piątek, 25 października 2013

Powieść - pierwsze zajęcia itd.

Witam. Jest weekend, a więc piszę. Z chęcią dodawałabym nowe wpisy częściej, ale jak wiadomo szkoła. Zatem bez zbędnych słów zaczynam pisać dalszą część historii:

Nad miastem, w którym mieszkają teraz studenci właśnie zajaśniało słońce.
Przyjaciele około godziny 7.00 spotkali się wspólnie przy stole.
- I jak tam? Wypoczęci przed pierwszymi zajęciami? - zapytała Emma.
- Może być, ale i tak jeszcze jestem śpiąca. - odpowiedziała Agnes.
- Dziś wszyscy mamy na 8.00? - zapytał Robert.
- Ja tak, a wy? - powiedział Marius.
- Tak, wszyscy zaczynamy o tej samej godzinie. Wczoraj w nocy nie mogłam zasnąć to prześledziłam trochę wasze plany lekcji.
- A do której w ogóle mamy dziś wykłady? - zapytała Agnes.
- Do 18.00. - powiedziała zrezygnowanym głosem Em.
- Co, żartujesz? - krzyknął wyrażając swoje oburzenie Marius.
- Nie, ułożyli nam plan w ten sposób, że najpierw są zajęcia od 8.00 do 10.00, potem 2 godziny przerwy, potem znowu dwugodzinne wykłady, od 12.00 do 14.00, ponownie 2 godziny przerwy i wreszcie od 16.00 do 18.00 ostatnie lekcje.
- W tym nie ma logiki. - rzekł poirytowany Robert. - Kto wymyśla te rozkłady zajęć?
- Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. - mówiła Em.
- Ok, chodźmy już na zajęcia. - powiedział Robitzu.
- Właśnie. Em, my mamy pierwsze wykłady w tym samym budynku? - zapytała Agnes.
- Tak, ale w innych salach. - odpowiedziała.
Po chwili wszyscy pobiegli z domu w stronę uczelni.
Robert udał się do Akademii Naukowca Barbary na wykłady o wprowadzeniu do podróżowania. Natomiast Marius udał się do Akademii Przedsiębiorczości Mikołaja na analizę strat finansowych. Agnes i Emma weszły razem do budynku Akademii Sztuki Tomasza.
Em zaczynała właśnie zajęcia na temat ryzyko kobiet, a Agnes krótki kurs prawa. Kiedy dwugodzinne zajęcia skończyły się ekipa spotkała się we wcześniej ustalonym miejscu, a mianowicie przy fontannie. Nie dało jej się nie zauważyć, a młodzi dorośli nie znali jeszcze wielu miejscówek. Rozmawiali o tym jak podobały im się pierwsze zajęcia.
W tle rozbrzmiewał dźwięk gitary, na której grał jakiś chłopak.
- Myślicie, że będzie ciężko? - zapytała Em. - Chyba zacznę uczyć się więcej niż w liceum.
- Ja też. - odpowiedziała Agnes. - Przynajmniej będę się starała na bieżąco czytać notatki.
- Przestańcie tak się stresować. - powiedział Robert. - Na razie nie mamy się czym martwić.
- Dokładnie, cieszmy się życiem. - rzekł z zapałem Marius.
- Okej, zaraz zaczynamy kolejne zajęcia. - zauważyła Emma.
Grupa rozeszła się więc. Agnes udała się na uwagi na temat zaburzeń, a Robitzu na teorie na temat uzależnień do ANB. Em znów miała zajęcia w AST na sztukę emulsji. Marius natomiast poszedł do APM, by uczyć się o wprowadzeniu do aktywizmu. Następnie kumple ponownie spotkali się, a po przerwie poszli na ostatnie zajęcia. 
Gdy doszło wreszcie do 18.00. ekipa znów się zebrała i poszli wspólnie w stronę kręgielni. Gdy zauważyli już dany budynek weszli do środka.
Następnie położyli swoje plecaki na krzesłach, by móc w spokoju grać. Potem podeszli do torów. Dochodziło do godziny około 20.00. Nagle zapaliło się fioletowe światło.
- Podoba mi się taki motyw. - powiedziała zadowolona Emma (fiolet był bowiem jej ulubionym kolorem).
Przyjaciele chwycili kule i zaczęli celować do kręgli.
Po pewnym czasie doszli do wniosku, że robi się już późno, a jutro przecież znowu są zajęcia. Wszyscy jednak zgodnie stwierdzili, iż jeszcze trochę zostaną. Trzeba przyznać, że bardzo ich wciągnęła ta gra. Postanowili również, że kiedyś muszą jeszcze powtórzyć taki wypad. Około godziny 23.00. wrócili do domu. Następnie udali się do swych pokoi i zasnęli.
Kolejnego dnia tylko Marius i Agnes zaczynali o 8.00. Robert i Em zdecydowali się jednak też przejść na plac uniwersytecki. Tam zauważyli grupkę osób, do których podeszli w celu pogawędzenia.
Emma poznała chłopaka nazywającego się Cid Serverus,a Robert dziewczynę - Nicole Lawry. Porozmawiali trochę o studiach, pogodzie i innych głupotach. Ogółem przyjaciele byli zadowoleni z dzisiejszego dnia, gdyż ich zajęcia trwają we wtorki tylko 2 godziny. Agnes udała się na wykłady o nauce i medycynie.
Było na nich jednak bardzo mało osób. Agnes zastanawiała się przez chwilę co może być tego przyczyną; fakt, iż to dopiero drugi dzień nauki (chociaż wydaje się, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie) lub może najzwyczajniej w świecie zaspali. Wykłady dodatkowo wydawały się dziewczynie nadzwyczaj nudne. Była też trochę zmęczona, potem jednak pani profesor zaczęła się rozglądać po sali. To zmobilizowało Agnes do pracy i pisania notatek z wywodu wykładowczyni. Marius natomiast miał ciekawsze zajęcia z komunikacji.
Otrzymał on specjalny sprzęt radiowy. Chłopak mógł poprowadzić wreszcie pierwszą audycję. To nic, że pozostali też to robili i praktycznie nikt go nie słuchał, ale liczy się praktyka. Em i Robert zauważyli go jednak i podeszli słuchając jego monologu.
- Powiedz jakiś dowcip. - zaproponowała Emma.
- Może ten co ci go ostatnio opowiadałem? - zapytał Robitzu.
- Okej. - rzekł Marius do mikrofonu. - Lecą sobie trzy ptaki, jeden w prawo, drugi w lewo, a trzeci za nimi!
- Haha, niezłe. Zawsze śmieję się słysząc ten dowcip. - mówił śmiejąc się Robert.
- Nie wiem naprawdę co w tym takiego zabawnego, słyszałam lepsze. - powiedziała Em.
O godzinie 10.00. Marius poszedł pod budynek, w którym zajęcia miała Agnes. Gdy ją spostrzegł podbiegł do niej i zaprosił ją na randkę. Szczęśliwa dziewczyna z chęcią zgodziła się. Musieli tylko wybrać miejsce. Doszli do wniosku, że dobrą lokalizacją będzie pobliski park.
Tam spokojnie spędzili czas we dwoje. Wybrali doskonałe miejsce, z dala od hałasu uczelni. Towarzyszył im tylko lekki szum i powiew wiatru. Poza tym pogoda była piękna, niebo bezchmurne, słońce pięknie oświetlało całe miasto.
W tym czasie Emma była już na swoich wykładach. Rozpoczęły się one o 12.00. Ich temat brzmiał: sztuki piękne.
Em słuchała początkowo bardzo uważnie wypowiedzi profesora. Po godzinie jednak zaczęło ją to już męczyć i po prostu nudzić. Spoglądała co chwilę na telefon, by sprawdzić godzinę. Robiła przy tym sumiennie notatki starając się zapisać jak najwięcej. Gdy doszło do godziny 14.00. wykłady dobiegły wreszcie do końca i wszyscy studenci znajdujący się na sali opuścili ją.
Robert tego dnia miał najgorzej, bo zaczynał dopiero o 16.00 przez co miał trochę rozwalone popołudnie. Musiał on się też udać trochę dalej od placu uniwersyteckiego. Wyznaczone miejsce nazywało się Komiksy Krzyśka. Tam odbyły się jego zajęcia z technologii.
Studenci przebywający w tym miejscu korzystali ze specjalnych maszyn dostępnych tylko dla poszczególnych naukowców, profesorów i osób uczących się właśnie na kierunku technologii. Robertowi bardzo spodobały się te zajęcia. O 18.00. skończyły się, po czym Robert wrócił do domu.
Tam byli już Agnes i Marius, który dostał smsa o imprezie. Agnes napisała też do Emmy, ale ta powiedziała, że dziś się jej nie chce i chce przejść się jeszcze po mieście. Zatem trójka przyjaciół poszła na imprezę. Gdy weszli jednak byli zaskoczeni, że nic praktycznie się tam nie dzieje.
Nikt nie włączył tam nawet muzyki. Agnes rozpoznała jedną z dziewczyn, którą poznała w dzień rozpoczęcia. Pogadały trochę. Potem trójka przyjaciół zgodnie stwierdziła, że wrócą lepiej do domu i nie będą marnować swojego czasu. Jadąc do domu samochodem, który prowadził Robert rozmawiali.
- Ale nie ma co. Te dziewczyny to nie potrafią chyba urządzać imprez. - mówił Robitzu.
- Nawet przekąsek nie było. - dodała Agnes.
- Musimy coś wreszcie zorganizować. - zaproponował Marius.
- Tylko, że znamy tu jeszcze mało osób. - tłumaczyła Agnes.
Gdy dojechali do domu weszli do środka. Włączyli sobie telewizor. Sprawdzili czy leci coś ciekawego. Nic jednak nie znaleźli i postanowili obejrzeć na DVD film "Gladiator". Jego fabuła dzieje się w Starożytnym Rzymie. Był to jeden z ulubionych filmów Roberta.
W czasie kiedy trójka przyjaciół była jeszcze na imprezie Emma zwiedzała miasto. Zaszła do sklepu, w którym zauważyła na półce spray. Postanowiła go kupić, a następnie użyć. Było już ciemno, zatem była pewna, że nikt jej nie złapie. Zaczęła malować sprayem po murze, stojącym koło sklepu.
Była tak pochłonięta malowaniem, że nie zauważyła zmierzającej w jej stronę policjantki. Usłyszała tylko z za pleców słowa:
- Przestań malować i odwróć się!
Przerażona zrobiła to i spostrzegła policjantkę. Została skuta w kajdanki i zaprowadzona do radiowozu. W samochodzie rozmyślała co się teraz stanie i nie odzywała się. Emma była sama na siebie strasznie wściekła jak mogła nie zauważyć tej kobiety, tak z pewnością zaczęłaby uciekać.
Różne scenariusze przechodziły jej przez głowę, gdy policjantka zapytała ją o adres. Emma podała więc go i została zawieziona prosto przed dom. Tam policjantka zaczęła pouczać dziewczynę. Początkowo wcale się nie odzywała. Dowiedziała się, że musi zapłacić grzywnę. Kobieta dodała też, że taka sytuacja nie ma prawa się powtórzyć.
Emmę zdenerwował jednak ton policjantki. Postanowiła się w końcu odezwać:
- A co jak nie przestanę malować sprayem?
- Ukarzemy cię kolejną grzywną, a może nawet zatrzymamy cię na posterunku policji na parę godzin. Nie pozwolę, by ktoś niszczył mienie naszego miasta. Zrozumiałaś?! Nie powtórzysz tego?
- Zastanowię się...
- Nie pyskuj mi tu, a i musisz jeszcze zamalować to graffiti, które zaczęłaś malować.
- A ja z panią na "ty" nie przechodziłam.
- Trochę szacunku do władz miasta.
- Dobra, przecież nic złego nie mówię.
- Nie mam czasu na pogaduszki, idę już. A ty uważaj, żebyś znowu czegoś nie zrobiła!
Em postanowiła już nic nie odpowiadać. Zauważyła jednak na identyfikatorze nazwisko Grace Cole. Postanowiła sobie, że pewnego dnia się zemści. 
Gdy radiowóz już odjeżdżał Emma odwróciła się i zauważyła niedawno poznanego chłopaka Cida. Był on najprawdopodobniej świadkiem odbywającej się przed chwilą rozmowy. Postanowiła do niego podejść i się wytłumaczyć.
- Słyszałeś wszystko? - zapytała przygnębiona.
- Tak, głupio, że cię przyłapali. - odpowiedział Cid.
- No... Weź nie mów o tym nikomu, okej? Powiem tylko moim przyjaciołom. Nie chcę takiego rozgłosu na całą uczelnię.
- Rozumiem, nikt się nie dowie. A poza tym też lubię malować graffiti, ale jakoś nigdy mnie nie przyłapali.
- A ja już kiedyś malowałam sprayem, ale w tym mieście pierwszy raz i od razu mnie załapali! To się nazywa mieć pecha.
- Po prostu trafiłaś na nieodpowiedni moment. Zauważyłem, że od pewnego czasu policja jeździ w każdy wtorek wieczorem przez miasto i szuka jakby to łatwo zarobić kasę.
- Aha, dzięki za info. Szkoda, że już i tak po wszystkim.
- Ja już lecę, nara.
Potem Emma weszła do domu i zauważyła jak jej przyjaciele oglądają film. Dołączyła więc do nich i nie chcąc przeszkadzać w oglądaniu nie mówiła zbyt wiele. Kiedy film się skończył studenci wstali od telewizora. Następnie Agnes zaczęła przepytywać Em gdzie była. 
Pozostali również byli ciekawi. Emma opowiedziała zatem całą historię. Przyjaciele przysięgli Em, że nie powiadomią o tym jej rodziców, ani nikogo innego. Później rozmowa stoczyła się na temat nieudanej imprezy i dzisiejszych zajęć. Gdy grupa już się nagadała wszyscy poszli spać.

To już wszystko w tym poście. Do zobaczenia. ;D

9 komentarzy:

  1. Ja chce więcej, masz pojęcie jak to wciąga?!
    Mam nadzieje, że posty będą wystawiane regularnie, bo historia czwórki przyjaciół mnie urzekła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! Zdjęcia z simsów idealnie pasują ;)) Koocham simsy.
    Pozdrawiam! :*
    sims-smile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pytanie czy tego gościa w niebieskich włosach sama stwarzałaś czy spotkałaś go w grze? Dzięki za odp:)

      Usuń
  3. jak czytam te wszystkie nazwy wykładów to aż mi się nie chce iść na studia XD długie te zajęcia mają, tylko współczuć. Podoba mi się ta część i bardzo fajne zakończenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, super, super! Oby tak dalej! :D Emma ♥

    Zapraszam do siebie sims-sweet.blogspot.com
    Zaobserwujemy sobie blogi nawzajem? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przyznam szerze, że bardzo ciekawie się zrobiło w opowiadaniu, rozkręca się ;)
    Ktosiek2

    OdpowiedzUsuń

Napiszesz komentarz? Będzie miło, lecz czułabym się bardziej usatysfakcjonowana, jeśli zagości w nim trochę kreatywności, odwołania się do chociażby fragmentu notki. Zresztą co ja się będę rozpisywać - nasze słowa świadczą przecież o nas samych.