piątek, 16 maja 2014

Powieść, wywiad

Witam wszystkich. ;) Tak, jak poprzednio dodaję nowy wpis w piątek, bo wiadomo, że to weekendu początek. Weszłam sobie oczywiście na neta, gdzie mam od razu ustawioną wyszukiwarkę google. Dziś widnieje tam na stronie głównej Maria Gaetana Agnesi. Przyznaję, iż nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Mimo to z całą pewnością mogę orzec, że dobrze wybrali. Okazuje się bowiem, że ta kobieta była lingwistką, matematyczką i filozofką (co mnie szczególnie cieszy, ze względu na moje dawniejsze zainteresowania w tymże kierunku). Podziwiam ją zatem bardzo. W sumie to z matmy radzę sobie dobrze, interesuje mnie filozofia, kto wie, może spróbuję podążać jej śladami. xd Żartuję oczywiście, nie mam szans stać się chociaż w połowie tak wybitna, jak ona. Zresztą moje głębokie marzenia spoczywają na reżyserii, zwłaszcza filmowej, chociaż teatralna pewnie też jest ciekawa. Fajnie więc, iż google dają co jakiś czas nazwiska jakiś wielkich ludzi, których normalnie sama bym pewnie nie odkryła. Nie twierdze, że teraz stanę się ich fanką, ale przynajmniej można sobie poczytać o geniuszu. Może to nas choć trochę zmotywuje do większej pracy np. naukowej. Kończę ten temat i przechodzę do konkretów, oto dalsza część mojej powieści:

W poniedziałek Emma obudziła się parę minut przed szóstą. Zdziwiło ją to trochę, gdyż raczej tak wcześnie nie wstawała. Postanowiła jednak, że nie będzie marnować czasu, toteż najpierw podeszła do szafki z ubraniami i zaczęła wybierać odpowiednie części garderoby. Postanowiła ubrać się w coś wygodnego, w końcu to pierwszy dzień zajęć, więc dziewczyna chciała się czuć komfortowo. Kiedy już zdecydowała, co ubierze poszła do łazienki umyć się, a następnie przebrać.
Gdy wróciła do pokoju odnieść piżamę zobaczyła, że jej współlokatorka jeszcze śpi. Czasu do zajęć jeszcze trochę było, zatem Em udała się do kuchni w celu przygotowania jakiegoś śniadania dla wszystkich zamieszkujących ten akademik. Dziewczyna postanowiła, że zrobi gofry. Otworzyła lodówkę i wyjęła z niej niezbędne do wykonania tego dania produkty. Nie było tam wszystkiego, dlatego też przeglądała szafki w poszukiwaniu mąki, cukru itp. Kiedy już miała potrzebne produkty oraz narzędzia, taki jak miska, łyżka itd. zrobiła ciasto, z którego następnie wysmażała w piekarniku gofry. Po kilkunastu minutach były już gotowe. Studentka doszła do wniosku, iż nie będzie chodzić po pokojach i rozgłaszać, że śniadanie już zrobione. Zacznie jeść sama, w końcu ktoś pewnie przyjdzie z własnej woli na stołówkę. Emma położyła pełny talerz na stole, usiadła przy nim i wzięła jednego gofra. Po zaledwie paru sekundach brunetka usłyszała, że ktoś zbiega po schodach. Jak się okazało był to Hill. Chłopak przysiadł się do stołu, był nadal w tych samych rzeczach, w których spał.
- Co tam? - zapytał.
- W porządku - odpowiedziała Em.
- Tak szybko wstałaś, że zdążyłaś się już ogarnąć i zrobić nam śniadanie?
- Tak jakoś wyszło, ale nie licz, że będzie tak zawsze.
- Znając życie nikomu nie będzie się chciało robić wszystkim śniadania, więc cieszę się, iż jest chociaż dzisiaj.
- Jak tam samopoczucie przed pierwszymi wykładami? Jest stres?
- Nie, raczej wolę podchodzić do takich spraw na spokojnie. Weź! Ledwo się obudziłem, a ty mi od razu o nauce mówisz. Ale ten zapach gofrów naprawdę jest zachęcający, inaczej pewnie by mnie tu jeszcze nie było. Przyznaj, że zrobiłaś to specjalnie? - rzekł John uśmiechając się.
W tej też chwili do pomieszczenia weszła kolejna osoba; była to Tamora też ubrana jeszcze w piżamę.
- Cześć wszystkim - powiedziała blondynka. - Kto zrobił te gofry?
- Nasza kucharka - Emma. - zakomunikował chłopak.
- Ej, jaka kucharka?! - powiedziała Em kopiąc lekko siedzącego naprzeciw Johna. Dalej mówiła zmieniając trochę ton na bardziej poważny. - Jestem w stu procentach za równouprawnieniem, więc lepiej uważaj co gadasz.
- Przepraszam, nie chciałem cię urazić - odrzekł John też poważniej.
- Dobra, nie ma sprawy - rzekła Em uśmiechając się.
- Znowu mnie zastanawia, gdzie jest reszta - odparł John już pogodniejszym głosem.
W tej chwili gofry jadły tylko trzy osoby.
- Ciekawe, czy ktoś jeszcze przyjdzie - odezwała się Tamora.
Nikt więcej jednak nie przyszedł, przynajmniej póki Em jeszcze tam była. Później dziewczyna poszła - tym razem nie jechała rowerem, gdyż budynek nie był zbyt daleko - do Akademii Sztuk Tomasz na zajęcia z analizy geografii, które zaczynały się o godz. 8.00. Emma postanowiła głęboko skupić się przez ten czas i skrupulatnie robić notatki - wiedziała bowiem, że po wakacjach ma jeszcze do tego odpowiednią energię, a poza tym potem będzie coraz trudniej. Pod koniec zajęć podeszła do niej pani profesor.
- "O co może chodzić? - myślała Emma. - Coś złego zrobiłam? No, zaraz się okaże."
- To bardzo pokrzepiające mieć studenta, który naprawdę przejmuje się nauką. Pracuj dalej tak dobrze.
- Dziękuję bardzo - odpowiedziała zdziwiona.
Po tym wyszła z budynku.
- "Wow, tu tak zawsze chwalą studentów? To zapowiada się być nawet miło. No, chyba, że chcą po prostu zrobić takie pierwsze wrażenie" - mówiła sobie w myślach Emma.
Następne zajęcie czyli teorie na temat słyszalności miały odbyć się w tym samym budynku. Em nie chcąc oddalać się od tego miejsca usiadła na ławce, wyjęła odtwarzacz mp4 i zaczęła słuchać muzyki. Po mniej więcej pół godzinie studenci zaczęli już wchodzić do Akademii. Emma wysłuchała do końca piosenki, po czym szła w stronę drzwi wejściowych, gdzie zobaczyła podbiegającego Johna. 
- Siema - odrzekł zadowolonym głosem. - Ty tu?
- Tak, mam tu zaraz zajęcia - odpowiedziała uśmiechając się.
- To super, bo ja też. Przynajmniej nie będę się nudził.
Rozradowana dwójka weszła zatem do budynku. Na sali zajęli miejsca obok siebie i pisali sobie wiadomości w zeszytach typu: "Zobacz jak tamten gościu drapie się pogłowie", "To z pewnością neandertalczyk, spójrz, widać to po jego kształcie czaszki. xd", ogółem chcieli się po prostu trochę pośmiać. Nie oznacza to, że nie słuchali, co mówi profesor. Gdy wczuli się w omawiany temat ich humorystyczne zapiski dotyczyły też właśnie tychże zagadnień. Po skończeniu się wykładów Em porozmawiała jeszcze z Johnem. O godz. 16.00. w Akademii Naukowej Barbary rozpoczęły się ostatnie już, dwugodzinne wykłady na temat nauczania. Niestety tym razem Em nie widziała nikogo znajomego, więc poświęciła ten czas faktycznie na zgłębianie wiedzy. Blisko przed godziną dziewiętnastą była w akademiku - mianowicie szła dość powoli, by móc bardziej przyjrzeć się nowo poznanemu miastu. Na korytarzu nikogo nie było, Em skierowała się do pomieszczenia po lewej stronie. Tam był Hill i grał w jakąś grę na telewizorze. Emma usiadła obok niego na kanapie.
- Nie wiedziałam, że takie coś jeszcze produkują - skomentowała.
- Pamiętam jak będąc dzieckiem tak grałem. Piękne czasy to były...
- Kto jeszcze jest w akademiku?
- W pokoju na wprost są bodajże Tamora  i Ayana, a Matthew chyba grasuje po kuchni.
- A ta jeszcze jedna dziewczyna, co jej nie było wczoraj na pizzy?
- Tu jestem! - powiedziała wesołym głosem dziewczyna podchodząc w ich stronę. - Głupio trochę, że dopiero teraz się przedstawiam, ale jak to się mówi lepiej późno, niż wcale. Nazywam się Jennifer Rockefeller.
- Witamy, Jenni - rzekł John. - Mogłabyś się wytłumaczyć, gdzie byłaś wczoraj wieczorem?
- To nie jest twoja sprawa - odparła.
- Spoko, tylko pytałem - tłumaczył się John. - Nie musisz mi nic mówić, to takie żarty.
Jennifer wyjęła z kieszeni pudełko z papierosami. 
- Chce ktoś? - zapytała wyciągając w ich stronę rękę z opakowaniem.
- Nie, teraz gram przecież - powiedział John.
- Jak mały chłopiec - rzekła zaśmiewając się Jenni.
- Oczywiście, powrót do krainy dzieciństwa - odpowiedział również śmiejąc się.
- A, ty? - zapytała patrząc na Em.
- Nie, ja nie palę.
Wobec tego czarnowłosa dziewczyna wyjęła zapalniczkę i poczęła wzniecać z niej ogień.
- Ej! Chcesz tu teraz palić? - zapytał John.
- A czemu by nie?
- Hm... Bo tak za bardzo nie wypada? Nie możesz iść na dwór?
- Nie, zimno jest.
- Faktycznie, mogłabyś się cieplej ubrać - odrzekł spoglądając na nią. - Ale przecież masz łazienkę. Co ja mam cię teraz wszystkiego uczyć?
- Spokojnie, dobrze. Em, idziesz ze mną? - spytała.
- Ale po co? - odpowiedziała pytaniem.
- Dla towarzystwa, no chodź - powiedziała kiwając głową w stronę drzwi.
- No dobra.
- Uważaj, będziesz biernym palaczem - ostrzegł śmiejąc się John.
Dziewczyny poszły zatem do toalety. Jenni podeszła do okna i otworzyła je, by dym nie roznosił się mocno po budynku. Następnie zaczęła palić papierosa.
- Na pewno nie chcesz fajki? - zapytała Jennifer.
- Na pewno.
- Tutaj prędzej czy później i tak zaczniesz. Wpływ środowiska, na przykład mój - powiedziała śmiejąc się dziewczyna w różowej bluzce.
- Nie sądzę, raczej jestem odporna. Jak tam podoba ci się nasz akademik?
- Spoko, może być. Jednak bardziej interesują mnie zamieszkujący go ludzie. Szkoda, że na razie mamy tylko dwóch chłopaków. Co sądzisz o Johnym?
- Jest w porządku, wydaje mi się sympatyczny. A ty, co o nim myślisz?
- Czy ja wiem, wygląda dobrze, ale trochę za bardzo się rządzi. A ten drugi Matthew. Trochę z nim gadałam, chyba jest w porządku, prawda?
- Za bardzo go nie znam, ale z moich dotychczasowych obserwacji mogę wywnioskować, iż jest zabawny.
- Dobra, już skończyłam. Możemy stąd iść. Okno zostawię jeszcze otwarte, później je zamknę. No chyba, że zapomnę... To możesz wtedy ty to zrobić?
- Jasne, nie ma sprawy i tak tu jeszcze przyjdę.
- No to do jutra - powiedziała Jenni idąc w stronę swojego pokoju. - Normalnie przyszłabym jeszcze do was pogadać, ale ten pierwszy dzień zajęć naprawdę był wyczerpujący.
- Rozumiem. Do jutra.
Emma poszła do siebie, gdzie była Tamora przebrana już w piżamę.
- Idziesz już spać? - zapytała Em.
- Jeszcze nie. Przed chwilą przeglądałam notatki, ale odechciało mi się. Teraz czekałam, żeby tak ogólnie pogadać z tobą, wymienić się newsami, bo nie miałyśmy za bardzo dziś okazji.
- Wiem, tak się złożyło. Praktycznie od 8.00. do 18.00. cały czas zajęcia, co prawda były te dwie godzinne przerwy, ale to bezsensu, żeby co chwilę latać tam i z powrotem.
- Dokładnie. Ten pierwszy dzień był dla mnie ciężki. A jak u ciebie?
- W sumie nie było aż tak źle. Zwłaszcza, że John był ze mną na drugich zajęciach.
- O, fajnie. Zauważyłam, że dość często ze sobą gadacie.
- Tak jakoś wychodzi, że na siebie wpadamy.
- Czemu tu jest tylko dwóch chłopaków? Ty gadasz z Johnem, Matthew zagadywał Jennifer - wyliczała Tamora.
- Ty przecież też rozmawiałaś z Johnem, na przykład dziś przy śniadaniu.
- Z tobą jednak częściej rozmawia...
- Dopiero drugi dzień tu jesteśmy. Z pewnością jeszcze jakiś chłopak będzie.
- A no wiem, ten Bradley miał podobno dziś przyjechać. 
- Właśnie i jeszcze będzie oprócz niego jedna osoba, ale to już nie wiemy kto.
- Weź się zapytaj Johna, o tego jego kumpla, kiedy przyjedzie - zaproponowała blondynka.
Emma również była ciekawa i z tego też powodu postanowiła pójść do Johna. Mimo to najpierw jeszcze wzięła piżamę, poszła się umyć do łazienki i przebrać. Kiedy skończyła wykonywać te czynności, zamknęła okno, o którym Jenni najwidoczniej zapomniała. Potem odniosła rzeczy do swojego pokoju i poszła pod drzwi do siedziby Johna, zapukała w nie. Usłyszała:
- Proszę!
Zatem weszła do środka.
- Ach, to ty - powiedział John.
- Mogę zabrać chwilkę - odrzekła niepewnie. Zastanawiała się, czy nie się wycofać, ponieważ zauważyła, że chłopak nie jest w najlepszym nastroju.
- Tak, usiądź - wskazał na miejsce na kanapie obok niego.
- Jesteś pewien? Bo widzę, że już się przebrałeś. Chciałeś iść spać?
- Nie, siedziałem tutaj tak sobie - mówił patrząc w okno znajdujące się teraz mniej więcej na wprost niego.
Dziewczyna usiadła na wskazanym wcześniej miejscu.
- Coś się stało? - spytała.
- Czemu? - odpowiedział zmieniając ton głosu na weselszy, wszakże czuć było, iż tylko udaje. - Jak tam się współpaliło?
- Zabawne, a jak tobie się grało?
- Fajnie nawet, ale trochę nudno samemu.
- A właśnie, gdzie jest ten cały Bradley? - w tej chwili Em zauważyła, że John patrzy jakby nieobecnym wzrokiem.
Po pewnym momencie John odpowiedział:
- Nie wiem, nie wiem gdzie jest, ani kiedy będzie. 
- Dzwoniłeś do niego?
- Oczywiście, ale nie odbiera.
- To o to chodzi? Ale czemu tak nagle przejąłeś się tą sprawą? Przecież jak wtedy grałeś, to wszystko wydawało się być w porządku, a nie minęło od tego jakoś dużo czasu.
- Najwyraźniej wystarczająco dużo... Nie no, dobra. Nie chodzi o to, że jestem jakimś melancholikiem. Cały ten ciąg przyczynowo skutkowy już ci tłumaczę.
- Słucham uważnie.
- Po prostu gdy skończyłem grać, pomyślałem, że skoro już siedzę przed telewizorem, to obejrzę coś i przejeżdżając po programach natknąłem się na wiadomości. Lubię dowiadywać się o nowościach ze świata, kraju i ciekawi mnie też polityka. Sama rozumiesz. Po krótkim czasie pokazali tam jak dziennikarze nadają z miejsca wypadku, zderzenie samochodu osobowego z ciężarówką. Okazało się, że stało się to na pobliskiej trasie od naszego miasta rodzinnego. Zwłoki są zmasakrowane, w skutek czego nie udało się ich jeszcze zidentyfikować. Dodatkowo fakt, że nie odbiera i miał być tu najpóźniej dzisiaj... Wszystko mogłoby się łączyć w całkiem spójną całość.
- A czym on miałby jechać, rozpoznałeś jego pojazd?
- Samochodem, tylko tamten był inny. Ale mógł od kogoś akurat pożyczyć, bo on nie miał własnego. Zazwyczaj brał od ojca, ale ten nie zawsze mu go dawał do dyspozycji.
- Hm... Ale na taką okoliczność jak rozpoczęcie studiów, to by raczej mu pożyczył, prawda?
- Może. Chyba nawet coś wspominał, że tata ma go przywieźć, bo w przeciwnym razie ktoś musiałby wtedy odprowadzić auto do miasta rodzinnego. Ale to nie jest pewne, dodatkowo nie ma z nim żadnego kontaktu... Więc mogło się coś stać.
- Jeszcze nic nie wiadomo, bądź dobrej myśli. Zawsze patrzysz tak pesymistycznie na świat?
- Nie, to Bradley czasem miał takie fazy i zawsze go za to wyśmiewałem. Mówiłem: jesteś facet, nie rycz! Chociaż oczywiście nie płakał.
- Właśnie, więc teraz sam od siebie tego wymagaj. Na którą masz jutro?
- Na jedenastą trzydzieści chyba... czy coś takiego.
- A, to fajnie. Jeśli chcesz sobie poprawić humor to zawsze możesz pooglądać jakąś komedię, może coś leci ciekawego w tv - zaproponowała Emma.
- Haha. Nie, ja za telewizor już dzisiaj raczej podziękuję - mówił już pogodniejszym głosem.
- Racja. Głupi pomysł. Ja już idę do siebie. Pa.
- Na razie.
Gdy Emma wróciła do pokoju zobaczyła, że Tamora już śpi.
- "Może to nawet lepiej - pomyślała. - Co prawda to ona właśnie chciała się dowiedzieć jak stoi sprawa z Bradleyem, ale takimi domysłami lepiej się nie dzielić. Oczywiście rozumiem sytuację Johna, bo musiał komuś się wyżalić. Poza tym wypytywałam go o to, przeczuwając po sposobie wypowiadania przez niego pierwszych już słów, że ma nienajlepsze wieści. Oby tamtemu jego koledze nic się nie stało."
Po takim wewnętrznym monologu dziewczyna poszła już spać.

 Teraz czas na wywiad z 10 maja. Jednak udało mi się kogoś znaleźć, a jest to Daria Grzywna (storyinspiteofall.blogspot.com) czyli "D", "J" natomiast oznacz moje kwestie (jeśli ktoś już czytał mojego bloga, to sam by się już domyślił jak kogo podpisuję, ale może zdarzą się nowi czytelnicy). Zaczynamy:
J: Hejka. Jak tam mija weekend?
D: Heej. ; > Mój weekend wygląda tak jak zawsze. Leniwie i bardzo powoli. Zwykle całe dnie spędzam przy komputerze oglądając filmy lub czytając książkę. W ostateczności piszę opowiadanie na bloga. Czym powinnam się zając teraz, lecz brak mi chęci i weny.
J: Rozumiem. Uważam, że takich rzeczy jak np. pisanie opowiadania nie powinno robić się na siłę, w końcu to dzięki wenie staje się ono efektowne. Może przedstawisz się?
D: Masz całkowitą rację. ;> Hmm... Nazywam się Daria, mam 17 lat, chodzę do 1 liceum, mieszkam blisko granicy z Ukrainą (Chełm).
J: No dobrze. Pisałaś, że lubisz w wolnym czasie oglądać filmy. Masz jakieś swoje ulubione gatunki, aktorów?
D: Oglądanie filmów to zajęcie które mnie odpręża, czasami potrafię obejrzeć 5 filmów w ciągu dnia, więc dużo ich się nazbierało. Ale najbardziej lubię: Fantasy, Science-fiction, Romanse, Dramaty, Psychologiczne, Historyczne. A z aktorów uwielbiam i cienię: Johnny`ego Depp`a, Jamiego Bowera i Paula Wesleya. ;>
J: Tak, oglądanie filmów naprawdę pozwala się zrelaksować, wczuć w inny nastrój, a nawet nową rzeczywistość. Masz jakiś swój ulubiony? Jeśli tak, to co o tym zdecydowało?
D: Ostatnio fascynują mnie produkcje Marvela, czyli Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor, Avengers. Czyli zlepek sf, humoru i dopracowania szczegółów, Lubię także produkcje Tima Burtona w których Gra Depp, tj: Edward Nożycoręki, Mroczne Cienie, Sweeny Todd, itd. Po prostu mistrzowskie wykonaniu obu panów. No i oczywiście Daru Anioła. Ten film widziałam po przeczytaniu książek, trochę scenarzyści mnie zawiedli, ale Jamie nie.
J: O dziesiątej muzie już starczy. Wspominałaś, że lubisz czytać książki. Masz swoich ulubionych pisarzy, dzieła literackie?
D: Uwielbiam dzieła Cassandy Clare ( Dary Anioła, Diabelsie Maszyny) Rowling (Harry Potter), Fitzpatric (Szeptem). Do tego dochodzi jeszcze: Percy Jackson i Niezgodna. ;>
J: Na swoim blogu zamieściłaś ostatnio prolog swojego opowiadania. Gdybyś miała krótko polecić innym czytanie Twojego tworu, to co byś im przekazała? Czyli prosiłabym o taką rekomendację. Możesz opisać trochę fabułę.
D: Ciekawie się składa, bo nikt jeszcze nie zna fabuły. No, do teraz. Opowiadanie które zamieściłam na swoim blogu jest o dwojgu nastolatkach, których różni pochodzenie, miejsce na świecie i powołanie, gdy się spotkają okazuje się, że mają tą samą naturę. Ich los złączy ścieżki, którymi chodzą. Napotkają wiele przeciwieństw i złych odczuć, przez które może dojść do zniszczenia ludzkości.
J: Zapowiada się bardzo interesująco. Czytałam Twój prolog i muszę przyznać, że masz talent do pisania. Bardzo dobrze operujesz słowami, wytwarzasz swoisty klimat. Masz może coś, co Cię inspiruje, daje wenę?
D: Nie, raczej nie. To się staje samoistnie. Siadam, biorę laptop i piszę. Zwykle, dzieje się to kiedy w ostatnich dniach doświadczę bólu/smutku. Te odczucia pomagają mi tworzyć. Dzięki nim, moje słowa formują się już w głowie, przelewanie ich przez klawiaturę jest już drobnostką.
J: No tak. Każdy może mieć swój indywidualny sposób na tworzenie. Miałaś już przedtem jakiegoś bloga?
D: Taak, rok temu założyłam bloga, też z opowiadaniem (o podobnej tematyce). Tyle, że nie dokończyłam go. (comestasmimowoli.blogspot.com) Zdecydowałam ostatnio, że zabiorę się za niego w najbliższym czasie i powstanie kontynuacja rozdziałów. ;>
J: Teraz zmienię trochę temat. Wiesz już kim chcesz zostać w przyszłości?
D: W tej chwili? Nie mam pojęcia. Wiem tyle, że powinnam podążać w humanistycznych kierunkach. Bo do umysłów ścisłych nie należę. Oczywiście, że chciałabym zostać pisarką, ale nie wszyscy potrafią się z tego utrzymać. Bardzo lubię pomagać ludziom, więc może to w tę stronę pójdzie.
J: Doskonale potrafię się wczuć w Twoją sytuację. Ja też chcę podążać ścieżką dla humanistów, lecz nie wiem jeszcze jaką. Życzę Ci zatem, odnalezienia swojej drogi i byś nią szczęśliwie kroczyła. Dziękuję bardzo, iż zgodziłaś się udzielić mi wywiadu - chciałam już nawet z całego pomysłu zrezygnować, ponieważ potrzebuję do tego drugiej osoby, lecz ku mojemu zadowoleniu udało mi się przeprowadzić go z Tobą. Nie mam już więcej pytań.
D: To ja bardzo dziękuję za wywiad, i życzę Tobie, żebyś osiągnęła w życiu to, do czego dążysz. Powodzenia przy blogu. ;> I Pozdrowienia dla czytelników.
Tym oto miłym akcentem wzajemnych życzeń dotyczących przyszłości zakończyłam pogawędkę. :)
 W tym poście to już wszystko, a więc do kolejnego.

24 komentarze:

  1. Ciekawe , ciekawe .. ; D
    Bardzo fajny pomysł z tymi wywiadami ;)
    Pozdrawiam , >>ruthlesness

    OdpowiedzUsuń
  2. oo jak zwykle ciekawy rozdział :D
    masz racje powinnaś iść w tym kierunku bo nadajesz się do tego ! :D
    co do wywiadu fajnie że udało ci się kogoś znaleźć i mam nadzieje ze nadal tak będzie bo jest to taki inny bardziej ciekawy rodzaj bloga :)
    powodzenia <3

    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł z wywiadami :)
    zapraszam do mnie :) jeśli Ci się spodoba zaobserwuj :)
    http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Super masz tyle pomysłów i piszesz takie świetne teksty
    i super wywiad ,fajny pomysł
    W ogóle masz bardzo ciekawy blog
    simssims170.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post, super opowiadanie! : }
    ayokochan.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Simsy? Bardzo ciekawy pomysł na pisanie. Ja również bardzo lubię simsy, ale jestem zakochana w I części, bo tylko to potrafię pobrać, zainstalować i ogarniam wszystko w miarę dobrze ;] Będę zaglądać częściej, bo teksty są ciekawe ;D

    Pozdrawiam!

    wielobarwny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe te opowiadanie <3 A pomysł z wywiadami dalej mnie zachwyca :) Gratuluję pomysłu. Co do wywiadu to również kocham Dary Anioła, tych aktorów i prawie wszystko co Daria wymieniła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hejka ;)
    Bardzo inspirujący post, warto mieć Cię w obserwowanych.
    Zapraszam do mnie. Nowy post, nowa stylizacja. Posty we wtorki i piątki.
    ------------------------------------------------
    http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo oryginalny blog !
    Obserwuje ! :3
    http://thestrangeworldbyalex.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze mówiąc, nie czytałam twoich wcześniejszych postów, ale masz bardzo ciekawe pomysły. Część opowiadania jest akurat w najlepszym, jakby to powiedzieć, rozmiarze; nie za krótka, nie za długa, bardzo ciekawie się ją czyta. Piszesz dość prostym, zrozumiałym językiem, a to sprawia, że może przyciągnąć jeszcze więcej osób ;)
    A pomysł z wywiadami też jest dobry; czasami lubię sobie takie coś poczytać, a ty potrafisz prowadzić ciekawą rozmowę :)
    _______________________
    feelthemusicx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. super :) nie pomyślałabym że można stworzyć z simsów historyjkę super pomysł rozwijaj się , i życze v oraz więcej pomysłów ,oraz weny twórczej .

    oliczek09

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mają talent do pisania opowiadań a twoje naprawdę mnie zachwyciło. Niezły pomysł - zrobienie historyjki z simsów to na pewno coś. Kto wie ? Może kiedyś dostaniesz jakąś nagrodę za swój pomysł. Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Simsy <3 Dalej lubię w to grać
    Obserwuje ;)
    http://miinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajna powieść ;)

    weird-world-of-blue.blogspot.com
    Mam nadzieję, że skomentujesz :*

    OdpowiedzUsuń
  16. obserwujemy ? :)
    paula--paula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeeej, wreszcie przeczytałam tego bloga, jestem z siebie taka dumna ;3.
    Wciągnęło mnie Twoje opowiadanie, jest chyba lepsze od tych poprzednich ^^ Nie mogę się doczekać nn, jestem ciekawa, czy to był Bradley ?
    Emma będzie z Jonnym <33

    OdpowiedzUsuń
  18. Ładna ta Twoja Emma ;-). Pisz więcej, bo smutno, jak Cię nie ma ;-/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy pomysł i mam tutaj na myśli zrobienie historyjki z simsów. Dużo pracy wkładasz w bloga co widać w dodanych później postach. Świetnie piszesz i masz na to pomysły więc czekam na dalszy rozwój wydarzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ekstra pomysł pisania i połączenia screenów :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Screeny bardzo ładnie dopełniają opowiadanie :)
    Obserwujemy wspólnie?

    http://testujeiopiniuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. wow świetne opowiadanie :)
    na pewno było bardzo pracochłonne, gratuluję efektu :)
    masz świetnego i kreatywnego bloga
    może zgodzisz się na wspólną obserwację ze mną?
    lubię być w kontakcie z pozytywnymi osobami :)
    pozdrawiam ciepło :)
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Napiszesz komentarz? Będzie miło, lecz czułabym się bardziej usatysfakcjonowana, jeśli zagości w nim trochę kreatywności, odwołania się do chociażby fragmentu notki. Zresztą co ja się będę rozpisywać - nasze słowa świadczą przecież o nas samych.