaskoczyło dziewczynę - siłownia. Emma po kolei wszystko oglądała. Dziwił ją jednak fakt, iż nikogo poza nią w budynku tym nie ma.
- "No pięknie - myślała. - Przez tego bałwana kierowcę jestem tu ostatnia, pewnie każdy już wybrał sobie miejsce, a ja nawet nie wiem, które dla mnie zostało. Chyba będę musiała się czymś zająć i poczekać, aż reszta przyjdzie. Zresztą gdzie oni mogą być o takiej godzinie? Nie poważni są chyba ci ludzie."
Postanowiła więc pochodzić jeszcze po nowo poznanym budynku. W końcu Emma usiadła na kanapie w korytarzu, by widzieć, gdy ktoś wreszcie nadejdzie. Chwilę po tym studentka zobaczyła, jak do środka wbiega dwóch chłopaków z walizkami. Jeden z nich był trochę grubszy, ale mimo to biegł pędem krzycząc:
- Gdzie jest kibel? Ostrzegam, dłużej nie wytrzymam.
- Masz go na pierwszym piętrze - odpowiedziała szybko donośnym głosem Em.
Poinformowany chłopak od razu pobiegł po schodach, był to brunet w czarno-czerwonej koszulce w kratkę, pod którą miał białą bluzę. Kolejne osoby też zaczęły się już zjawiać. Drugi współlokator powiedział:
- Szczęście, że wiedziałaś gdzie to jest. A tak poza tym, nazywam się John Hill - wyciągnął dłoń do uścisku.
- Miło mi, Emma Czartoryska.
- Ciekawy jestem ile osób tu ma mieszkać, wiesz może?
- Owszem, z tego co słyszałam powinno nas być w sumie osiem.
- To nas jest dwójka, ten od kibla trzeci...
- Jeszcze trzy dziewczyny przed chwilą weszły.
- Więc jak na razie twoja płeć wygrywa, zobaczymy jak gra potoczy się dalej - odrzekł uśmiechając się. - Czyli jeszcze dwie osoby dołączą do naszego szanownego grona i nawet chyba wiem kto...
- Tak? Znasz te osoby?
- Tylko jedną, właściwie jednego. Mój kumpel Bradley też ma tu mieszkać. Powinien tu już być, ale korki, dzisiaj stanowią nie wiem czemu większy problem niż zwykle. Przecież to chyba nie jest tak, że nagle wszyscy studenci zablokowali ulice.
- Hm... A kto wie? Ja też miałam dziś problem z dojazdem, bałam się, iż będę ostatnia, lecz nie, okazałam się być pierwsza.
- No widzisz. Chociaż on coś wspominał, że może przyjechać jutro, bo ma jeszcze coś do załatwienia. Mniejsza o niego. Nie długo zaczyna się w Klubie Studenckim powitanie uniwersyteckie, prawda?
- Zgadza się, chyba już lepiej tam pójść.
- Możesz już iść, ja jeszcze chwilę tu zostanę.
- Spoko, to do zobaczenia.
Emma wyszła z budynku i spostrzegła, że w obrębie akademika są rowery na stojakach. Dokładniej było to przy murze, na którym było napisane "na użytek dla mieszkańców".
- "Super, nie będę musiała iść na piechotę. Tym bardziej, że nie znam jeszcze tej okolicy i mogłabym długo błąkać się po mieście. Trzeba tylko wybrać odpowiedni kod - myślała trzymając zapięcie zabezpieczające jeden z rowerów, był on zielonego koloru. - Kobieta z uczelni coś wspominała. Zaraz... Jaka to była kombinacja... Mam! 891."
Kiedy Em odblokowała już pojazd wsiadła na niego i poczęła jechać w wyznaczone miejsce. Po trochę mniej niż 20 minutach była już przy wyznaczonym budynku. Następnie odstawiła rower w przeznaczoną do tego lokację. Teraz mogła już w spokoju wejść do Klubu Uniwersyteckiego. Ujrzała tam na wprost schody, a po bokach dwa stragany. Dziewczyna podeszła do tego po lewej stronie.
Mieściły się tam wszelakiego rodzaju informacje typu plan czy program zajęć, była też wiadomość mówiąca o tym, że można się spotkać z profesorem. Oprócz tego można było wziąć z tego stolika tzw. gratisy, do których należały plakat uniwersytetu, zośka, latający dysk, gazowany napój (te rzeczy Em zdecydowała się zabrać) i słodki batonik. Jako, że studentka w pobliżu nie widziała żadnej znajomej twarzy postanowiła już wrócić do akademika. Poszła zatem po rower i pojechała w stronę budynku.
Kiedy weszła do akademika zauważyła tam Johna rozmawiającego ze współlokatorką. Chłopak widząc Em podszedł w jej stronę i zaprosił ją do wspólnej rozmowy:
- Czas poznać się z resztą - powiedział.
- Jestem Ayana Yuki, miło mi cię poznać.
- Emma Czartoryska, mi również. To już jakiś plus, znam dwie osoby z nazwisk.
- A mam zamiar sprawić, by dziś wieczorem poznali się wszyscy, o ile ta dwójka jeszcze dziś się zjawi. Najwyżej później się zintegrują - rzekł blondyn.
- Masz jakiś konkretny pomysł? - zapytała Em.
- Wspólny posiłek. Jest tylko jeden problem, ktoś umie gotować? - zapytał.
- Ja sobie całkiem nieźle z tym radzę, będę tylko potrzebowała odpowiednich składników - odpowiedziała Ayana.
- Hm... Ale nie wiem czy mamy teraz czas by latać po sklepach. Zresztą to powinno być coś na szybko - tłumaczył John.
- Mam pomysł! Może zamówimy pizzę. Ja stawiam - odrzekła radośnie Emma.
- O, świetnie. Ale jesteś pewna, że chcesz sama za to płacić? - spytała czarnowłosa dziewczyna.
- Tak, spoko, to nie problem - odparła Em.
- Mogę się dołożyć - zaproponował chłopak.
- Tym razem ja biorę to na siebie, kiedy indziej będziesz to mógł zrobić ty.
- Okay, w takim razie wszystko ustalone.
Emma poszukała szybko w telefonie numeru do dostawcy pizzy (spisała go już w domu, gdyż przewidywała, iż w przyszłości może się przydać) i zadzwoniła. Osoba, która odebrała poinformowała, że zamówione danie powinno być za około godzinę. Co prawda trwało to trochę dłużej, ale mimo to spóźnienie nie zdołało popsuć studentce humoru. Em zaniosła natychmiast pudełko z pizzą na stołówkę i zawołała głośno, że wszyscy mają przyjść jeść. Zaraz też zjawił się tam John, zasiedli do stołu, po czym powiedział:
- Pizza już, super!
- Widzę, że zdążyłeś się przebrać. W jakim to celu? Chyba na nie masz w zwyczaju ubierać się na sportowo do spożywania posiłków. A może to jakiś nowy trend?
- No co ty, nawiasem mówiąc śmieszą mnie ludzie, którzy ślepo podążają za najnowszą modą. Nie przeczę, że czasem fajnie jest coś zmienić. Ale ludzie najpierw śmieją się z danych ubrań, mówią, iż za nic w świecie tego nie ubiorą, a gdy strój ten pojawia się np. w gazecie to pomimo swoich wcześniejszych uprzedzeń zaczynają je nosić. A ja się tak ubrałem, gdyż ćwiczyłem przed chwilą na siłowni.
- Rozumiem, oby ktoś jeszcze się tu pojawił.
- Martwisz się? Najwyżej sami zjemy tą całą pizzę - rzekł John lekko się zaśmiewając.
W tym momencie weszły jednak do pokoju trzy osoby.
- Chodźcie tu! - rzekł blondyn wykonując przy tym ruch ręką zachęcający ich, by podeszli do stołu.
- Ale tu krzesła są tylko cztery przy jednym stole - zauważyła Ayana.
- Nie ma sprawy - odrzekł John zwalniając miejsce, po czym wziął od innego stolika krzesło, dostawił je do tego, na którym znajdowała się pizza.
Wszyscy szybko chwycili kawałki dania, oprócz chłopaka w czarno-czerwonej koszulce w kratę, gdyż sprawdzał on coś w telefonie i nadal nie zajął jeszcze miejsca. Wtem zorientował się, że reszta już je.
- Czekajcie! - powiedział nagle rzucając się na przedostatni kawałek i siadając na krześle.
- To już wszyscy? - zapytał John rozglądając się po sali.
- Powinna być jeszcze jedna dziewczyna - odrzekła blondynka.
- No trudno, jej strata - rzekł chłopak w sportowym ubraniu. - Zatem zebrałem was tutaj, aby...
- Nie mów tak oficjalnie - wtrącił się drugi chłopak. - Chodzi o to, żeby się poznać, tak? To ja zacznę, jestem Matthew Tellmer, możecie mi mówić Matt .
Obok niego siedziała blondynka, więc po nim ona się przedstawiła, nazywała się Tamora King. Potem przyszedł czas na Johna, Emmę i Ayanę.
- Ciekawa jestem kto jeszcze tu będzie mieszkał - powiedziała Tamora.
- Ma być tu mój kumpel Bradley, a ta druga osoba to niestety nie wiem kto - rzekł blondyn.
- A, tak w ogóle Em, dzięki za info gdzie była łazienka - powiedział śmiejąc się brunet.
- Spoko, dobrze, że zdążyłam wcześniej pozwiedzać akademik - odpowiedziała.
Studenci porozmawiali trochę o pierwszych wrażeniach oraz o tym, na jakich są kierunkach. Potem przyszedł czas na przydzielanie pokoi.
- Widziałam na drugim piętrze jeden pokój, w którym jest tylko jedno łóżko i jeśli nie mielibyście nic przeciwko to bym go wzięła - mówiła Ayana. - Mogłabym się w spokoju pouczyć i na dodatek jest tam teleskop, o którym zawsze marzyłam.
Pozostali zgodzili się na to. 
- Emmo, chcesz być ze mną w pokoju? - zaproponowała Tam.
- Okay, spoko, myślałam nad pokojem na pierwszym piętrze, zaraz ci go pokażę. Tylko niech jeszcze oni się zdecydują - rzekła Em wskazując ruchem głowy na chłopaków.
- Ja chcę być na drugim piętrze koło siłowni - odparł Matthew.
- Ty pewnie będziesz w pokoju z tym swoim kolegą, tak John? - zapytała Tamora.
- Mogę być. To weźmiemy ten drugi pokój na pierwszym piętrze - rzekł blondyn.
Chwilę po tym współlokatorzy rozeszli się do wyznaczonych przez nich samych pomieszczeń. Emma zaprowadziła nową koleżankę do ich pokoju. Teraz należało jeszcze ustalić kto bierze jakie łóżko.
- Ja bym chciała to różowe - powiedziała Tamora. - Ale może masz inne zdanie, bo jest większe niż to drugie.
- Nie, spoko. To ja wezmę to z niebiesko-fioletową pościelą - rzekła Em.
Potem dziewczyny rozpakowały się i pogadały jeszcze. Blondynka zaproponowała, by popatrzeć przez okno, bo może przyjdą wreszcie te dwie osoby. Przez dłuższy czas jednak nikt się nie pojawiał, więc dziewczyny postanowiły pójść spać. 

Zapewne trochę Was zanudziłam, no ale tak to już wyglądają zazwyczaj sprawy organizacyjne w nowych miejscach, zwłaszcza w takich, w których będzie się spędzać cały rok.
 Teraz nadeszła pora na wywiad, od razu zaznaczam, że nie wiem czy będzie kolejny (nie mam do tego ludzi, niestety). Moim gościem ;d (w dniu 4 maja) była Dai sy (coraciemnosci.blogspot.com) czyli "D":
J: Hej. Co tam u Ciebie ciekawego słychać?
D: Cześć. A piszę sobie ze znajomymi i przeglądam neta. a co u ciebie? :D
J: Korzystam z tableta i oglądam tv. Przedstawisz się czytelnikom, opiszesz krótko swoje hobby?
D: Oczywiście. Mam na imię Justyna i mam 18 lat. Moim hobby jest taniec i wszystko co związane z ruchem oraz czytanie książek.
J: Odnośnie tańca; chodzisz na jakieś specjalne zajęcia czy wolisz raczej trenować we własnym zakresie?
D: Dawniej w podstawówce i gimnazjum uczęszczałam do szkolnego kółka a teraz raczej to się odbywa w domu. :D
J: Też dobrze, ważne, że nie zaniedbujesz swojej pasji. Lubisz czytać książki, a masz swoje ulubione gatunki?
D: Dokładnie. A ruch to zdrowie. :D Nie mam swoich ulubionych gatunków. Przeczytam wszystko, co jest ciekawe i dobrą ręką napisane. :D
J: To może masz swoich ulubionych twórców?
D: W sumie to podziwiam Panią L.J Smith oraz Panią P.C Cast, które piszą w taki sposób, że chce się czytać i idzie to szybko. ;D
J: A masz jakąś swoją ulubioną powieść, którą byś chętnie poleciła innym? Jeśli tak, to co Cię w niej urzekło?
D: Polecam oczywiście "Pamiętniki Wampirów", ale to chyba każdy zna jeśli nie książkę to serial. Książka jest napisana lekkim stylem i jest inna niż serial, ale właśnie dlatego warto ją przeczytać. Już od pierwszych słów potrafi wciągnąć i zaczarować czytelnika tak, że chce więcej i więcej. Jak dla mnie nr. 1! :D
J: Tak, oczywiście nie dało się nie słyszeć tego tytułu, zatem z pewnością zarówno serial jak i książka zasługują na uwagę. Teraz może przejdźmy do Twojej twórczości. Tworzysz na blogu od sierpnia 2013 r., a więc poświęciłaś na to trochę czasu. Jak zachęciłabyś ludzi do czytania Twojej powieści? Możesz nakreślić fabułę.
D: Dokładnie tak już nie długo rok będzie i jestem z siebie dumna, że nie zakończyłam tego po pierwszych kilku rozdziałach. Każdy kto choć raz miał styczność z wampirami i spodobało mu się to może odwiedzić mojego bloga. Bohaterką mojej twórczości jest młody wampir - Suri, która przeżywa wzloty i upadki swojego nowego życia. Miłość, niebezpieczeństwo, trudne wybory - wszystko na wyciągnięcie ręki. Może rozdziały są krótkie, ale za to trzymają w napięciu i tajemniczości. Mam mnóstwo pomysłów, więc na pewno nudzić się nie będziecie. Ciężko jest tak opowiadać o swoim "maleństwie" dlatego przekonajcie się sami!
J: Mnie ta rekomendacja z pewnością zachęca do dalszego obserwowania bloga. Ci natomiast, którzy jeszcze nie czytali Twojej powieści powinni to zmienić. Czy ten blog, na którym aktualnie tworzysz jest Twoim pierwszym czy może już wcześniej jakiś prowadziłaś?
D: O to bardzo miłe. ^^ Nie. Jest to mój bodajże 3 blog, ale dopiero w tym temacie czuję się znakomicie. No i oczywiście tworzę dla ludzi, którzy dostarczają pozytywnej energii i czekają na nowe rozdziały.
J: Sama czasem piszę i wiem, że są chwile, kiedy może się tego odechciewać. Tobie jednak cały czas udaje się sumiennie pisać. Jak myślisz; czemu to zawdzięczasz, co dostarcza Ci weny, chęci do tworzenia?
D: Dokładnie! Czasem ciężko jest znaleźć siłę i motywację jednak mam przyjaciółkę, która uwielbia losy Suri i chyba by mnie zamordowała gdybym przestała. :D To dzięki niej ten blog istnieje. :D
J: To świetnie, taka motywacja jest bardzo ważna. To już wszystko co przychodzi mi w tej chwili do głowy, zatem dzięki, że zgodziłaś się udzielić wywiadu.
D: Zgadza się. Proszę bardzo i również dziękuję. :*
To tyle.
 Chciałam tu jeszcze coś umieścić, tak sobie myślałam nad tym i wpadł mi pewien pomysł. Kiedyś, dokładniej w zeszłe wakacje interesowałam się trochę sztuczkami magicznymi, iluzją. Miałam wtedy mnóstwo wolnego czasu, to na coś musiałam go przeznaczyć. ;d Teraz przypomniałam sobie o tamtym hobby i dam tu instrukcje kilku prostych do wykonania trików. Możecie przetestować je na rodzinie, znajomych czy kimkolwiek innym. A kto wie; może nawet zostaniecie ulicznymi magikami! hehe Przesadziłam, aż tak efektowne te sztuczki pewnie nie są. Zresztą osądźcie sami, oto one:
"Magiczna siódemka"
Zaproponuj koledze aby wybrał sobie dowolną cyfrę w przedziale od 1 do 9.
Następnie poproś, aby pomnożył ją przez 2, dodał do wyniku 14, podzielił przez 2 i odjął początkową liczbę. Ty znasz wynik z góry. Bez względu na to od jakiej cyfry zacznie się liczenie - wynik zawsze wyniesie 7.  (Jeżeli chcesz aby wynik zawsze wynosił np. 9, to zamiast w zadaniu dodawać liczbę 14 musisz dodać liczbę dwa razy większą od wyniku czyli 2 * 9 = 18).
"Telepatia"
Podaj koledze kartkę papieru i poproś aby przerwał ją na trzy równe części.
Następnie odbierz od niego kartki dla sprawdzenia czy są równe i poproś go, aby na tych kartkach napisał na przykład dwa kółka i jeden krzyżyk. Przy podawaniu kartek uważaj, aby krzyżyk postawił na środkowym kawałku kartki, który ma po obu stronach oberwane krawędzie. Kartki składa się teraz i wrzuca do pudełka, a Ty możesz pozwolić na zawiązanie sobie oczu. Pomimo tego i tak odnajdziesz kartkę z krzyżykiem, bo wystarczy, że przez dotyk odnajdziesz kartkę, której obie krawędzie nie są gładkie. 
"Zgadywanie daty urodzenia"
Poproś kolegę aby pomyślał liczbę oznaczającą miesiąc jego urodzenia, pomnożył ją przez 2 i dodał 5. Tę ostatnią sumę ma jeszcze pomnożyć przez 50, a do wyniku dodać swój wiek liczony w latach. Poproś kolegę o podanie ostatniej liczby i w pamięci odejmij od niej 250. Dwie ostatnie cyfry otrzymanej liczby dadzą wiek kolegi, a dwie pierwsze jego miesiąc urodzenia (jeśli otrzymana liczba jest trzycyfrowa, to pierwsza cyfra oznacza miesiąc). 
"Próba siły"
Opis:
Iluzjonista prosi jednego ochotnika z widowni znacznie silniejszego od magika. Podczas pokazu pokazuje, że jest w stanie całkowicie pozbawić siły osobę uczestnicząca w pokazie. Magik łączy dwie pięści w ten sposób, aby kciuk skierowany był przed siebie a następnie prosi uczestnika o  ich rozłączenie. Ten z całej siły ciągnie ramiona, lecz nie potrafi tego dokonać. Teraz iluzjonista prosi, aby widz zacisnął ręce w ten sam sposób, a sam przy pomocy dwóch palców bez problemu rozdziela zaciśnięte pięści uczestnika.
Sekret:
Podczas tego pokazu siła nie odgrywa żadnej roli. Kiedy magik łączy ze sobą pięści tak, że stykają się kostkami palców- należy wysunąć łokcie do przodu. Widz nie jest w stanie rozdzielić twoich rąk. Kiedy widz złączy swoje pięści musisz je rozdzielić, ale w inny sposób. Połóż jeden z palców lewej ręki nad jedną z jego pięści, natomiast palec drugiej ręki umieść pod drugą pięścią. Teraz wystarczy szybkim ruchem pchnąć dolnym palcem do góry, a górnym na dół szybko rozdzielając obydwie pięści wprawiając widza w wielkie zaskoczenie.
"Ciężkie powieki"
Opis:
1.Iluzjonista prosi jednego z widzów, aby patrzał oczami prosto przed siebie, a następnie spojrzał gałkami ocznymi jak najwyżej lecz bez podnoszenia głowy. Widz powinien patrzeć  tak wysoko jak może, a następnie zamknął powieki, ale nadal aby gałki oczne skierowane były do góry. Następnie magik będzie prosił, aby ta osoba otworzyła oczy (dalej skierowane do góry). Niestety mimo próby widz nie będzie w stanie tego wykonać czego dowodem będzie drżenie i mrużenie powiek.
2.Teraz iluzjonista prosi uczestnika, aby się rozluźnił i skierował gałki oczne tak, jakby chciał popatrzeć na podłogę a następnie otworzył powieki. Jednak tym razem rozkaz zostanie wykonany bez problemu
Sekret:
Sztuczka opiera się na zasadzie pracy mięœśni. Nie można otworzyć oczu, kiedy gałki są skierowane do góry, jeśli patrzysz w dół - tak.
 To już wszystko. W ten sposób kończę wpis. Do kolejnego postu. ;)

20 komentarzy:

  1. Super i długie miło się czytało i fajne zdjęcia
    Masz świetne pomysły na opowiadania
    Fajny blog zapraszam też do siebie simssims170.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie piszesz, tylko post troszkę za długi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super bardzo mi się podoba
    Uwielbiam opowiadania :*
    Ej nie myślałaś żeby na podstawie tego opowiadania nakręcić simowy serial xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, myślałam kiedyś nad tym, ale niestety mam za słaby sprzęt (podczas nagrywania może bym jeszcze wytrzymała, lecz montaż, komp by mi padł xd).

      Usuń
  4. Świetny blog, miło się to wszystko czyta:)
    Rób to co robisz, bo dobrze Ci to wychodzi.
    Pozdrawiam, V :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne (:
    Podoba mi się urozmaicenie obrazami (:

    OdpowiedzUsuń
  6. opowiadanie super :D
    Ciekawi mnie co bd dalej i nie mogę się doczekać :D
    co do wywiadu to takie fajne uczucie móc czytać swoje własne słowa ;D
    a sztuczki magiczne wprost ubóstwiam więc trafiłaś w moje serce jeszcze bardziej *.*
    mam nadzieję że znajdziesz chętnych do wywiadów bo jesteś świetną dziennikarką i oby tak dalej <3

    pozdrawiam i czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  7. co powiesz na wspolna obserwacje?:) Zaobserwuj, a odwdzięcze sie;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam simsy :D. Ale mimo wszystko bardziej podoba mi się dwójka od trójki :).

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie są kolejne notki zapraszam simssims170.bloog.pl

    A Twoje opowiadania są super czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  11. super !będę częściej zaglądać
    Obserwujemy ? Odpowiedź u mnie.. Na pewno się odwdzięczę

    http://livka-livs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również jestem w 2 liceum, po tym miesiącu praktycznie całym wolnym nie mogę się przystosować znowu do codzienności . Na szczęście mało nam zostało :)


    Obserwujemy ? Jak zaczniesz daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne :) Ja już obserwuję liczę na rewanż :)
    Wszystkich zapraszam do mnie- zaobserwujesz- ja się odwdzięczam :)

    greetingfrompoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! czekam na kolejny post wciagnelam sie w twoje opowiadania !
    Pytalas o wspolna obserwacje. Ja juz. Teraz czekam na uczciwy rewanz.
    http://doublecherryfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój konkurs właśnie się zaczął!
    Koniecznie przeczytaj tego posta: http://simsowawikipedia.blogspot.com/2014/05/ico-dalej-z-konkursem.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj, zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award - na pytania. Odpowiedz w komentarzu do tego posta: http://simsytrojka.blogspot.com/2014/05/liebster-blog-award-pytania.html

    A tak nawiasem mówiąc, Twój blog jest bardzo fajny! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. jejj.. długie, ale jednak było warto przeczytać :) dołączam do obserwatorów i liczę na rewanż :)

    http://xiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Napiszesz komentarz? Będzie miło, lecz czułabym się bardziej usatysfakcjonowana, jeśli zagości w nim trochę kreatywności, odwołania się do chociażby fragmentu notki. Zresztą co ja się będę rozpisywać - nasze słowa świadczą przecież o nas samych.