piątek, 16 maja 2014

Powieść, wywiad

Witam wszystkich. ;) Tak, jak poprzednio dodaję nowy wpis w piątek, bo wiadomo, że to weekendu początek. Weszłam sobie oczywiście na neta, gdzie mam od razu ustawioną wyszukiwarkę google. Dziś widnieje tam na stronie głównej Maria Gaetana Agnesi. Przyznaję, iż nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Mimo to z całą pewnością mogę orzec, że dobrze wybrali. Okazuje się bowiem, że ta kobieta była lingwistką, matematyczką i filozofką (co mnie szczególnie cieszy, ze względu na moje dawniejsze zainteresowania w tymże kierunku). Podziwiam ją zatem bardzo. W sumie to z matmy radzę sobie dobrze, interesuje mnie filozofia, kto wie, może spróbuję podążać jej śladami. xd Żartuję oczywiście, nie mam szans stać się chociaż w połowie tak wybitna, jak ona. Zresztą moje głębokie marzenia spoczywają na reżyserii, zwłaszcza filmowej, chociaż teatralna pewnie też jest ciekawa. Fajnie więc, iż google dają co jakiś czas nazwiska jakiś wielkich ludzi, których normalnie sama bym pewnie nie odkryła. Nie twierdze, że teraz stanę się ich fanką, ale przynajmniej można sobie poczytać o geniuszu. Może to nas choć trochę zmotywuje do większej pracy np. naukowej. Kończę ten temat i przechodzę do konkretów, oto dalsza część mojej powieści:

W poniedziałek Emma obudziła się parę minut przed szóstą. Zdziwiło ją to trochę, gdyż raczej tak wcześnie nie wstawała. Postanowiła jednak, że nie będzie marnować czasu, toteż najpierw podeszła do szafki z ubraniami i zaczęła wybierać odpowiednie części garderoby. Postanowiła ubrać się w coś wygodnego, w końcu to pierwszy dzień zajęć, więc dziewczyna chciała się czuć komfortowo. Kiedy już zdecydowała, co ubierze poszła do łazienki umyć się, a następnie przebrać.
Gdy wróciła do pokoju odnieść piżamę zobaczyła, że jej współlokatorka jeszcze śpi. Czasu do zajęć jeszcze trochę było, zatem Em udała się do kuchni w celu przygotowania jakiegoś śniadania dla wszystkich zamieszkujących ten akademik. Dziewczyna postanowiła, że zrobi gofry. Otworzyła lodówkę i wyjęła z niej niezbędne do wykonania tego dania produkty. Nie było tam wszystkiego, dlatego też przeglądała szafki w poszukiwaniu mąki, cukru itp. Kiedy już miała potrzebne produkty oraz narzędzia, taki jak miska, łyżka itd. zrobiła ciasto, z którego następnie wysmażała w piekarniku gofry. Po kilkunastu minutach były już gotowe. Studentka doszła do wniosku, iż nie będzie chodzić po pokojach i rozgłaszać, że śniadanie już zrobione. Zacznie jeść sama, w końcu ktoś pewnie przyjdzie z własnej woli na stołówkę. Emma położyła pełny talerz na stole, usiadła przy nim i wzięła jednego gofra. Po zaledwie paru sekundach brunetka usłyszała, że ktoś zbiega po schodach. Jak się okazało był to Hill. Chłopak przysiadł się do stołu, był nadal w tych samych rzeczach, w których spał.
- Co tam? - zapytał.
- W porządku - odpowiedziała Em.
- Tak szybko wstałaś, że zdążyłaś się już ogarnąć i zrobić nam śniadanie?
- Tak jakoś wyszło, ale nie licz, że będzie tak zawsze.
- Znając życie nikomu nie będzie się chciało robić wszystkim śniadania, więc cieszę się, iż jest chociaż dzisiaj.
- Jak tam samopoczucie przed pierwszymi wykładami? Jest stres?
- Nie, raczej wolę podchodzić do takich spraw na spokojnie. Weź! Ledwo się obudziłem, a ty mi od razu o nauce mówisz. Ale ten zapach gofrów naprawdę jest zachęcający, inaczej pewnie by mnie tu jeszcze nie było. Przyznaj, że zrobiłaś to specjalnie? - rzekł John uśmiechając się.
W tej też chwili do pomieszczenia weszła kolejna osoba; była to Tamora też ubrana jeszcze w piżamę.
- Cześć wszystkim - powiedziała blondynka. - Kto zrobił te gofry?
- Nasza kucharka - Emma. - zakomunikował chłopak.
- Ej, jaka kucharka?! - powiedziała Em kopiąc lekko siedzącego naprzeciw Johna. Dalej mówiła zmieniając trochę ton na bardziej poważny. - Jestem w stu procentach za równouprawnieniem, więc lepiej uważaj co gadasz.
- Przepraszam, nie chciałem cię urazić - odrzekł John też poważniej.
- Dobra, nie ma sprawy - rzekła Em uśmiechając się.
- Znowu mnie zastanawia, gdzie jest reszta - odparł John już pogodniejszym głosem.
W tej chwili gofry jadły tylko trzy osoby.
- Ciekawe, czy ktoś jeszcze przyjdzie - odezwała się Tamora.
Nikt więcej jednak nie przyszedł, przynajmniej póki Em jeszcze tam była. Później dziewczyna poszła - tym razem nie jechała rowerem, gdyż budynek nie był zbyt daleko - do Akademii Sztuk Tomasz na zajęcia z analizy geografii, które zaczynały się o godz. 8.00. Emma postanowiła głęboko skupić się przez ten czas i skrupulatnie robić notatki - wiedziała bowiem, że po wakacjach ma jeszcze do tego odpowiednią energię, a poza tym potem będzie coraz trudniej. Pod koniec zajęć podeszła do niej pani profesor.
- "O co może chodzić? - myślała Emma. - Coś złego zrobiłam? No, zaraz się okaże."
- To bardzo pokrzepiające mieć studenta, który naprawdę przejmuje się nauką. Pracuj dalej tak dobrze.
- Dziękuję bardzo - odpowiedziała zdziwiona.
Po tym wyszła z budynku.
- "Wow, tu tak zawsze chwalą studentów? To zapowiada się być nawet miło. No, chyba, że chcą po prostu zrobić takie pierwsze wrażenie" - mówiła sobie w myślach Emma.
Następne zajęcie czyli teorie na temat słyszalności miały odbyć się w tym samym budynku. Em nie chcąc oddalać się od tego miejsca usiadła na ławce, wyjęła odtwarzacz mp4 i zaczęła słuchać muzyki. Po mniej więcej pół godzinie studenci zaczęli już wchodzić do Akademii. Emma wysłuchała do końca piosenki, po czym szła w stronę drzwi wejściowych, gdzie zobaczyła podbiegającego Johna. 
- Siema - odrzekł zadowolonym głosem. - Ty tu?
- Tak, mam tu zaraz zajęcia - odpowiedziała uśmiechając się.
- To super, bo ja też. Przynajmniej nie będę się nudził.
Rozradowana dwójka weszła zatem do budynku. Na sali zajęli miejsca obok siebie i pisali sobie wiadomości w zeszytach typu: "Zobacz jak tamten gościu drapie się pogłowie", "To z pewnością neandertalczyk, spójrz, widać to po jego kształcie czaszki. xd", ogółem chcieli się po prostu trochę pośmiać. Nie oznacza to, że nie słuchali, co mówi profesor. Gdy wczuli się w omawiany temat ich humorystyczne zapiski dotyczyły też właśnie tychże zagadnień. Po skończeniu się wykładów Em porozmawiała jeszcze z Johnem. O godz. 16.00. w Akademii Naukowej Barbary rozpoczęły się ostatnie już, dwugodzinne wykłady na temat nauczania. Niestety tym razem Em nie widziała nikogo znajomego, więc poświęciła ten czas faktycznie na zgłębianie wiedzy. Blisko przed godziną dziewiętnastą była w akademiku - mianowicie szła dość powoli, by móc bardziej przyjrzeć się nowo poznanemu miastu. Na korytarzu nikogo nie było, Em skierowała się do pomieszczenia po lewej stronie. Tam był Hill i grał w jakąś grę na telewizorze. Emma usiadła obok niego na kanapie.
- Nie wiedziałam, że takie coś jeszcze produkują - skomentowała.
- Pamiętam jak będąc dzieckiem tak grałem. Piękne czasy to były...
- Kto jeszcze jest w akademiku?
- W pokoju na wprost są bodajże Tamora  i Ayana, a Matthew chyba grasuje po kuchni.
- A ta jeszcze jedna dziewczyna, co jej nie było wczoraj na pizzy?
- Tu jestem! - powiedziała wesołym głosem dziewczyna podchodząc w ich stronę. - Głupio trochę, że dopiero teraz się przedstawiam, ale jak to się mówi lepiej późno, niż wcale. Nazywam się Jennifer Rockefeller.
- Witamy, Jenni - rzekł John. - Mogłabyś się wytłumaczyć, gdzie byłaś wczoraj wieczorem?
- To nie jest twoja sprawa - odparła.
- Spoko, tylko pytałem - tłumaczył się John. - Nie musisz mi nic mówić, to takie żarty.
Jennifer wyjęła z kieszeni pudełko z papierosami. 
- Chce ktoś? - zapytała wyciągając w ich stronę rękę z opakowaniem.
- Nie, teraz gram przecież - powiedział John.
- Jak mały chłopiec - rzekła zaśmiewając się Jenni.
- Oczywiście, powrót do krainy dzieciństwa - odpowiedział również śmiejąc się.
- A, ty? - zapytała patrząc na Em.
- Nie, ja nie palę.
Wobec tego czarnowłosa dziewczyna wyjęła zapalniczkę i poczęła wzniecać z niej ogień.
- Ej! Chcesz tu teraz palić? - zapytał John.
- A czemu by nie?
- Hm... Bo tak za bardzo nie wypada? Nie możesz iść na dwór?
- Nie, zimno jest.
- Faktycznie, mogłabyś się cieplej ubrać - odrzekł spoglądając na nią. - Ale przecież masz łazienkę. Co ja mam cię teraz wszystkiego uczyć?
- Spokojnie, dobrze. Em, idziesz ze mną? - spytała.
- Ale po co? - odpowiedziała pytaniem.
- Dla towarzystwa, no chodź - powiedziała kiwając głową w stronę drzwi.
- No dobra.
- Uważaj, będziesz biernym palaczem - ostrzegł śmiejąc się John.
Dziewczyny poszły zatem do toalety. Jenni podeszła do okna i otworzyła je, by dym nie roznosił się mocno po budynku. Następnie zaczęła palić papierosa.
- Na pewno nie chcesz fajki? - zapytała Jennifer.
- Na pewno.
- Tutaj prędzej czy później i tak zaczniesz. Wpływ środowiska, na przykład mój - powiedziała śmiejąc się dziewczyna w różowej bluzce.
- Nie sądzę, raczej jestem odporna. Jak tam podoba ci się nasz akademik?
- Spoko, może być. Jednak bardziej interesują mnie zamieszkujący go ludzie. Szkoda, że na razie mamy tylko dwóch chłopaków. Co sądzisz o Johnym?
- Jest w porządku, wydaje mi się sympatyczny. A ty, co o nim myślisz?
- Czy ja wiem, wygląda dobrze, ale trochę za bardzo się rządzi. A ten drugi Matthew. Trochę z nim gadałam, chyba jest w porządku, prawda?
- Za bardzo go nie znam, ale z moich dotychczasowych obserwacji mogę wywnioskować, iż jest zabawny.
- Dobra, już skończyłam. Możemy stąd iść. Okno zostawię jeszcze otwarte, później je zamknę. No chyba, że zapomnę... To możesz wtedy ty to zrobić?
- Jasne, nie ma sprawy i tak tu jeszcze przyjdę.
- No to do jutra - powiedziała Jenni idąc w stronę swojego pokoju. - Normalnie przyszłabym jeszcze do was pogadać, ale ten pierwszy dzień zajęć naprawdę był wyczerpujący.
- Rozumiem. Do jutra.
Emma poszła do siebie, gdzie była Tamora przebrana już w piżamę.
- Idziesz już spać? - zapytała Em.
- Jeszcze nie. Przed chwilą przeglądałam notatki, ale odechciało mi się. Teraz czekałam, żeby tak ogólnie pogadać z tobą, wymienić się newsami, bo nie miałyśmy za bardzo dziś okazji.
- Wiem, tak się złożyło. Praktycznie od 8.00. do 18.00. cały czas zajęcia, co prawda były te dwie godzinne przerwy, ale to bezsensu, żeby co chwilę latać tam i z powrotem.
- Dokładnie. Ten pierwszy dzień był dla mnie ciężki. A jak u ciebie?
- W sumie nie było aż tak źle. Zwłaszcza, że John był ze mną na drugich zajęciach.
- O, fajnie. Zauważyłam, że dość często ze sobą gadacie.
- Tak jakoś wychodzi, że na siebie wpadamy.
- Czemu tu jest tylko dwóch chłopaków? Ty gadasz z Johnem, Matthew zagadywał Jennifer - wyliczała Tamora.
- Ty przecież też rozmawiałaś z Johnem, na przykład dziś przy śniadaniu.
- Z tobą jednak częściej rozmawia...
- Dopiero drugi dzień tu jesteśmy. Z pewnością jeszcze jakiś chłopak będzie.
- A no wiem, ten Bradley miał podobno dziś przyjechać. 
- Właśnie i jeszcze będzie oprócz niego jedna osoba, ale to już nie wiemy kto.
- Weź się zapytaj Johna, o tego jego kumpla, kiedy przyjedzie - zaproponowała blondynka.
Emma również była ciekawa i z tego też powodu postanowiła pójść do Johna. Mimo to najpierw jeszcze wzięła piżamę, poszła się umyć do łazienki i przebrać. Kiedy skończyła wykonywać te czynności, zamknęła okno, o którym Jenni najwidoczniej zapomniała. Potem odniosła rzeczy do swojego pokoju i poszła pod drzwi do siedziby Johna, zapukała w nie. Usłyszała:
- Proszę!
Zatem weszła do środka.
- Ach, to ty - powiedział John.
- Mogę zabrać chwilkę - odrzekła niepewnie. Zastanawiała się, czy nie się wycofać, ponieważ zauważyła, że chłopak nie jest w najlepszym nastroju.
- Tak, usiądź - wskazał na miejsce na kanapie obok niego.
- Jesteś pewien? Bo widzę, że już się przebrałeś. Chciałeś iść spać?
- Nie, siedziałem tutaj tak sobie - mówił patrząc w okno znajdujące się teraz mniej więcej na wprost niego.
Dziewczyna usiadła na wskazanym wcześniej miejscu.
- Coś się stało? - spytała.
- Czemu? - odpowiedział zmieniając ton głosu na weselszy, wszakże czuć było, iż tylko udaje. - Jak tam się współpaliło?
- Zabawne, a jak tobie się grało?
- Fajnie nawet, ale trochę nudno samemu.
- A właśnie, gdzie jest ten cały Bradley? - w tej chwili Em zauważyła, że John patrzy jakby nieobecnym wzrokiem.
Po pewnym momencie John odpowiedział:
- Nie wiem, nie wiem gdzie jest, ani kiedy będzie. 
- Dzwoniłeś do niego?
- Oczywiście, ale nie odbiera.
- To o to chodzi? Ale czemu tak nagle przejąłeś się tą sprawą? Przecież jak wtedy grałeś, to wszystko wydawało się być w porządku, a nie minęło od tego jakoś dużo czasu.
- Najwyraźniej wystarczająco dużo... Nie no, dobra. Nie chodzi o to, że jestem jakimś melancholikiem. Cały ten ciąg przyczynowo skutkowy już ci tłumaczę.
- Słucham uważnie.
- Po prostu gdy skończyłem grać, pomyślałem, że skoro już siedzę przed telewizorem, to obejrzę coś i przejeżdżając po programach natknąłem się na wiadomości. Lubię dowiadywać się o nowościach ze świata, kraju i ciekawi mnie też polityka. Sama rozumiesz. Po krótkim czasie pokazali tam jak dziennikarze nadają z miejsca wypadku, zderzenie samochodu osobowego z ciężarówką. Okazało się, że stało się to na pobliskiej trasie od naszego miasta rodzinnego. Zwłoki są zmasakrowane, w skutek czego nie udało się ich jeszcze zidentyfikować. Dodatkowo fakt, że nie odbiera i miał być tu najpóźniej dzisiaj... Wszystko mogłoby się łączyć w całkiem spójną całość.
- A czym on miałby jechać, rozpoznałeś jego pojazd?
- Samochodem, tylko tamten był inny. Ale mógł od kogoś akurat pożyczyć, bo on nie miał własnego. Zazwyczaj brał od ojca, ale ten nie zawsze mu go dawał do dyspozycji.
- Hm... Ale na taką okoliczność jak rozpoczęcie studiów, to by raczej mu pożyczył, prawda?
- Może. Chyba nawet coś wspominał, że tata ma go przywieźć, bo w przeciwnym razie ktoś musiałby wtedy odprowadzić auto do miasta rodzinnego. Ale to nie jest pewne, dodatkowo nie ma z nim żadnego kontaktu... Więc mogło się coś stać.
- Jeszcze nic nie wiadomo, bądź dobrej myśli. Zawsze patrzysz tak pesymistycznie na świat?
- Nie, to Bradley czasem miał takie fazy i zawsze go za to wyśmiewałem. Mówiłem: jesteś facet, nie rycz! Chociaż oczywiście nie płakał.
- Właśnie, więc teraz sam od siebie tego wymagaj. Na którą masz jutro?
- Na jedenastą trzydzieści chyba... czy coś takiego.
- A, to fajnie. Jeśli chcesz sobie poprawić humor to zawsze możesz pooglądać jakąś komedię, może coś leci ciekawego w tv - zaproponowała Emma.
- Haha. Nie, ja za telewizor już dzisiaj raczej podziękuję - mówił już pogodniejszym głosem.
- Racja. Głupi pomysł. Ja już idę do siebie. Pa.
- Na razie.
Gdy Emma wróciła do pokoju zobaczyła, że Tamora już śpi.
- "Może to nawet lepiej - pomyślała. - Co prawda to ona właśnie chciała się dowiedzieć jak stoi sprawa z Bradleyem, ale takimi domysłami lepiej się nie dzielić. Oczywiście rozumiem sytuację Johna, bo musiał komuś się wyżalić. Poza tym wypytywałam go o to, przeczuwając po sposobie wypowiadania przez niego pierwszych już słów, że ma nienajlepsze wieści. Oby tamtemu jego koledze nic się nie stało."
Po takim wewnętrznym monologu dziewczyna poszła już spać.

 Teraz czas na wywiad z 10 maja. Jednak udało mi się kogoś znaleźć, a jest to Daria Grzywna (storyinspiteofall.blogspot.com) czyli "D", "J" natomiast oznacz moje kwestie (jeśli ktoś już czytał mojego bloga, to sam by się już domyślił jak kogo podpisuję, ale może zdarzą się nowi czytelnicy). Zaczynamy:
J: Hejka. Jak tam mija weekend?
D: Heej. ; > Mój weekend wygląda tak jak zawsze. Leniwie i bardzo powoli. Zwykle całe dnie spędzam przy komputerze oglądając filmy lub czytając książkę. W ostateczności piszę opowiadanie na bloga. Czym powinnam się zając teraz, lecz brak mi chęci i weny.
J: Rozumiem. Uważam, że takich rzeczy jak np. pisanie opowiadania nie powinno robić się na siłę, w końcu to dzięki wenie staje się ono efektowne. Może przedstawisz się?
D: Masz całkowitą rację. ;> Hmm... Nazywam się Daria, mam 17 lat, chodzę do 1 liceum, mieszkam blisko granicy z Ukrainą (Chełm).
J: No dobrze. Pisałaś, że lubisz w wolnym czasie oglądać filmy. Masz jakieś swoje ulubione gatunki, aktorów?
D: Oglądanie filmów to zajęcie które mnie odpręża, czasami potrafię obejrzeć 5 filmów w ciągu dnia, więc dużo ich się nazbierało. Ale najbardziej lubię: Fantasy, Science-fiction, Romanse, Dramaty, Psychologiczne, Historyczne. A z aktorów uwielbiam i cienię: Johnny`ego Depp`a, Jamiego Bowera i Paula Wesleya. ;>
J: Tak, oglądanie filmów naprawdę pozwala się zrelaksować, wczuć w inny nastrój, a nawet nową rzeczywistość. Masz jakiś swój ulubiony? Jeśli tak, to co o tym zdecydowało?
D: Ostatnio fascynują mnie produkcje Marvela, czyli Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor, Avengers. Czyli zlepek sf, humoru i dopracowania szczegółów, Lubię także produkcje Tima Burtona w których Gra Depp, tj: Edward Nożycoręki, Mroczne Cienie, Sweeny Todd, itd. Po prostu mistrzowskie wykonaniu obu panów. No i oczywiście Daru Anioła. Ten film widziałam po przeczytaniu książek, trochę scenarzyści mnie zawiedli, ale Jamie nie.
J: O dziesiątej muzie już starczy. Wspominałaś, że lubisz czytać książki. Masz swoich ulubionych pisarzy, dzieła literackie?
D: Uwielbiam dzieła Cassandy Clare ( Dary Anioła, Diabelsie Maszyny) Rowling (Harry Potter), Fitzpatric (Szeptem). Do tego dochodzi jeszcze: Percy Jackson i Niezgodna. ;>
J: Na swoim blogu zamieściłaś ostatnio prolog swojego opowiadania. Gdybyś miała krótko polecić innym czytanie Twojego tworu, to co byś im przekazała? Czyli prosiłabym o taką rekomendację. Możesz opisać trochę fabułę.
D: Ciekawie się składa, bo nikt jeszcze nie zna fabuły. No, do teraz. Opowiadanie które zamieściłam na swoim blogu jest o dwojgu nastolatkach, których różni pochodzenie, miejsce na świecie i powołanie, gdy się spotkają okazuje się, że mają tą samą naturę. Ich los złączy ścieżki, którymi chodzą. Napotkają wiele przeciwieństw i złych odczuć, przez które może dojść do zniszczenia ludzkości.
J: Zapowiada się bardzo interesująco. Czytałam Twój prolog i muszę przyznać, że masz talent do pisania. Bardzo dobrze operujesz słowami, wytwarzasz swoisty klimat. Masz może coś, co Cię inspiruje, daje wenę?
D: Nie, raczej nie. To się staje samoistnie. Siadam, biorę laptop i piszę. Zwykle, dzieje się to kiedy w ostatnich dniach doświadczę bólu/smutku. Te odczucia pomagają mi tworzyć. Dzięki nim, moje słowa formują się już w głowie, przelewanie ich przez klawiaturę jest już drobnostką.
J: No tak. Każdy może mieć swój indywidualny sposób na tworzenie. Miałaś już przedtem jakiegoś bloga?
D: Taak, rok temu założyłam bloga, też z opowiadaniem (o podobnej tematyce). Tyle, że nie dokończyłam go. (comestasmimowoli.blogspot.com) Zdecydowałam ostatnio, że zabiorę się za niego w najbliższym czasie i powstanie kontynuacja rozdziałów. ;>
J: Teraz zmienię trochę temat. Wiesz już kim chcesz zostać w przyszłości?
D: W tej chwili? Nie mam pojęcia. Wiem tyle, że powinnam podążać w humanistycznych kierunkach. Bo do umysłów ścisłych nie należę. Oczywiście, że chciałabym zostać pisarką, ale nie wszyscy potrafią się z tego utrzymać. Bardzo lubię pomagać ludziom, więc może to w tę stronę pójdzie.
J: Doskonale potrafię się wczuć w Twoją sytuację. Ja też chcę podążać ścieżką dla humanistów, lecz nie wiem jeszcze jaką. Życzę Ci zatem, odnalezienia swojej drogi i byś nią szczęśliwie kroczyła. Dziękuję bardzo, iż zgodziłaś się udzielić mi wywiadu - chciałam już nawet z całego pomysłu zrezygnować, ponieważ potrzebuję do tego drugiej osoby, lecz ku mojemu zadowoleniu udało mi się przeprowadzić go z Tobą. Nie mam już więcej pytań.
D: To ja bardzo dziękuję za wywiad, i życzę Tobie, żebyś osiągnęła w życiu to, do czego dążysz. Powodzenia przy blogu. ;> I Pozdrowienia dla czytelników.
Tym oto miłym akcentem wzajemnych życzeń dotyczących przyszłości zakończyłam pogawędkę. :)
 W tym poście to już wszystko, a więc do kolejnego.

piątek, 9 maja 2014

Powieść, wywiad i sztuczki magiczne

Siema! Wreszcie weekend, świetnie. ;) Z tejże okazji piszę dziś notkę. Wreszcie czas wolny, chociaż ostatni tydzień wcale nie był przytłaczający. Chodzę do drugiej klasy liceum i dzięki maturzystom miałam pierwsze trzy dni tygodnia wolne. Nie będę dalej owijać w bawełnę, tylko od razu przejdę do dalszej części powieści:

Emma właśnie zaczęła się przebudzać, w pierwszej chwili rozejrzała się gdzie jest. Nie była bowiem przyzwyczajona do widoku mnóstwa bagaży koło siebie. Potem spojrzała w lewą stronę, przez okno. Było już jasno. Sprawdziła godzinę.
- "Co?! - myślała z lekka zestresowana. - Jak to, 7.37? Przecież o szóstej mieliśmy być już na miejscu. Co ten kierowczyna sobie ze mnie drwi, czy co? Niech się jeszcze okaże, że pomylił kierunki... Nie ma co, muszę z nim zamienić słówko."
- Proszę pana - powiedziała Em przechylając się lekko w prawą stronę i do przodu tak, by móc obserwować kierowcę i jego poczynania. - Czemu jedziemy?
- Pani nie wie? Jeszcze się pani nie obudziła? - zapytał kierowca lekko się uśmiechając.
Teraz dopiero gdy było jasno Em zauważyła, że jest to blondyn, który może mieć gdzieś z 20 lat i zastanawiała się czemu mówi do niego na pan, jednak głupio byłoby nagle zmieniać sposób mówienia.
- Co pan ma na myśli? - zapytała. - Powtórzę pytanie: czemu jedziemy? Mieliśmy być pod akademikiem o godzinie 6.00. z tego, co mnie poinformowano.
- Ach, więc o to chodzi. Korki oczywiście, na nie nic nie poradzę, choćbym chciał.
- Aha, ale mimo wszystko mógł mnie pan wcześniej obudzić i poinformować o tym, że jest przewidziane opóźnienie.
- Ale nie ma się już czym martwić. Jesteśmy za pięć minut na miejscu. Niech pani poobserwuje teren, będziemy przejeżdżać teraz koło budynków uczelni.
Emma zaczęła rozglądać się przez okno. Okolica wyglądała dość imponująco, zwłaszcza w świetle słońca. Siedziała już cicho i czekała na swój akademik. Wreszcie kierowca odrzekł:
- O! Proszę, jesteśmy na miejscu.
- Dobrze, dziękuję za podwózkę. Jakby co pieniądze wpłaciłam na uczelni.
- Tak, wiem. Pomóc pani w wyciąganiu bagaży?
- Hm... A czemu, gdy mnie pan zabierał z domu nie zaproponował tego samego?
- Bo pani nie prosiła - odparł uśmiechając się.
- A teraz może to zrobiłam? - zapytała ze zdziwieniem unosząc lekko w górę lewą brew.
- W takim razie teraz chcę naprawić mój wcześniejszy błąd.
- Nie, spoko, obejdzie się. Przynajmniej nie będę musiała płacić za siłownię - odpowiedziała uśmiechając się i biorąc od razu parę bagaży w ręce.
- W takim razie nie narzucam się, otworzę chociaż drzwi.
Chłopak zrobił to, a Em od razu położyła bagaże na chodniku.
- To może pomogę je wnieść? - zaproponował kierowca.
- Nie, dziękuję. A pan nie musi nigdzie o tej porze być? Przecież jazda ze mną się opóźniła.
- Faktycznie - odrzekł uderzając się ręką w czoło. - Muszę się spieszyć, szef nie będzie zadowolony.
Kierowca szybko wskoczył do samochodu i odjechał. Emma natomiast chwyciła walizkę i przyjrzała się akademikowi.
Gdy weszła do środka postanowiła, że zostawi tam chwilowo bagaże, a międzyczasie przejdzie się po różnych pomieszczeniach. Na lewo od korytarza było miejsce przeznaczone na oglądanie telewizji i czytanie książek. Na prawo natomiast znajdowała się stołówka, a za nią kuchnia. Na pierwszym piętrze były dwa pokoje i dwie duże łazienki. Na drugim mieściły się trzy pokoje i  - co pozytywnie zaskoczyło dziewczynę - siłownia. Emma po kolei wszystko oglądała. Dziwił ją jednak fakt, iż nikogo poza nią w budynku tym nie ma.
- "No pięknie - myślała. - Przez tego bałwana kierowcę jestem tu ostatnia, pewnie każdy już wybrał sobie miejsce, a ja nawet nie wiem, które dla mnie zostało. Chyba będę musiała się czymś zająć i poczekać, aż reszta przyjdzie. Zresztą gdzie oni mogą być o takiej godzinie? Nie poważni są chyba ci ludzie."
Postanowiła więc pochodzić jeszcze po nowo poznanym budynku. W końcu Emma usiadła na kanapie w korytarzu, by widzieć, gdy ktoś wreszcie nadejdzie. Chwilę po tym studentka zobaczyła, jak do środka wbiega dwóch chłopaków z walizkami. Jeden z nich był trochę grubszy, ale mimo to biegł pędem krzycząc:
- Gdzie jest kibel? Ostrzegam, dłużej nie wytrzymam.
- Masz go na pierwszym piętrze - odpowiedziała szybko donośnym głosem Em.
Poinformowany chłopak od razu pobiegł po schodach, był to brunet w czarno-czerwonej koszulce w kratkę, pod którą miał białą bluzę. Kolejne osoby też zaczęły się już zjawiać. Drugi współlokator powiedział:
- Szczęście, że wiedziałaś gdzie to jest. A tak poza tym, nazywam się John Hill - wyciągnął dłoń do uścisku.
- Miło mi, Emma Czartoryska.
- Ciekawy jestem ile osób tu ma mieszkać, wiesz może?
- Owszem, z tego co słyszałam powinno nas być w sumie osiem.
- To nas jest dwójka, ten od kibla trzeci...
- Jeszcze trzy dziewczyny przed chwilą weszły.
- Więc jak na razie twoja płeć wygrywa, zobaczymy jak gra potoczy się dalej - odrzekł uśmiechając się. - Czyli jeszcze dwie osoby dołączą do naszego szanownego grona i nawet chyba wiem kto...
- Tak? Znasz te osoby?
- Tylko jedną, właściwie jednego. Mój kumpel Bradley też ma tu mieszkać. Powinien tu już być, ale korki, dzisiaj stanowią nie wiem czemu większy problem niż zwykle. Przecież to chyba nie jest tak, że nagle wszyscy studenci zablokowali ulice.
- Hm... A kto wie? Ja też miałam dziś problem z dojazdem, bałam się, iż będę ostatnia, lecz nie, okazałam się być pierwsza.
- No widzisz. Chociaż on coś wspominał, że może przyjechać jutro, bo ma jeszcze coś do załatwienia. Mniejsza o niego. Nie długo zaczyna się w Klubie Studenckim powitanie uniwersyteckie, prawda?
- Zgadza się, chyba już lepiej tam pójść.
- Możesz już iść, ja jeszcze chwilę tu zostanę.
- Spoko, to do zobaczenia.
Emma wyszła z budynku i spostrzegła, że w obrębie akademika są rowery na stojakach. Dokładniej było to przy murze, na którym było napisane "na użytek dla mieszkańców".
- "Super, nie będę musiała iść na piechotę. Tym bardziej, że nie znam jeszcze tej okolicy i mogłabym długo błąkać się po mieście. Trzeba tylko wybrać odpowiedni kod - myślała trzymając zapięcie zabezpieczające jeden z rowerów, był on zielonego koloru. - Kobieta z uczelni coś wspominała. Zaraz... Jaka to była kombinacja... Mam! 891."
Kiedy Em odblokowała już pojazd wsiadła na niego i poczęła jechać w wyznaczone miejsce. Po trochę mniej niż 20 minutach była już przy wyznaczonym budynku. Następnie odstawiła rower w przeznaczoną do tego lokację. Teraz mogła już w spokoju wejść do Klubu Uniwersyteckiego. Ujrzała tam na wprost schody, a po bokach dwa stragany. Dziewczyna podeszła do tego po lewej stronie.
Mieściły się tam wszelakiego rodzaju informacje typu plan czy program zajęć, była też wiadomość mówiąca o tym, że można się spotkać z profesorem. Oprócz tego można było wziąć z tego stolika tzw. gratisy, do których należały plakat uniwersytetu, zośka, latający dysk, gazowany napój (te rzeczy Em zdecydowała się zabrać) i słodki batonik. Jako, że studentka w pobliżu nie widziała żadnej znajomej twarzy postanowiła już wrócić do akademika. Poszła zatem po rower i pojechała w stronę budynku.
Kiedy weszła do akademika zauważyła tam Johna rozmawiającego ze współlokatorką. Chłopak widząc Em podszedł w jej stronę i zaprosił ją do wspólnej rozmowy:
- Czas poznać się z resztą - powiedział.
- Jestem Ayana Yuki, miło mi cię poznać.
- Emma Czartoryska, mi również. To już jakiś plus, znam dwie osoby z nazwisk.
- A mam zamiar sprawić, by dziś wieczorem poznali się wszyscy, o ile ta dwójka jeszcze dziś się zjawi. Najwyżej później się zintegrują - rzekł blondyn.
- Masz jakiś konkretny pomysł? - zapytała Em.
- Wspólny posiłek. Jest tylko jeden problem, ktoś umie gotować? - zapytał.
- Ja sobie całkiem nieźle z tym radzę, będę tylko potrzebowała odpowiednich składników - odpowiedziała Ayana.
- Hm... Ale nie wiem czy mamy teraz czas by latać po sklepach. Zresztą to powinno być coś na szybko - tłumaczył John.
- Mam pomysł! Może zamówimy pizzę. Ja stawiam - odrzekła radośnie Emma.
- O, świetnie. Ale jesteś pewna, że chcesz sama za to płacić? - spytała czarnowłosa dziewczyna.
- Tak, spoko, to nie problem - odparła Em.
- Mogę się dołożyć - zaproponował chłopak.
- Tym razem ja biorę to na siebie, kiedy indziej będziesz to mógł zrobić ty.
- Okay, w takim razie wszystko ustalone.
Emma poszukała szybko w telefonie numeru do dostawcy pizzy (spisała go już w domu, gdyż przewidywała, iż w przyszłości może się przydać) i zadzwoniła. Osoba, która odebrała poinformowała, że zamówione danie powinno być za około godzinę. Co prawda trwało to trochę dłużej, ale mimo to spóźnienie nie zdołało popsuć studentce humoru. Em zaniosła natychmiast pudełko z pizzą na stołówkę i zawołała głośno, że wszyscy mają przyjść jeść. Zaraz też zjawił się tam John, zasiedli do stołu, po czym powiedział:
- Pizza już, super!
- Widzę, że zdążyłeś się przebrać. W jakim to celu? Chyba na nie masz w zwyczaju ubierać się na sportowo do spożywania posiłków. A może to jakiś nowy trend?
- No co ty, nawiasem mówiąc śmieszą mnie ludzie, którzy ślepo podążają za najnowszą modą. Nie przeczę, że czasem fajnie jest coś zmienić. Ale ludzie najpierw śmieją się z danych ubrań, mówią, iż za nic w świecie tego nie ubiorą, a gdy strój ten pojawia się np. w gazecie to pomimo swoich wcześniejszych uprzedzeń zaczynają je nosić. A ja się tak ubrałem, gdyż ćwiczyłem przed chwilą na siłowni.
- Rozumiem, oby ktoś jeszcze się tu pojawił.
- Martwisz się? Najwyżej sami zjemy tą całą pizzę - rzekł John lekko się zaśmiewając.
W tym momencie weszły jednak do pokoju trzy osoby.
- Chodźcie tu! - rzekł blondyn wykonując przy tym ruch ręką zachęcający ich, by podeszli do stołu.
- Ale tu krzesła są tylko cztery przy jednym stole - zauważyła Ayana.
- Nie ma sprawy - odrzekł John zwalniając miejsce, po czym wziął od innego stolika krzesło, dostawił je do tego, na którym znajdowała się pizza.
Wszyscy szybko chwycili kawałki dania, oprócz chłopaka w czarno-czerwonej koszulce w kratę, gdyż sprawdzał on coś w telefonie i nadal nie zajął jeszcze miejsca. Wtem zorientował się, że reszta już je.
- Czekajcie! - powiedział nagle rzucając się na przedostatni kawałek i siadając na krześle.
- To już wszyscy? - zapytał John rozglądając się po sali.
- Powinna być jeszcze jedna dziewczyna - odrzekła blondynka.
- No trudno, jej strata - rzekł chłopak w sportowym ubraniu. - Zatem zebrałem was tutaj, aby...
- Nie mów tak oficjalnie - wtrącił się drugi chłopak. - Chodzi o to, żeby się poznać, tak? To ja zacznę, jestem Matthew Tellmer, możecie mi mówić Matt .
Obok niego siedziała blondynka, więc po nim ona się przedstawiła, nazywała się Tamora King. Potem przyszedł czas na Johna, Emmę i Ayanę.
- Ciekawa jestem kto jeszcze tu będzie mieszkał - powiedziała Tamora.
- Ma być tu mój kumpel Bradley, a ta druga osoba to niestety nie wiem kto - rzekł blondyn.
- A, tak w ogóle Em, dzięki za info gdzie była łazienka - powiedział śmiejąc się brunet.
- Spoko, dobrze, że zdążyłam wcześniej pozwiedzać akademik - odpowiedziała.
Studenci porozmawiali trochę o pierwszych wrażeniach oraz o tym, na jakich są kierunkach. Potem przyszedł czas na przydzielanie pokoi.
- Widziałam na drugim piętrze jeden pokój, w którym jest tylko jedno łóżko i jeśli nie mielibyście nic przeciwko to bym go wzięła - mówiła Ayana. - Mogłabym się w spokoju pouczyć i na dodatek jest tam teleskop, o którym zawsze marzyłam.
Pozostali zgodzili się na to. 
- Emmo, chcesz być ze mną w pokoju? - zaproponowała Tam.
- Okay, spoko, myślałam nad pokojem na pierwszym piętrze, zaraz ci go pokażę. Tylko niech jeszcze oni się zdecydują - rzekła Em wskazując ruchem głowy na chłopaków.
- Ja chcę być na drugim piętrze koło siłowni - odparł Matthew.
- Ty pewnie będziesz w pokoju z tym swoim kolegą, tak John? - zapytała Tamora.
- Mogę być. To weźmiemy ten drugi pokój na pierwszym piętrze - rzekł blondyn.
Chwilę po tym współlokatorzy rozeszli się do wyznaczonych przez nich samych pomieszczeń. Emma zaprowadziła nową koleżankę do ich pokoju. Teraz należało jeszcze ustalić kto bierze jakie łóżko.
- Ja bym chciała to różowe - powiedziała Tamora. - Ale może masz inne zdanie, bo jest większe niż to drugie.
- Nie, spoko. To ja wezmę to z niebiesko-fioletową pościelą - rzekła Em.
Potem dziewczyny rozpakowały się i pogadały jeszcze. Blondynka zaproponowała, by popatrzeć przez okno, bo może przyjdą wreszcie te dwie osoby. Przez dłuższy czas jednak nikt się nie pojawiał, więc dziewczyny postanowiły pójść spać. 

Zapewne trochę Was zanudziłam, no ale tak to już wyglądają zazwyczaj sprawy organizacyjne w nowych miejscach, zwłaszcza w takich, w których będzie się spędzać cały rok.
 Teraz nadeszła pora na wywiad, od razu zaznaczam, że nie wiem czy będzie kolejny (nie mam do tego ludzi, niestety). Moim gościem ;d (w dniu 4 maja) była Dai sy (coraciemnosci.blogspot.com) czyli "D":
J: Hej. Co tam u Ciebie ciekawego słychać?
D: Cześć. A piszę sobie ze znajomymi i przeglądam neta. a co u ciebie? :D
J: Korzystam z tableta i oglądam tv. Przedstawisz się czytelnikom, opiszesz krótko swoje hobby?
D: Oczywiście. Mam na imię Justyna i mam 18 lat. Moim hobby jest taniec i wszystko co związane z ruchem oraz czytanie książek.
J: Odnośnie tańca; chodzisz na jakieś specjalne zajęcia czy wolisz raczej trenować we własnym zakresie?
D: Dawniej w podstawówce i gimnazjum uczęszczałam do szkolnego kółka a teraz raczej to się odbywa w domu. :D
J: Też dobrze, ważne, że nie zaniedbujesz swojej pasji. Lubisz czytać książki, a masz swoje ulubione gatunki?
D: Dokładnie. A ruch to zdrowie. :D Nie mam swoich ulubionych gatunków. Przeczytam wszystko, co jest ciekawe i dobrą ręką napisane. :D
J: To może masz swoich ulubionych twórców?
D: W sumie to podziwiam Panią L.J Smith oraz Panią P.C Cast, które piszą w taki sposób, że chce się czytać i idzie to szybko. ;D
J: A masz jakąś swoją ulubioną powieść, którą byś chętnie poleciła innym? Jeśli tak, to co Cię w niej urzekło?
D: Polecam oczywiście "Pamiętniki Wampirów", ale to chyba każdy zna jeśli nie książkę to serial. Książka jest napisana lekkim stylem i jest inna niż serial, ale właśnie dlatego warto ją przeczytać. Już od pierwszych słów potrafi wciągnąć i zaczarować czytelnika tak, że chce więcej i więcej. Jak dla mnie nr. 1! :D
J: Tak, oczywiście nie dało się nie słyszeć tego tytułu, zatem z pewnością zarówno serial jak i książka zasługują na uwagę. Teraz może przejdźmy do Twojej twórczości. Tworzysz na blogu od sierpnia 2013 r., a więc poświęciłaś na to trochę czasu. Jak zachęciłabyś ludzi do czytania Twojej powieści? Możesz nakreślić fabułę.
D: Dokładnie tak już nie długo rok będzie i jestem z siebie dumna, że nie zakończyłam tego po pierwszych kilku rozdziałach. Każdy kto choć raz miał styczność z wampirami i spodobało mu się to może odwiedzić mojego bloga. Bohaterką mojej twórczości jest młody wampir - Suri, która przeżywa wzloty i upadki swojego nowego życia. Miłość, niebezpieczeństwo, trudne wybory - wszystko na wyciągnięcie ręki. Może rozdziały są krótkie, ale za to trzymają w napięciu i tajemniczości. Mam mnóstwo pomysłów, więc na pewno nudzić się nie będziecie. Ciężko jest tak opowiadać o swoim "maleństwie" dlatego przekonajcie się sami!
J: Mnie ta rekomendacja z pewnością zachęca do dalszego obserwowania bloga. Ci natomiast, którzy jeszcze nie czytali Twojej powieści powinni to zmienić. Czy ten blog, na którym aktualnie tworzysz jest Twoim pierwszym czy może już wcześniej jakiś prowadziłaś?
D: O to bardzo miłe. ^^ Nie. Jest to mój bodajże 3 blog, ale dopiero w tym temacie czuję się znakomicie. No i oczywiście tworzę dla ludzi, którzy dostarczają pozytywnej energii i czekają na nowe rozdziały.
J: Sama czasem piszę i wiem, że są chwile, kiedy może się tego odechciewać. Tobie jednak cały czas udaje się sumiennie pisać. Jak myślisz; czemu to zawdzięczasz, co dostarcza Ci weny, chęci do tworzenia?
D: Dokładnie! Czasem ciężko jest znaleźć siłę i motywację jednak mam przyjaciółkę, która uwielbia losy Suri i chyba by mnie zamordowała gdybym przestała. :D To dzięki niej ten blog istnieje. :D
J: To świetnie, taka motywacja jest bardzo ważna. To już wszystko co przychodzi mi w tej chwili do głowy, zatem dzięki, że zgodziłaś się udzielić wywiadu.
D: Zgadza się. Proszę bardzo i również dziękuję. :*
To tyle.
 Chciałam tu jeszcze coś umieścić, tak sobie myślałam nad tym i wpadł mi pewien pomysł. Kiedyś, dokładniej w zeszłe wakacje interesowałam się trochę sztuczkami magicznymi, iluzją. Miałam wtedy mnóstwo wolnego czasu, to na coś musiałam go przeznaczyć. ;d Teraz przypomniałam sobie o tamtym hobby i dam tu instrukcje kilku prostych do wykonania trików. Możecie przetestować je na rodzinie, znajomych czy kimkolwiek innym. A kto wie; może nawet zostaniecie ulicznymi magikami! hehe Przesadziłam, aż tak efektowne te sztuczki pewnie nie są. Zresztą osądźcie sami, oto one:
"Magiczna siódemka"
Zaproponuj koledze aby wybrał sobie dowolną cyfrę w przedziale od 1 do 9.
Następnie poproś, aby pomnożył ją przez 2, dodał do wyniku 14, podzielił przez 2 i odjął początkową liczbę. Ty znasz wynik z góry. Bez względu na to od jakiej cyfry zacznie się liczenie - wynik zawsze wyniesie 7.  (Jeżeli chcesz aby wynik zawsze wynosił np. 9, to zamiast w zadaniu dodawać liczbę 14 musisz dodać liczbę dwa razy większą od wyniku czyli 2 * 9 = 18).
"Telepatia"
Podaj koledze kartkę papieru i poproś aby przerwał ją na trzy równe części.
Następnie odbierz od niego kartki dla sprawdzenia czy są równe i poproś go, aby na tych kartkach napisał na przykład dwa kółka i jeden krzyżyk. Przy podawaniu kartek uważaj, aby krzyżyk postawił na środkowym kawałku kartki, który ma po obu stronach oberwane krawędzie. Kartki składa się teraz i wrzuca do pudełka, a Ty możesz pozwolić na zawiązanie sobie oczu. Pomimo tego i tak odnajdziesz kartkę z krzyżykiem, bo wystarczy, że przez dotyk odnajdziesz kartkę, której obie krawędzie nie są gładkie. 
"Zgadywanie daty urodzenia"
Poproś kolegę aby pomyślał liczbę oznaczającą miesiąc jego urodzenia, pomnożył ją przez 2 i dodał 5. Tę ostatnią sumę ma jeszcze pomnożyć przez 50, a do wyniku dodać swój wiek liczony w latach. Poproś kolegę o podanie ostatniej liczby i w pamięci odejmij od niej 250. Dwie ostatnie cyfry otrzymanej liczby dadzą wiek kolegi, a dwie pierwsze jego miesiąc urodzenia (jeśli otrzymana liczba jest trzycyfrowa, to pierwsza cyfra oznacza miesiąc). 
"Próba siły"
Opis:
Iluzjonista prosi jednego ochotnika z widowni znacznie silniejszego od magika. Podczas pokazu pokazuje, że jest w stanie całkowicie pozbawić siły osobę uczestnicząca w pokazie. Magik łączy dwie pięści w ten sposób, aby kciuk skierowany był przed siebie a następnie prosi uczestnika o  ich rozłączenie. Ten z całej siły ciągnie ramiona, lecz nie potrafi tego dokonać. Teraz iluzjonista prosi, aby widz zacisnął ręce w ten sam sposób, a sam przy pomocy dwóch palców bez problemu rozdziela zaciśnięte pięści uczestnika.
Sekret:
Podczas tego pokazu siła nie odgrywa żadnej roli. Kiedy magik łączy ze sobą pięści tak, że stykają się kostkami palców- należy wysunąć łokcie do przodu. Widz nie jest w stanie rozdzielić twoich rąk. Kiedy widz złączy swoje pięści musisz je rozdzielić, ale w inny sposób. Połóż jeden z palców lewej ręki nad jedną z jego pięści, natomiast palec drugiej ręki umieść pod drugą pięścią. Teraz wystarczy szybkim ruchem pchnąć dolnym palcem do góry, a górnym na dół szybko rozdzielając obydwie pięści wprawiając widza w wielkie zaskoczenie.
"Ciężkie powieki"
Opis:
1.Iluzjonista prosi jednego z widzów, aby patrzał oczami prosto przed siebie, a następnie spojrzał gałkami ocznymi jak najwyżej lecz bez podnoszenia głowy. Widz powinien patrzeć  tak wysoko jak może, a następnie zamknął powieki, ale nadal aby gałki oczne skierowane były do góry. Następnie magik będzie prosił, aby ta osoba otworzyła oczy (dalej skierowane do góry). Niestety mimo próby widz nie będzie w stanie tego wykonać czego dowodem będzie drżenie i mrużenie powiek.
2.Teraz iluzjonista prosi uczestnika, aby się rozluźnił i skierował gałki oczne tak, jakby chciał popatrzeć na podłogę a następnie otworzył powieki. Jednak tym razem rozkaz zostanie wykonany bez problemu
Sekret:
Sztuczka opiera się na zasadzie pracy mięœśni. Nie można otworzyć oczu, kiedy gałki są skierowane do góry, jeśli patrzysz w dół - tak.
 To już wszystko. W ten sposób kończę wpis. Do kolejnego postu. ;)

poniedziałek, 5 maja 2014

Początek powieści, badanie możliwości

Dzień dobry wszystkim. :) Myślałam tak sobie, że w poprzedniej notce nie sprecyzowałam właściwie do końca, co na blogu będę zamieszczać. Owszem, pisałam o wywiadach i na szczęście nadal to podtrzymuję, ponieważ znalazła się kolejna osoba gotowa go udzielić. Z całą pewnością jednak stwierdzam, iż to mi nie wystarcza (wpis zatytułowałam badanie możliwości, ma to dotyczyć właśnie tego, że nie wiem czemu jeszcze w głównej mierze będzie służył blog). Zastanawiając się tak znowu do głowy przyszedł mi pomysł z opowiadaniem; dodatkowo czytam czasem blogi z właśnie powieściami lub po prostu książki i plan ten tym bardziej nie chce zgasnąć. Poza tym podziwiając piękno przyrody zwłaszcza w słoneczny dzień, słuchając chociażby chwytliwej muzyki czy właściwie przez robienie czegokolwiek można niejako uzyskać wenę, z której żal byłoby nie skorzystać. Tak więc na razie spróbuję wpleść do bloga też opowiadanie, lecz pisać będę raczej tylko wtedy, gdy zajdzie ku temu odpowiednia sposobność. Główna bohaterka będzie bardzo zauważalnie tylko jedna, przy poprzednich chciałam opisywać losy kilku osób i na dobre mi to nie wyszło. Zdjęcia nadal będę dodawać z The Sims 3, byście lepiej wyobrażali sobie daną sytuację, czy po prostu widzieli ją tak jak ja. Wobec tego zaczynam tworzyć:
Był na pozór zwyczajny, spokojny wieczór, lecz nie dla Emmy Czartoryskiej. Dziewczyna siedząc na kanapie w salonie połączonym z korytarzem cały czas rozmyślała tylko o studiach, które ma niebawem zacząć. Mieszkała już sama, jednakże w znacznej mierze dzięki pomocy finansowej rodziców (jej ojciec miał na imię Benny, a matka Bella). Dziewczyna obiecała, że w przyszłości wszystko spłaci. Miała bowiem wielkie marzenia, mianowicie chciała rozwijać się w branży filmowej, konkretniej na wydziale reżyserii. Z tego też powodu wybrała taki kierunek studiów, który może jej pomóc w osiągnięciu celu czyli "sztuki piękne". Co prawda nie dotyczy on jedynie filmu, ale i innych dziedzin sztuki, lecz z pewnością się przyda. Em dodatkowo dochodziła do wniosku, iż może spróbować swoich sił w pisaniu książek, dzięki honorarium mogłaby szybciej spłacać gotówkę rodzicom. Mimo wszystko Bella i Benny zgodnie stwierdzili, że na razie nie będą od córki żądać żadnych pieniędzy, wolą by dziewczyna skupiła się na nauce, a poza tym mieli pewien majątek. Jej ojciec prowadził znaną restaurację, którą w przyszłości miał pokierować starszy brat Emmy czyli Marius. Młoda Czartoryska postanowiła skupić się wobec tego na studiach.
- "Już dziś wyjeżdżam - myślała. - Czy aby na pewno wybrałam dobry kierunek. Sztuki piękne... No nie wiem, chyba dałam się ponieść chwili. Ja - artystka? Niezły żart, jakby ktoś powiedział mi o tym rok temu od razu bym go wyśmiała. Muszę jednak przyznać, że chyba dokonała się we mnie swego rodzaju przemiana przez ten okres licealny. Zresztą decyzja już dawno postanowiona, nie raz nad nią się zastanawiałam. Wobec tego na sto procent nie kierowałam się jedynie krótkotrwałym impulsem. Powinnam lepiej zacząć się bać czy sobie poradzę..."
 Nagle zadzwoniła komórka Em, na której ekranie wyświetlił się nieznany numer. Młoda dorosła wiedziała mimo to kto dzwoni, a więc od razu odebrała:
- Tak, słucham? - zapytała.
- Dzień dobry. Z tej strony pracownik uniwersytetu. Pragnę zawiadomić, iż pojazd będzie po panią za pół godziny. Następnie pojedzie do akademika Sala Anny, który pani wybrała.
- Dziękuję. Do widzenia.
- Do usłyszenia.
Emma od razu rzuciła się w stronę swoich już o wiele wcześniej spakowanych bagaży i zaczęła je wynosić przed dom. Potem jeszcze szybko pobiegła umyć zęby miętową pastą, zaczęła przeglądać się w lustrze i - jak to miała zwyczaj - układać włosy. Po paru chwilach usłyszała dźwięk nadjeżdżającej ciężarówki i klakson.
- "Przyjechali po mnie" - pomyślała i szybko wybiegła przed budynek. 
Rzeczywiście był to ten właśnie samochód, gdyż jego wygląd na to wskazywał (symbole tegoż uniwersytetu). 
Dziewczyna zaczęła wnosić po kolei bagaże, aż w końcu została jej ostatnia walizka, po której wniesieniu miała już ostatecznie pożegnać się na rok studencki ze swoim dotychczasowym miejscem zamieszkania. Zatem kiedy już wszystko, co zamierzała zabrać znalazło się w pojeździe kierowca ruszył. Em zasiadła na miejscu za kierowcą, po czym sprawdziła w telefonie czas; była 22.15. Dziewczyna mimo, że za parę godzin miała być na miejscu była coraz bardziej zniecierpliwiona, ale i podekscytowana. By się jako tako uspokoić postanowiła posłuchać muzyki. Jej bagaże były porozrzucane po siedzeniach, nie chciało się jej ich układać, gdyż podróż według niej nie trwała dostatecznie długo, aby opłacało się to robić i dodatkowo zbliżała się noc. Odszukała tylko szybko swój mały, podręczny plecak. W środku tejże torby, a dokładniej najmniejszej przegródce była mp4-ka. Emma od razu ją wyciągnęła, włączyła i założyła słuchawki na uszy jak zwykle zwracając uwagę, by ta, na której jest L trafiła do lewego ucha, a R do prawego. Niektórzy nie zważają na takie aspekty, jednak dla niej było to ważne, gdyż twierdziła, że chce słyszeć utwór tak, jak zaplanował to sam jego twórca (piosenki są bowiem w dźwięku stereo). Emma odtworzyła sobie piosenki głównie z nurtu rocka i tym podobnych; słuchała takich zespołów jak Three Days Grace, Breaking Benjamin, Skillet czy Red. Między kompozycjami tego typu zdarzyło się jej też natrafić na elektronikę, słuchała jej kiedyś bardzo często, więc trudno byłoby się teraz od niej całkowicie odcinać. Zresztą czasem słuchała nawet muzyki klasycznej, ogółem resztą gatunków też nie gardziła - prawdziwie ubóstwiała muzykę. Po dwóch godzinach Em postanowiła przysnąć upewniając się chwilę wcześniej, że gdy będzie na miejscu kierowca ją obudzi. Spała zatem spokojnie.

 Tym razem dosyć krótko, ale na tym zakończę dziś, gdyż to, co będzie się dziać dalej otwiera nowy rozdział w życiu głównej bohaterki czyli mianowicie jak łatwo się domyślić studia.
 Teraz czas na wywiad. Tym razem przeprowadzałam go (w dniach 3 i 4 maja) z blogerką o pseudonimie , emphasis ♡ (ruthlesness.blogspot.com i everygraphics.blogspot.com). Oznaczenia tak jak poprzednio czyli ja to "J", a druga osoba ma zawsze literkę od pierwszej jej imienia lub jak np. w tym przypadku swojej nazwy, więc "E":
J: Witam. Jak tam mija dzień?
E: Witaj. Dzień zaczął się spokojnie, bez żadnych niepowodzeń. Właśnie siedzę sobie i pije kawkę. :)
J: Przedstawisz się krótko - jak Ci na imię, do której klasy uczęszczasz?
E: Mam na imię Natalia. Chodzę do klasy III Gimnazjum . Jestę królę gimbazy! xd
J: Jak spędzasz długi weekend? Wypady z rodziną, znajomymi, a może poświęcasz więcej czasu blogowi lub swojemu hobby?
E: A to zabawne, bo wszyscy na ten czas wyjeżdżają do rodziny, na wieś . A ja muszę siedzieć w domu i sprzątać. W wolnym czasie zajmuje się właśnie moim hobby, czyli muzyka, grafika, fotografowanie xD. Bardzo lubię też podróżować, ale na razie rodzice są za granicą i nie mam czym. ;c Dobrze, że w lipcu przyjeżdżają i wtedy może wezmą mnie do Niemiec. ;)
J: Rozumiem, też cenię sobie wszelakie podróże. A masz może jakieś ulubione miejsce, państwo, które chciałabyś odwiedzić w najbliższe wakacje? Jeśli tak, to czemu akurat ten dany obszar?
E: Bardzo chciałabym pojechać nad morze. Mam rodzinę w Gdyni podobno i fajnie było by zobaczyć taki obszar, na którym się jeszcze nigdy nie było, bo ciągłe jeżdżenie w to samo miejsce co roku robi się nudne. Zawsze jeździłam na Podlasie, też do rodziny. W okolice Białego Stoku.
J: Interesujesz się fotografią, więc w czasie podróży z pewnością wykonujesz jakieś zdjęcia. Wakacje zbliżają się coraz szybciej, zatem czy planujesz publikować niektóre ze swoich fotek np. na blogu czy zachowasz je raczej dla siebie, bliskich?
E: Swoje zdjęcia zachowuje dla siebie, dla bliskich. Są to prywatne rzeczy, które nie powinny się znaleźć w internecie.
J: Rozumiem, chodziło mi nie o tyle zdjęcia, na których jesteś Ty tylko np. krajobrazy. Na swoich blogach umieszczasz tworzoną przez siebie grafikę, od dawna się tym zajmujesz?
E: Wszystkie zdjęcia, które zrobię ja zatrzymuję dla siebie. ;) Grafika zajmuje się 5 miesięcy. Wcześniej też miałam do czynienia z obróbką graficzną ale tylko w Gimpie. To było parę lat temu. Teraz tylko Photoshop CS5, bo w nim już wiem mniej więcej co i jak i zamierzam się tego trzymać i codziennie uczę się nowych sztuczek.
J: Patrząc na Twoje prace muszę przyznać, że dobrze sobie radzisz. A jak w ogóle wpadłaś na pomysł, by zająć się grafiką, coś może Cię zainspirowało?
E: Nie, po prostu pomyślałam sobie ze fajnie było by coś znać i byłoby mi łatwiej, bo nie musiałabym nikogo prosić. Tylko wszystko robiłabym sama. I z czasem grafika zrobiła się moim hobby. Miałam zamiar nawet iść do szkoły fotograficznej, ale w mojej okolicy takowej nie ma. ; c
J: Wspominałaś, że Twoim hobby jest też muzyka. W jaki sposób się to przejawia?
E: Tym, że podążam za aktualnościami muzycznymi. Czytam jakieś ciekawe nowinki, informacje i to na tym tylko polega. Bardzo lubię też śpiewać trochę i ulubione utwory potrafię czasami dobrze śpiewać kilka razy.
J: Masz swoje ulubione gatunki muzyczne, wykonawców?
E: Prawdę mówiąc, słucham tego co mi wpadnie w ucho. Czasami jest to pop, czasami rock, a czasami jeszcze inne gatunki.
J: Dobrze. To już wszystko, o co chciałam zapytać. Dziękuję, że zgodziłaś się poświęcić mi czas.
E: Nie ma za co i również dzięki. ; ) Jest mi bardzo miło, że mogłam uczynić ci ten zaszczyt i z Tobą porozmawiać. :]
I to już koniec rozmowy.
 W swoim nagłówku odwołuję się do haseł dwóch myślicieli, toteż wkleję obrazek ze strony demoty.pl dotyczący tej pięknej nauki - filozofii, miłowania mądrości czy jak to tam zwać:
I pomyśleć, że zastanawiałam się nad studiowaniem filozofii, przecież to może jedno drugie wykluczać (właściwie zniechęcać), choć wcale niekoniecznie. Wszystko zależy jakiej idei filozoficznej się uczepić, a w przypadku zdjęcia, której z nich należało się uczuć. Z tego obrazka mogę sobie wnioskować, że dany materiał opisywał np. pesymistyczną wizję świata wg Arthura Schopenhauera czyli życiem rządzi ślepy, irracjonalny, niezależny od nas samych pęd, który wiecznie zmierza w nie wiadomo jakim kierunku i celu, a więc nie można go zaspokoić, co z kolei prowadzi do braku możliwości odnalezienia szczęścia, sensu co jest równoznaczne z ciągłym odczuwaniem cierpienia. Lepiej zatem nie zawsze mocno zagłębiać się w dane zagadnienia, których akurat musimy się nauczyć. Jeśli zrozumieliście o co mi w tym wszystkim co przed chwilą napisałam chodziło to cieszę się. ;)
 Jeszcze takie tam zdjęcie ze złudzeniem optycznym, iluzją:
Kogo tu widzicie? ;) Starszą kobietę czy może odwróconą młodą? Tu macie link, gdzie znajdziecie jeszcze sześć takich obrazków 2 w 1:
Zresztą wystarczy wpisać w google iluzja, polecam to zrobić jeśli akurat komuś się nudzi.
 Nie mam już więcej pomysłów, o czym by tu napisać, więc kończę. Do kolejnego wpisu. ;)

piątek, 2 maja 2014

Nowy początek

 Witam Was! Pragnę ponownie zacząć pisać na blogu i co za tym idzie mam nową koncepcję. Nie będę - przynajmniej jak na razie - pisać opowiadań, lecz chciałabym pisać wywiady z blogerami. Jednak to, czy uda mi się zrealizować ten cel zależy też od posiadaczy innych blogów, którzy zgodziliby się udzielać mi wywiadów. Przebieg ich będzie odnosić się m.in. do tematyki danych stron (o ile mi się uda, ponieważ nie zawsze będę zorientowana we wszystkich tematach), bieżących wydarzeń czy po prostu życia ich autorów. Spróbuję zatem wczuć się w dziennikarkę (jeśli wciągnie mnie to zajęcie może nawet zdecyduję się na takie studia ;)). 
 A tu jeszcze stary nagłówek, jako taki koniec z poprzednią fabułą. Kontynuować raczej nie będę, gdyż skasowałam już tych simów ze swojej gry trochę czasu temu:
 Może jeszcze krótko o nowym nagłówku; dwa cytaty w nim zawarte wypowiedzieli tacy wielcy filozofowie jak Sokrates i Kartezjusz, trzeci jak wiemy pochodzi z "Hamleta" Szekspira. Napis na samym dole ma pełnić niejako funkcję podsumowania, jest on napisany po łacinie i oznacza: najpierw żyj, a potem filozofuj. Wybrałam właśnie te fragmenty, gdyż są dla mnie dość ważne. Mogłabym teraz rozpisywać się szerzej o ich znaczeniu, ale nie wiem czy kogoś to zainteresuje. Jeśli jednak znajdzie się ktoś taki to wystarczy, żeby napisał w komentarzu, a ja potłumaczę wszystko w kolejnym poście. Dodatkowo dodam, iż interesuje mnie w pewnym stopniu filozofia i literatura.
 To tyle tytułem wprowadzenia. Teraz czas na pierwszy wywiad. Weźmie w nim udział: Nina Hajduk (printaress.blogspot.com). Podpisywać wobec tego będę jako "J" czyli ja i "N" - Nina. Ok, więc start:
J: Siema. Co tam słychać?
N: A no cześć. :3 Wszystko spoko, życie powoli się toczy, a tam?
J: U mnie w porządku. W ogóle dziękuję, że zgodziłaś się udzielić wywiadu. Dodam, iż jesteś pierwszą taką osobą. Mogłabyś się krótko przedstawić, opowiedzieć o swoich zainteresowaniach?
N: Nie ma za co. (: Przyjemność po mojej stronie. To ja tak krótko. Mam na imię Hania i mam 14 lat. Głównie interesuję się grafiką komputerową i wszystkim co związane z muzyką i tańcem. W przyszłości marze, żeby rozwijać się w tym kierunku. c:
J: Faktycznie da się zauważyć, że interesujesz się grafiką - choćby odwiedzając Twojego bloga. Można tam znaleźć wiele ciekawych dodatków. Jak zaczęła się Twoja historia z tymże rodzajem grafiki? Chciałaś po prostu ozdobić zdjęcia czy szukałaś może jakiegoś zajęcia?
N: Tak dokładnie to nie pamiętam zbyt wiele. Wiem, że wiele rzeczy, który wykonuję teraz stało się przez portal glitery.pl. Co do grafiki to zafascynował mnie, chyba, jeden blog z grafiką. Pomyślałam wtedy : Te dodatki są boskie, też chcę takie robić. No i do dzisiaj wykonuję grafikę. Może nie taką idealną, ale widzę poprawki. c:
J: Rozumiem. Muszę jednak przyznać, iż twoje prace zamieszczone na blogu są naprawdę dobre. Jest teraz majówka, jak wykorzystujesz ten czas? Tworzysz więcej grafiki, może spotkasz się częściej ze znajomymi?
N: Dziękuję. ;* Dzisiaj grafikę wykonywałam przez 5 godzin. -,- Ale to tylko przez to, że mam problemy z bloggerem, a dzisiaj wszystko było w porządku więc nie chciałam znowu czekać tygodni na dodanie postu i postanowiłam to wykorzystać. (: Majówkę staram się spędzać jak najaktywniej, ale czasami nie wychodzi z powodu lenia w 4 literach, ładnie ujmując. c:
J: No tak. Mamy wolne, więc można sobie poleniuchować - a co tam. Teraz jeszcze pytanie odnośnie dodatków, które dajesz na bloga; sama wybierasz gwiazdy, które na nich są czy może wykonujesz specjalne zamówienia dla danych osób?
N: No dokładnie. (: To zależy. Jeżeli mam propozycję to robię notki po kolei. Jak na dzień dzisiejszy mam wystarczająco zamówień, czyli wykonuję ją częściej dla innych, ale niestety rzadko widzę rezultaty mojej pracy. :c
J: Ja sądzę jednak, iż dobrze sobie radzisz. Poza tym jak to się mówi "trening czyni mistrza". Wspominałaś wcześniej, że lubisz także śpiewać oraz tańczyć. Masz zatem chyba swoje ulubione gatunki muzyczne lub wykonawców, prawda?
N: Dzięki. No tak, dlatego też widzę poprawę. (: A tu cię zdziwię. Mam kompletnie "rozrzutny" gust muzyczny. Jednego dnia podoba mi się jakaś piosenka, a 2 nie koniecznie. Zresztą to zależy od nastroju, bo przecież muzyka to uczucia. c: Najczęściej jednak sięgam po utwory rockowe, hip-hopowe, rapowe.
J: To dobrze, że nie ograniczasz się do jednego gatunku. Zgadzam się, muzyka pozwala nam się wyrażać. A masz jakieś swoje ulubione zespoły czy raczej tylko piosenki?
N: Z zespołów to mało. Jedynie co mogę wymienić to Bring Me The Horizon, a z pojedynczych osób to Z.B.U.K.U., Iggy Azalea, Eminem. ^^
J: Masz aktualnie jakiś kawałek, który "wpadł ci w ucho"?
N: Jak dla mnie jest on stary, ale genialny : Bring Me The Horizon - Shadow Moses.
J: Faktycznie niezła nuta, też ją lubię. Co do tańczenia to chciałabyś wiązać z nim przyszłość - masz już jakiś konkretny plan jakby to osiągnąć? A może już uczęszczasz na specjalne zajęcia?
N: Moimi hobby dzielę się raczej ze znajomymi. To z muzyką chciałabym wiązać przyszłość. Po końcu roku szkolnego wyjeżdżam za granicę i będę chodzić do gimnazjum artystycznego, gdzie jest tam jeden kierunek, na który chciałabym się wybrać, właśnie związany z aktorstwem, tańcem i muzyką. : )
J: To świetnie, życzę wobec tego sukcesów w rozwijaniu pasji. Nie zabieram Ci już więcej czasu. Jeszcze raz dziękuję, że zgodziłaś się wziąć udział w moim przedsięwzięciu.
N: Dziękuję i nie ma za co, miło było usłyszeć, że ktoś chce ze mną zrobić wywiad. Poczułam się jakbym już spełniła marzenia. ;d
Tak właśnie wyglądał mój pierwszy wywiad.
 Jako, że dziś jest 2 maja czyli dzień flagi RP, jutro zaś święto uchwalenia konstytucji 3 maja zamieszczam tu symbol naszej Polski:
 To już wszystko co zaplanowałam. Dziękuję za uwagę. :)